Kutno znane i nieznane

/Tag:Kutno znane i nieznane

Kutno znane i nieznane. Udział 37 Pułku Piechoty w bitwie nad Bzurą

W pierwszych dniach września 1939 roku kutnowski 37 Pułk Piechoty nie brał czynnego udziału w walkach z Niemcami. Działając w ramach 26 DP, będącej częścią Armii „Poznań”, osłaniał Wielkopolskę. Nie doszło tam jednak do żadnych większych walk z najeźdźcą.

Żołnierze 37 PP w okolicach Wągrowca w 1939 roku, fot. ze zbiorów MRK

3 września nastąpił odwrót z zajmowanych pozycji obronnych w kierunku Warszawy. Stanowcze nalegania dowódcy Armii „Poznań” gen. T. Kutrzeby sprawiły, że w końcu Naczelny Wódz Edward Rydz – Śmigły zgodził się na wykonanie manewru zaczepnego na nieosłonięte lewe skrzydło niemieckiej 8 Armii nacierającej na Warszawę. W ten sposób doszło do największej bitwy polskiej wojny obronnej w 1939 roku, w historiografii znanej jako bitwa nad Bzurą lub bitwa pod Kutnem.

Szlak bojowy 37 PP w 1939 roku

37 PP nie wziął udziału w pierwszej fazie bitwy. Dopiero 14 września pułk uczestniczył w natarciu Armii „Pomorze”, a żołnierzom udało się zdobyć przeprawy na Bzurze i opanować linię kolejową Łowicz – Sochaczew. I batalion 37 PP zajął majątek ziemski Jesionna, III batalion zaś majątek Karolew. Niemieckie przeciwnatarcie z kierunku Bolimowa zmusiło jednak I batalion do wycofania się z powrotem się w kierunku Bzury. Wówczas ppłk S. Kurcz – dowódca 37 PP skierował za Bzurę żołnierzy II batalionu, którym udało się powstrzymać natarcie Niemców.

ppłk Stanisław Kurcz, ostatni dowódca 37 PP, fot ze zbiorów MRK

W tym czasie gen. Władysław Bortnowski otrzymał meldunek od jednego z polskich lotników, że od Błonia w kierunku Sochaczewa zbliża się niemiecka kolumna pancerna. Dowódca Armii „Pomorze” wydał więc rozkaz dowódcy 26 DP płk. A. Brzechwie – Ajdukiewiczowi, aby zatrzymać natarcie, „ponieważ na Sochaczew idzie dywizja pancerna, może w tej chwili podchodzi już do Sochaczewa, musimy więc zabezpieczyć się od wschodu i północy”. Jak się okazało, były to informacje niepotwierdzone.

Wobec tego, że siły 26 DP były rozdzielone rzeką Bzurą, płk A. Brzechwa Ajdukiewicz podjął decyzję o odwrocie. Konsekwencje tego rozkazu były tragiczne. Odwrót częściowo przerodził się w panikę i jak opisuje to Piotr Aleksander Kukuła w książce „Piechurzy kutnowskiego pułku”: „Powstało istne piekło. Kto nie zginął lub nie padł ranny od razu, ten mógł ocaleć, leżąc mocno przywarty do ziemi, aż zapadnie zmrok. Ci, którzy dotarli do rzeki nie, zastali tam przepraw, gdyż zostały zniszczone przez artylerię wroga”. 37 PP stracił wówczas około 50 procent swojego stanu osobowego. Ppłk S. Kurcz zdołał jednak zatrzymać natarcie Niemców na linii rzeki Bzury dzięki wsparciu II batalionu 37 PP.

15 września 37 PP został zreorganizowany i częściowo uzupełniony posiłkami z Kutna. Nocą 16 września I batalion pod dowództwem mjr. H. Reymana uderzył na Kozłów Szlachecki i poniósł ogromne straty, nie wiedząc, że miejscowość była broniona przez znacznie większe siły niemieckie.

mjr Henryk Reyman, dowówdca I batalionu 37 PP, fot. ze zbiorów MRK

Sam dowódca batalionu został wówczas ranny. Z pozostałych przy życiu żołnierzy I i III batalionu utworzono jeden oddział pod dowództwem mjr W. Fedorki.

mjr Wilhelm Fedorko, dowódca III batalionu 37 PP, fot. ze zbiorów MRK

W następnym dniu pułk znalazł się w rejonie miejscowości Osiek. Gen. T. Kutrzeba wydał wówczas rozkaz o przebijaniu się do Warszawy. Polskie oddziały miały ponownie przeprawić się przez Bzurę. 17 września pułk został zaatakowany, przez wycofujące się z rejonu Kiernozi czołgi niemieckie, które przejechały przez pozycje obronne II batalionu mjr S. Molendy. Wieczorem tego samego dnia pułk skierował się w kierunku lasu Budy Stare. Tam polscy żołnierze zostali zaatakowani przez piechotę niemiecką wspartą czołgami i samochodami pancernymi. Bataliony 37 PP zdołały jednak odeprzeć ataki Niemców. 18 września resztki 37 PP dowodzone przez mjr. S. Molendę i mjr. W. Fedorkę, po zmierzchu sforsowały Bzurę na południe od Kamiona. Po krwawych walkach przedostali się do Puszczy Kampinoskiej i dalej do walczącej Warszawy. Żołnierze, których zdołał skupić wokół siebie ppłk S. Kurcz, wycofali się do lasu Budy Stare i tam dostali się no niemieckiej niewoli w dniu 19 września.

Nieśmiertelnik ppor. rez. Wacława Sobola dowódcy jednego z plutonów 37 PP podczas bitwy nad Bzurą (ze zbiorów MRK)

dr Jacek Saramonowicz

14 września, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

„Kutno znane i nieznane” – „Wizyty prezydenta Ignacego Mościckiego w Kutnie”

31 maja 1926 roku Zgromadzenie Narodowe wybrało Józefa Piłsudskiego prezydentem RP. Marszałek godności tej jednak nie przyjął i na urząd prezydenta wyznaczył całkowicie politycznie podporządkowanego sobie prof. Ignacego Mościckiego. W sierpniu 1926 roku znowelizowano konstytucję marcową, przyznając prezydentowi RP specjalne uprawnienia w zakresie władzy ustawodawczej, w tym prawo do wydawania rozporządzeń z mocą ustawy. Nieudolne rządy parlamentarne miały zostać zastąpione przez skuteczną władzę wykonawczą, potocznie zwaną „sanacją”.

Po raz pierwszy I. Mościcki odwiedził Kutno w lutym 1927 roku. Prezydent zatrzymał się w drodze powrotnej w Poznania do Warszawy. O godzinie 16.30 przy dźwiękach hymnu narodowego na peron kolejowy wjechał pociąg prezydencki. Oficjalnego powitania głowy państwa dokonał wojewoda warszawski Władysław Sołtan, wspólnie ze starostą kutnowskim W. Zbikowskim i przedstawicielami wojska. Na peronie zgromadziły się ponadto delegacje władz miasta i gmin powiatu kutnowskiego, przedstawiciele cechów rzemieślniczych, członkowie Straży Pożarnej i Tow. Gimnastycznego „Sokół”. Asystę wojskową zapewniała kompania honorowa 37 pp. W imieniu mieszkańców powiatu kutnowskiego przemawiał p. Michalski z Podczach: „Żyj nam Panie Prezydencie, jak najdłużej rządź nami dobrze, aby Polska była potężna, żeby nam wszystkim było dobrze”. Prezydent Mościcki uścisnął dłoń przemawiającemu, a zebrana publiczność wydała okrzyk: „Niech żyje Prezydent Rzeczypospolitej”. O godzinie 16. 48 pociąg z Prezydentem RP wyruszył w dalszą drogę do Warszawy.

Druga wizyta prezydenta RP miała miejsce w dniu 12 lipca 1928 roku. Na terenie powiatu kutnowskiego I. Mościcki powitany został we wsi Bzówki, potem odwiedził cukrownię w Ostrowach, a następnie udał się do Krośniewic, a stamtąd do Szkoły Rolniczej w Mieczysławie. W pobliskim majątku Konary prezydent podejmowany był śniadaniem przez państwa Chełchowskich. Do Kutna dotarł o godzinie 18.20. Witany był najpierw przez starostę W. Zbikowskiego, a potem przez burmistrza miasta S. Gruszczynskiego. W Kutnie dokonał przeglądu kompanii honorowej 37 pp i oddziałów przysposobienia wojskowego.

Kolejnym punktem programu wizyty było zwiedzanie Stacji Doświadczalnej Okręgowego Towarzystwa Rolniczego (OTR) w Gołębiewie. Mowę powitalną, na część prezydenta RP, wygłosił Antoni Skarżyński (prezes OTR.). Następnie prezydent odznaczył srebrnymi Krzyżami Zasługi trzech działaczy społecznych: W. Kazimierskiego, L. Dziedziczaka i S. Jóźwiaka. Z Gołębiewa I. Mościcki udał się do Głogowca, gdzie w sanktuarium pokłonił się Matce Bożej Głogowieckiej. Wizytę zakończyło przyjęcie i nocleg u Mariana Kiniorskiego w Suchodębiu.

13 lipca I. Mościcki wyjechał na teren powiatu łęczyckiego. Do granic powiatu kutnowskiego towarzyszyli mu wojewoda warszawski Stanisław Twardo, starosta W. Zbikowski, prezes OTR A Skarzyński, a asystę honorową stanowił szwadron sokołów konnych.

Po raz trzeci prezydent Mościcki odwiedził Kutno w czerwcu 1933 roku i uczestniczył w święcie pułkowym. Podczas uroczystości osobiście wręczył nowy sztandar dowódcy jednostki ppłk. Józefowi Sas – Hoszowskiemu.

dr Jacek Saramonowicz 

Obiad żołnierski z udziałem prezydenta Mościckiego z okazji wręczenia nowego sztandaru 37 pp, fot. ze zbiorów MRK.

Fragment uroczystości wręczenia nowego sztandaru 37 pp, fot. ze zbiorów MRK

 

Ignacy Mościcki w Mieczysławowie, fot. ze zbiorów MRK 1928

 

Brama powitalna z okazji pobytu w 37 pp prezydenta Mościckiego, fot ze zbiorów MRK.

Fragment uroczystości wręczenia nowego sztandaru 37 pp, fot. ze zbiorów MRK.

Uroczyste wręczenie nowego sztandaru 37 pp, fot. ze zbiorów MRK.

 

Prezydent Mościcki w Mieczysławowie, fot. ze zbiorów MRK.

8 września, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

Kutno znane i nieznane. Pierwszy niemiecki nalot na Kutno we wrześniu 1939 roku

Kutno, jako ważny strategicznie węzeł komunikacyjny, już 1 września 1939 roku stało się celem nalotów lotnictwa niemieckiego. Przez nasze miasto prowadziły także główne drogi ewakuacji ludności cywilnej z terenów Wielkopolski i Pomorza.

Pierwsze samoloty niemieckie pojawiły się nad Kutnem w już w godzinach porannych 1 września 1939 roku. Michał Paul (naoczny świadek tamtych wydarzeń) wspominał: „Dzień 1 września pamiętam bardzo dobrze. Wstaliśmy skoro świt (poranek był piękny i zapowiadał się ładny dzień)… przez chwilę obserwowaliśmy odchodzący z Kutna do Łodzi pociąg osobowy. Zaczęliśmy pracę, aż tu nagle usłyszeliśmy ryk motorów zbliżających się w naszym kierunku, trochę z boku całkiem nisko i wolno leciało pięć lub sześć samolotów. Widzieliśmy załogi w okienkach, machaliśmy im rękami, a oni do nas… Poleciały za odjeżdżającym pociągiem, słyszeliśmy głośne wybuchy, widzieliśmy tumany kurzu, dymu. Kwitujemy to stwierdzeniem – manewry, pracujemy dalej. Znowu słyszymy ryk motorów, sytuacja się powtarza, machamy do nich, a oni do nas. Wzięli kurs na dworzec PKP i węzeł kolejowy, słyszeliśmy liczne wybuchy, kurz, dym. Przerwaliśmy robotę, Ojciec poszedł do pracy…”

Zdjęcie lotnicze Kutna z widocznymi śladami po bombardowaniach (fot. ze zbiorów MR w Kutnie)

Na pierwszych stronach ogólnopolskich gazet wrześniowych pojawiały się także relacje dotyczące Kutna. W jednej z nich można było przeczytać, że: „…tuż za Kutnem we wsi Boża Wola zaatakowany został pociąg ewakuacyjny, w którym jechały przeważnie kobiety i dzieci z okolic Tczewa i Chojnic. Od bomb i strzałów karabinów maszynowym było kilkadziesiąt osób rannych, w tym kobiety i dzieci. Ranni ci umieszczani byli w okolicznych dworach, które zostały zamienione na szpitale… Nieustające naloty samolotów niemieckich zniszczyły wiele obiektów w mieście Kutnie. Bombardowano tez okoliczne wsie. Padały tez bomby na stogi, bomby te przeważnie nie wybuchały. Również w wielu miejscowościach lotem nurkowym ostrzeliwali lotnicy z karabinów pasące się bydło. Zanotowano również wypadki, w których z aeroplanów ostrzeliwano rolników przy pracy w polu…” Z innej relacji wynika, że: …pięć bombowców niemieckich zaatakowało pociąg. Jeden samolot, przysiadłszy nisko nad pociągiem, rzucił 13 bomb. Na szczęście dwie tylko wybuchły, uszkadzając jeden z wagonów. Gdy maszynista zatrzymał pociąg i z wagonów wysiadły tłumy, rzucając się do ucieczki, z samolotów posypał się grad kul karabinowych na bezbronne kobiety i dzieci. Krzyki przerażenia i rozpaczy, nawoływania i jęki rannych – złożyły się na straszliwą niezapomniana wizję”. W wyniku nalotu na pociąg ewakuacyjny zginęło 12 osób, a rannych było 54.

Komunikat Sztabu Glównego Naczelnego Wodza z informacjami o Kutnnie (fot. domena publiczna)

Celem pierwszego niemieckiego nalotu na Kutno były również obiekty wojskowe na Sklęczkach. Jeden ze świadków tamtych wydarzeń wspominał: „…pierwszego września o świcie przeleciały nad Kutnem samoloty i po chwili można było usłyszeć odgłosy wybuchów. Mieszkańcy miasta wyrwani ze snu myśleli w pierwszej chwili, że to ćwiczenia. Ja jednak obawiałem się, że to już nie ćwiczenia. Wsiadłem na rower i pojechałem w kierunku Bielawek i Sklęczek bowiem, gdzieś stamtąd słyszeliśmy huk bomb… zaraz za warszawskim przejazdem kolejowym mogłem już zlokalizować, że obiektem bombardowania były znajdujące się w budowie obiekty koszarowe. Nie było tam jednak wojska, a jedynym człowiekiem, którego tam zastałem, był dozorcą, któremu nic się nie stało. W wyniku tego bombardowania uszkodzony został jeden z budynków. Zabrałem ze sobą duży odłamek bomby lotniczej i szybko powróciłem do mojego punktu mobilizacyjnego. Zameldowałem się u komendanta i pokazałem mu odłamek niemieckiej bomby…”.

Jeden z tytułów w prasie ogólnopolskiej z września 1939 roku (fot. domena publiczna)

Wstrząsającą relację z pierwszych dni września pozostawił również ks. Michał Woźniak: „Był śliczny poranek jesienny, piątek 1 września…przed godziną 6 rano wpadł do mego pokoju (ks. Dominik Dziewanowski) z zapytaniem czy słyszałem jakieś wybuchy. Byłem senny, ale słyszałem, bo te wybuchy mnie obudziły. Poczęliśmy snuć przypuszczenia, co to mogło być. Gdy tak rozmawiamy, zabrzęczał telefon. To ze szpitala wzywają na gwałt do rannych wszystkich księży. Pobiegłem więc z ks. Oziębłowskim… ranni byli to rzemieślnicy i robotnicy, którzy wykańczali koszary na Sklęczkach oraz inni z pociągu jadącego do Łodzi. Na koszary i na pociąg zrzucono z samolotów bomby, a potem ostrzeliwano jeszcze pociąg z samolotu karabinem maszynowym. Taki był początek wojny w Kutnie. Odczuliśmy to jako zwykły napad zbójecki, bo wśród rannych nie było wcale żołnierzy. Widok był okropny, ciała porozrywane odłamkami bomb, stanowiły u niektórych osób jedną miazgę bezkształtnej masy…”

Ks. M. Woźniak (w środku) podczas poświęcenia budynku Elektrowni (fot. ze zbiorów A. Kubiaka)

Kolejne naloty niemieckiego lotnictwa na Kutno miały miejsce w dniach 3, 6 i 10 września. Na cmentarzu parafialnym w Kutnie znajdują się groby ofiar bombardowań wrześniowych. Jednym z nich jest grób Teresy Niemczewskiej (studentki Uniwersytetu Poznańskiego) i jej brata Bogdana Niemczewskiego (lekarza).

Grób Teresy i Bogdana Niemczewskich na cmentarzu parafilanym w Kutnie, którzy zginąli podczas bombardowań niemieckich w dniu 10 września 1939 r. (fot. ze zbiorów Andrzeja Olewnika)

dr Jacek Saramonowicz

1 września, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

Kutno znane i nieznane. Kondukt żałobny ze zwłokami ks. Józefa Poniatowskiego w Kutnie

Książę Józef Poniatowski po swojej śmierci w „bitwie narodów” w październiku 1813 roku początkowo został pochowany na cmentarzu św. Jana w Lipsku. Do dziś znajduje się tam tablica okolicznościowa poświęcona księciu. We wrześniu 1814 roku zwłoki naczelnego wodza Armii Księstwa Warszawskiego sprowadzono do Warszawy. Kilkudziesięcioosobowy kondukt żałobny maszerował również przez Kutno, gdzie zatrzymał się na 3 dni.

Grafika przedstawiająca wydobycie zwłok ks. Józefa Poniatowskiego z Elstery, (ze zbiorów Andrzeja Nieuważanego, Muzeum Regionalne)

Misję sprowadzenia zwłok ks. Poniatowskiego. Powierzono gen Michałowi Sokolnickiemu. Ciało księcia Poniatowskiego było zabalsamowane i złożone w cynowej trumnie, którą umieszczono w trumnie dębowej, a następnie w sosnowej. 19 lipca 1814 roku w Lipsku odbyły się uroczystości oddania zwłok, w których uczestniczył generalny gubernator Saksonii książę Nikołaj Repnin – Wołkonski. Na koniec uroczystości żołnierze z batalionu rosyjskiego oddali salwę honorową z broni ręcznej i armat.

Gen. Michał_Sokolnicki (fot. domena publiczna)

Trumna ze zwłokami księcia została ułożona na powozie okrytym czarnym suknem, z wyhaftowanymi herbem zmarłego oraz wizerunkami Orłów Polskich. Przed powozem jechało 25 jeźdźców polskich, a wokół maszerowało 50 oficerów. W początkach sierpnia 1814 roku kondukt żałobny dotarł do Poznania, gdzie odbyły się uroczystości powitalne, a następnie poprzez Konin Koło i Kłodawę, do Kutna.

Fragment elegii ku czci ks. Józefa Poniatowskiego (fot. domena publiczna)

Wszędzie po drodze gromadzili się tłumnie mieszkańcy. W Krośniewicach na czele delegacji powitalnej stała prefektowa Agnieszka Helena Rembielińska. Jeszcze za życia ks. Józef Poniatowski gościł w dobrach prefekta departamentu płockiego Rajmunda Rembielińskiego w Krośniewicach, a jesienią 1814 roku powstał tam obelisk upamiętniający naczelnego Wodza Armii Księstwa Warszawskiego.

Przed południem 10 sierpnia 1814 roku kondukt żałobny na czele z gen M. Sokolnickim został powitany na rogatkach miasta przez podprefekta powiatu orłowskiego J. Zaborowskiego. W składzie delegacji powitalnej znajdował się Antoni Gliszczyński prefekt departamentu bydgoskiego i właściciel dóbr kutnowskich oraz członkowie Rady Powiatowej, Sądu Pokoju, władze miasta na czele z burmistrzem, przedstawiciele duchowieństwa, obywatele i mieszczanie (łącznie kilka tysięcy zgromadzonych).

Fragment konduktu żałobnego z trumną księcia (fot. Zbiory w sieci Uniwersytet Wrocławski)

Mowę okolicznościową w imieniu mieszkańców Kutna wygłosił podprefekt J. Zaborowski: „… Co za widok rozdzierający serca każdego Polaka! Jak omylone nadzieje! W ten czas, kiedy każdy z nas spodziewał się oglądać powracającego równie jak po kampanii 1809, dziś martwe tylko i widzi zwłoki. Lecz jeżeli słusznie z jednej strony smucić się powinniśmy, z drugiej strony pomniąc na zgon twój Książe nie mała dla Polaka wynika pociecha … witamy was tem sercem jakiem niegdyś przodkowie nasi powracających z wypraw wojennych Żółkiewskiego, Czarnieckiego, Sobieskiego witali. Wprawdzie w tym razie Nieba nie odpowiedziały waszym zamiarom. Jeżeli jednak szczęśliwym jakimś zdarzeniem byt nasz polityczny odzyskamy, komuż to, jeżeli nie waszej waleczności i niczem niezłamanej stałości, skarb ten najdroższy dla Polaka, ojczyznę winni będziemy?”.

Po wysłuchaniu przemowy kutnowskiego podprefekta wszyscy zgromadzeni udali się za karawanem do kościoła parafialnego w Kutnie, gdzie odbyło się nabożeństwo żałobne, podczas którego mowę pogrzebową wygłosił Antoni Gliszczyński. Po nabożeństwie dziedzic dóbr kutnowskich zaprosił asystę wojskową konduktu, duchowieństwo i obywateli na okolicznościowy obiad do pałacu kutnowskiego. W następnym dniu A. Gliszczyński również podejmował obiadem oficerów i żołnierzy eskortujących zwłoki księcia.

12 sierpnia kondukt żałobny opuścił Kutno, udając się do Orłowa, a następnie poprzez Sobotę i Łowicz do Warszawy. Ostatecznie w lipcu 1817 roku prochy ks. Józefa Poniatowskiego z Warszawy przeniesiono na Wawel.

dr Jacek Saramonowicz

26 sierpnia, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

Kutno znane i nieznane. Kutnowskie duchowieństwo wobec porozumień sierpniowych w świetle dokumentów SB

Od 1 lipca 1980 roku weszły w życie podwyżki cen mięsa i wędlin, co oprowadziło do wzrostu niezadowolenia społecznego. Przez kraj przetoczyła się fala strajków robotniczych. Minister Spraw Wewnętrznych 16 sierpnia powołał w sztab do kierowania operacją o kryptonimie „Lato – 80, której celem było dostarczenie informacji kierownictwu PZPR o rozwoju sytuacji politycznej w kraju.

Do Komend Wojewódzkich Milicji w całym kraju spływały meldunki o nastrojach społecznych. Do końca sierpnia brak w nich relacji o strajkach w Kutnie. Zdarzające się wówczas przerwy w pracy kutnowskich zakładów spowodowane miały być brakiem surowców.

Zachowały się natomiast meldunki z Kutna dotyczące nastrojów w środowisku kościelnym, które gromadził IV Wydział KW MO w Płocku. Jedna z relacji pochodziła od tajnego współpracownika o pseudonimie „REKTOR” i dotyczyła spotkania kutnowskich duchownych z ks. biskupem Stanisławem Stefankiem ze Szczecina, które odbyło się pod koniec sierpnia 1980 roku u dziekana kutnowskiego Jana Świtkowskiego. Sam dziekan kutnowski był również w zainteresowaniu bezpieki, jako figurant sprawy nr 16728. TW „REKTOR” donosił, że Ks. biskup S. Stefanek podczas obiadu u dziekana kutnowskiego z wielkim uznaniem wyrażał się o jasnogórskim kazaniu ks. Prymasa Stefana Wyszyńskiego, które transmitowała wówczas telewizja. Wśród zebranych na plebanii zaufanych księży panowało przekonanie, że strajki potrwają długo, bo: „rokowania idą powoli”. Natomiast Ks. biskup entuzjastycznie wypowiadał się o organizacji strajków i stwierdził, że: „sytuacja w kraju jest trudna, ale nie tragiczna”.

ks. prałat Jan Świtkowski fot. ze zbiorów ikonograficznych MR

Inny meldunek TW „REKTOR” dotyczył opinii księży i alumnów z Woźniakowa, którzy uznali, że: „ kazanie Prymasa było głosem Kościoła do Narodu i strajkujących wołającym o rozsądek i umiar w żądaniach. Jest jeden Naród i wszyscy powinni znaleźć wspólny język” i może złagodzić może złagodzić nastroje społeczne, jednak nie spowoduje załamania się strajków, gdyż: „Nikt nie wierzy już w słowa, choćby były najpiękniejsze. Wszyscy chcą faktów”. Powszechne były oczekiwania ustąpienia Edwarda Gierka z funkcji I sekretarza KC PZPR. Jednak samego E. Gierka uważano za postać pozytywną, a winni byli ludzie wokół niego. Kolejny meldunek z dnia 29 sierpnia pochodził od TW „JUREK”. Współpracownik bezpieki zamieścił w nim komentarz duchownych kutnowskich dotyczący postulatów robotniczych, którzy uważali, że: „pewne żądania robotników nie mogą być zrealizowane przy obecnym układzie sił w Europie”, a wystąpienie Prymasa „ może spowodować jakieś ustępstwa władzy na rzecz Kościoła, np.: złagodzenie cenzury wydawnictw katolickich, możliwość transmisji nabożeństw w telewizji, ułatwienia w nauczaniu religii”.

Strajk sierpniowy w Stoczni Gdańskiej im. Lenina 11 fot. domena publiczna

Już po podpisaniu porozumień sierpniowych TW „REKTOR” dostarczył bezpiece meldunek z opiniami księży z Woźniakowa, którzy uważali, że „ wobec zdecydowanej postawy Zachodu, Związek Radziecki został zmuszony do uznania przemian w Polsce i interwencja wojskowa jest już niemożliwa, a nowy ruch związkowy odcina się od haseł antysocjalistycznych i stoi na pozycjach socjalizmu”.

dr Jacek Saramonowicz

17 sierpnia, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

Kutno znane i nieznane. 37 pułk piechoty w okresie bitwy warszawskiej w sierpniu 1920 roku

Wśród licznych oddziałów Wojska Polskiego biorących udział w bitwie warszawskiej, znalazł się również 37 pułk piechoty, którego batalion zapasowy stacjonował w Kutnie od stycznia 1920 roku.

13 sierpnia, wycofując się przed bolszewikami, 37 pp zajął pozycje obronne w Górze Kalwarii. Dotarł tam również batalion zapasowy, wzmocniony ochotnikami z Kutna, pod dowództwem ppłk. Michała Remizowskiego. Żołnierze przez dwa dni odpierali ataki bolszewików. Kpt. Adolf Kozubal pisał: „Zająwszy na wschodnim brzegu Wisły stanowiska obronne, pułk przez dwa dni odpiera ataki nieprzyjacielskie, osłaniając rozpoczętą dopiero budowę mostu… Nieprzyjaciel nieustannie ponawia ataki na szczupłą obsadę przedmościa, zasypując ogniem artyleryjskim rzekę, uniemożliwia dostawę materiału i wykonanie zamierzonych prac…”. Kiedy żołnierze wystrzelali prawie całą amunicję szer. Franciszek Cetnarski, łódką przepłynął Wisłę, dostarczając potrzebną amunicję. Mostu jednak nie ukończono, a żołnierze pułku przeprawili się na zachodni brzeg Wisły. Wśród walczących ochotników z Kutna, jako strzelec znalazł się m.in. Eugeniusz Filipowicz – późniejszy burmistrz Kutna i poseł na Sejm oraz Honorowy Obywatel Miasta.

Eugeniusz Filipowicz (fot. ze biorów ikonograficznych MR)

Batalion zapasowy 37 pp w liczbie 300 żołnierzy brał udział w obronie Płocka. Obroną tego odcinka dowodził gen. Mikołaj Osikowski, a jego sztab Grupy „Dolna Wisła” mieścił się w Kutnie. 13 sierpnia wobec zbliżania się bolszewików do Płocka, jak pisze Grzegorz. Gołębiewski, wysłano „kilkudziesięcioosobowy patrol pod dowództwem ppor. Dawida Wurtza z 37 pp, który w Staroźrebach wziął do niewoli 5 bolszewików”.

Spodziewany atak bolszewików na Płock w dniu 15 sierpnia nie nastąpił, a Władysław Sikorski dowódca 5 Armii polecił gen. M. Osikowskiemu rozpoczęcie działań zaczepnych. Polskie natarcie ruszyło 17 sierpnia. Dwie kompanie 37 pp dowodzone przez por. Karasińskiego zajęły Nowe i Stare Boryszewo. Tymczasem bolszewicy zaatakowali Płock. Wśród pierwszych obrońców Płocka znalazł się ppor. Dawid Wurtz z 37 pp. Na liście poległych w obronie Płocka w dniach 18-19 sierpnia widnieje nazwisko Józefa Stasiaka szeregowca 37 pp zamordowanego przez bolszewików w szpitalu.

Podczas polskiej kontrofensywy w dniu 19 sierpnia żołnierze 37 pp uczestniczyli w krwawym boju pod wsią Baboszewo, gdzie szczególną walecznością odznaczyła się kompania składająca się ochotników kutnowskich pod dowództwem porucznika Bolesława Pędzikiewicza. W boju zginęło 4 żołnierzy, a ponad 40 zostało rannych. Ksiądz Jan Ostrowski administrator parafii Baboszewo pisał: „Nocą o godzinie czwartej 37 pułk piechoty pod wodzą dzielnego brygadiera Zielińskiego rzuca się do ataku na bagnety. We wsi zapanowała grobowa cisza. Mieszkańcy i dzieci zgromadzona na plebanii. Z lękiem położyli się na podłogach… nastała cisza. Słyszy się głosy, ale już nie obcych. Czy to ksiądz Ostrowski? Tak jest. Przed nim stoi Zbyszko Szulc „Co tu robisz? „Biję bolszewika”. Za mim kroczy prof. Wojczyński, kominiarz Naumik … Włodzio Karpoiński i inni. Profesor salutuje…” Po bitwie dla strudzonych kutnowskich ochotników wdzięczni mieszkańcy wioski przygotowali barszcz i kartofle.

Tymczasem w Kutnie już w nocy z 16 na 17 sierpnia do miasta przybył pierwszy transport lekko rannych żołnierzy z Płocka i Włocławka. Funkcjonował tu szpital polowy nr 201. W jednym z transportów znajdował się plutonowy żandarmerii Piotr Słyszko, który został postrzelony przez bolszewików. Bohaterski żandarm zmarł w kutnowskim szpitalu w dniu 6 września 1920 roku w wyniku odniesionych ran i został pochowany na cmentarzu parafialnym.

dr Jacek Saramonowicz

11 sierpnia, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

Kutno znane i nieznane. Kutnowskie obchody urodzin Napoleona Bonaparte w okresie Księstwa Warszawskiego

Cesarz Napoleon Bonaparte, grafika ze zbiorów Andrzeja Nieuważnego, Muzeum Regionalne w Kutnie.

W 1806 roku odżyły nadzieje Polaków na niepodległość, w związku z dynamicznie rozwijającą się sytuacja polityczną w Europie. Napoleon Bonaparte po pokonaniu armii pruskiej pod Jeną i Auerstedt, w październiku 1806 roku wkroczył do Berlina, gdzie Józef Wybicki na prośbę cesarza napisał proklamację do narodu polskiego wzywającą do walki z zaborcami. Pod koniec listopada wojska francuskie były już w Warszawie, a w roku następnym na mapie Europy pojawiło się Księstwo Warszawskie, które miało być początkiem odradzenia się państwa polskiego.

Bitwa pod Jeną, grafika ze zbiorów Andrzeja Nieuważnego, Muzeum Regionalne w Kutnie.

Napoleon Bonaparte na ziemiach polskich oficjalnie został powitany w Poznaniu w listopadzie 1806 roku. W składzie delegacji warszawskiej znalazł się również właściciel Kutna Walenty Rzętkowski, który gościł później w pałacu kutnowskim (w 16 grudnia 1806 roku) Cesarza w drodze do Warszawy.

Walenty Rzętkowski, fot. domena publiczna.

Kutno w okresie Księstwa Warszawskiego weszło w skład departamentu warszawskiego i jako stolica powiatu orłowskiego stało się siedzibą Podprefektury, którą objął Ambroży Zaborowski. Cesarz Francuzów cieszył się dużym szacunkiem wśród mieszkańców Kutna, a z okazji jego urodzin, przypadających na dzień 15 sierpnia, organizowano okolicznościowe uroczystości. W 1809 roku już o świcie huk z moździerzy na Podprefekturze (Pałac Saski) oznajmił mieszkańcom miasta dzień urodzin „Wielkiego Napoleona Cesarza Francuzów, Króla Włoskiego, Protektora Ligi Reńskiej, oswobodziciela Polski”. W siedzibie podprefektury zgromadziły się miejscowe władze powiatu orłowskiego i zaproszeniu obywatele miasta. Stamtąd zgromadzeniu udali się do kościoła parafialnego, na nabożeństwo, które odprawił dziekan kutnowski. Okolicznościowe kazanie wygłosił natomiast proboszcz z Pleckiej Dąbrowy. Sławił on wielkość Napoleona „tak z dzieł wojennych, jako też z polityki i prawodawstwa…”. Na koniec kazania wyjaśnił motywy, dla których Polacy powinni być wdzięczni Napoleonowi.

Asystę wojskową uroczystości stanowiły dwie kompanie gwardii narodowej na czele z dowódcą kapitanem Zagórskim. Po nabożeństwie wszyscy uczestnicy zostali zaproszeni przez W. Rzętkowskiego (wówczas Radcę Stanu Księstwa Warszawskiego) na okolicznościowy obiad do pałacu kutnowskiego.

Pałac Kutnowski, fot. ze zbiorów ikonograficznych MR.

Następnie w siedzibie Podprefektury, na zaproszenie A. Zaborowskiego, odbyło się spotkanie towarzyskie i wieczerza. Zarówno podczas obiadu, jak i wieczerzy nieustannie wznoszono toasty na cześć Cesarza Francuzów. W tym czasie żołnierze z gwardii narodowej oddawali salwy honorowe na przemian z broni ręcznej i moździerzy. Wieczorem oświetlono całe miasto, a największe wrażenie na mieszkańcach Kutna wywoływała iluminacja pałacu kutnowskiego oraz siedziby Podprefektury.

Siedziba Podprefektury w Kutnie okresie Księstwa Warszawskiego (Pałac Saski), fot. J. Szymańczyk, ze zbiorów MR.

dr Jacek Saramonowicz

3 sierpnia, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

Kutno znane i nieznane. Harcerze i uczniowie kutnowscy w walce z bolszewikami

Wojna polsko – bolszewicka w 1920 roku zmobilizowała prawie całe społeczeństwo do walki o zagrożoną niepodległość. Do boju z bolszewikami stanęli również ochotnicy z Kutna, w tym harcerze i uczniowie z kutnowskich szkół..

Rozkaz do harcerzy kutnowskich, Tygodnik Kutnowski 1920 r.

W związku z ofensywą bolszewicką, latem 1920 roku wojska polskie musiały przejść do działań obronnych. W dniu 1 lipca Sejm powołał Radę Obrony Państwa (dalej: ROP) na czele z Józefem Piłsudskim. Naczelnik Państwa wystąpił z apelem do obywateli o pomoc dla wojska. ROP była organem o charakterze centralnym, w terenie działania lokalnych społeczności na rzecz wojska i obronności państwa podlegały komitetom powiatowym.

Odezwa Rady Powiatowej w sprawie Armii Ochotniczej, tygodnik kutnowski 1920 r.

W dniu 7 lipca na zebraniu inteligencji w Kutnie podjęto decyzję o utworzeniu Powiatowej Rady Obrony Państwa. W uchwalonej wówczas rezolucji do Rady Ministrów domagano się: „rewizji wszystkich związków i partii komunistycznych w pierwszym rzędzie Bundu”. 8 lipca 1920 roku Kazimierz Sosnkowski (Minister Spraw Wojskowych) wydał rozkaz o utworzeniu z dniem 7 lipca 1920 roku Generalnego Inspektoratu Armii Ochotniczej i mianowaniu gen. broni Józefa Hallera dowódcą Armii Ochotniczej.

Równocześnie utworzony został Obywatelski Komitet Wykonawczy Obrony Państwa na czele z gen. J. Hallerem. Komitet mianował pełnomocników wojewódzkich i powiatowych, którzy mieli zająć się sprawami obrony państwa. W Kutnie pełnomocnikiem powiatowym został dr A. Troczewski. Biuro komitetu mieściło się w lokalu PMS przy ul. Toruńskiej 136. Obywatelski Komitet Obrony Państwa organizował liczne zebrania i wiece propagujące: „Pożyczkę Odrodzenia”, werbunek do wojska (ochotników wcielano do 37 pp).

Plakat z okresu wojny polsko – bolszewickiej, fot. domena publiczna

Już 11 lipca 1920 roku przez Kutno przemaszerował pochód z udziałem ochotników chcących walczyć z bolszewikami. Na plakatach pojawiły się napisy „Z nami na wroga”, „Kto w Boga wierzy bij w bolszewika”. Z balkonu ratusza przemawiali posłowie: W. Staniszkis i T. Wojda oraz robotnik A. Podlasiak. Mówcy zachęcali młodzież do obrony ojczyzny. Dzień później Rada Miejska w Kutnie podjęła uchwałę wzywającą mieszkańców Kutna do wstępowania do Armii Ochotniczej pod dowództwem gen. J. Hallera.

Jako jedni z pierwszych do służby w Armii Ochotniczej zgłosili się nauczyciele i młodzież (uczniowie i harcerze) Szkoły Rolniczej w Mieczysławowie. Wspólnie z uczniami Szkoły Handlowej w Kutnie zostali wcieleni do Batalionu Zapasowego 37 pp pod dowództwem mjr. Albina Skroczyńskiego. Po weryfikacji przyjęto 42 uczniów.

Harcerze kutnowscy w kompanii szturmowej 37 pp przed wyruszeniem na front, fot ze zbiorów MR.

Z inicjatywą utworzenia Kompanii Ochotniczej w gimnazjum im. J. H. Dąbrowskiego wystąpili już w końcu czerwca 1920 roku dwaj uczniowie – harcerze J. Suliński i W. Pogorzelski. Do kompanii zgłosiło się 150 uczniów, których wcielono do Batalionu Zapasowego 37 pp.

Na terenie Kutna i powiatu ożywioną akcję werbunkową prowadził Kutnowski Oddział Propagandy Inspektoratu Generalnego Armii Ochotniczej, który tylko w jednym tygodniu sierpnia 1920 r. oplakatował 30 wsi, urządził 4 wiece, na których zebrani postanowili się opodatkować na rzecz obrony państwa. Ogółem udało się zwerbować do wojska 410 ochotników.

Plakat wzywający mieszkańców Kutna do wstępowania w szeregi Armii Ochotniczej, Tygodnik Kutnowski 1920 r.

14 lipca 1920 roku, po powrocie z obozu wędrownego na Pomorzu, komendant kutnowskiego hufca Stefan Woyczyński wydał rozkaz do harcerzy, w którym pod groźbą stanowczych konsekwencji, powoływał harcerzy i harcerki (w zależności od wieku), do odpowiedniej służby wojskowej: od 17 lat wzwyż do służby frontowej (70 osób), 16-letni do służby wartowniczej (10 osób), 15-letni do służby kancelaryjnej (22 osoby), 14-letni do służby gońców (10 osób) i rezerwy gońców (30 osób). Dziewczęta – harcerki powołane zostały do służby sanitarnej (15 osób) i służby kancelaryjnej (20 osób).

Dowództwo oddziału ochotników objęli: profesor Stefan Woyczyński – komendant Hufca ZHP i Wacław Sobczyk – drużynowy Drużyny Harcerskiej im. T. Rejtana.

Uroczyste pożegnanie żołnierzy ochotników odbyło się 8 sierpnia na Nowym rynku. Z balkonu ratusza miejskiego przyozdobionego Białym Orłem przemawiał mjr Albin Skroczyński, po nim głos zabrali: S. Woyczyński, burmistrz T. Klepa, dyrektor gimnazjum K. Kostro oraz rejent R. Borkowski w imieniu Czerwonego Krzyża. 13 sierpnia 1920 roku kutnowscy ochotnicy dotarli do Góry Kalwarii.

Pożegnanie oddziału ochotników konnych na Nowym Rynku w Kutnie wyruszających do walki z bolszewikami, (fot. ze zbiorów ikonograficznych MR)

Harcerze i uczniowie z Kutna i powiatu walczyli m.in. w bitwach pod: Zgniłą Lipą, Złotą Lipą, Horyńcem. Podczas walk poległo pięciu uczniów – harcerzy: Władysław Borowski, Maksymilian Jasiński, Leon Krawczyk, Zygmunt Kucrzyński i Albin Zydorczak. Wielu zostało ciężko rannych m.in.: Józef Kowalewski, Antoni Śmiechowski, Julian Tybura, Zygmunt Seroczyński, Jakub Wojtczak, Teofil Bryłka i Henryk Stefański.

W październiku 1920 roku harcerze i uczniowie z Kutna i powiatu zostali zdemobilizowani i powrócili do nauki szkolnej. W czerwcu 1938 roku w Gimnazjum im. J. H. Dąbrowskiego w Kutnie została odsłonięta tablica upamiętniająca udział pedagogów i uczniów w wojnie 1920 roku. 10 czerwca 2000 roku, a w I LO im. J. H. Dąbrowskiego została odsłonięta replika pierwotnej tablicy.

dr Jacek Saramonowicz

27 lipca, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

Kutno znane i nieznane. Nowoczesne oświetlenie w Kutnie w I połowie XIX w.

Do połowy XVIII wieku w miastach na terenie Rzeczypospolitej nie było stałego oświetlenia ulicznego, a drogę oświetlano sobie pochodniami i kagankami. Najwcześniej na lampy olejowe na większą skalę pojawiły się w Warszawie w połowie XVIII w. W okresie Królestwa Polskiego, po 1815 roku zaczęto stosować lampy rewerberowe (z jęz. francuskiego rèverbère -„odbijać światło”), najwcześniej w stolicy ok. 1819 roku, w Kutnie w 1823 roku, w Łodzi dopiero w 1835 roku.

Kutno jeszcze w okresie Księstwa Warszawskiego oświetlane było kilkoma lampami olejowymi, w których paliły się świece lub knoty zanurzone w oleju. Lampy umieszczano na drewnianych slupach przy budynkach użyteczności publicznej (ratusz, oberża).

Lampa gazowa przy dworcu kolejowym w Kutnie, fot. ze zbiorów ikonograficznych MR.

W szerszym zakresie miasto oświetlane było tymczasowo podczas ważnych uroczystości państwowych. W 1807 roku w czasie obchodów 16. rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja. Po części oficjalnej, która odbyła się na Starym Rynku, zorganizowano poczęstunek dla mieszkańców, podczas którego „…za zdrowie Najjaśniejszego Cesarza, pomyślność zwycięskiego wojska, szczęśliwe powstanie narodu itp. wiwaty spełniano”, a wieczorem siedziba władz powiatowych (budynek Pałacu Saskiego), jako też całe miasto „iluminowane było, i ledwo późną noc okrzyki radości i zapału zakończyć zdołała”.

Kilkaset kaganków oświetlało natomiast drogę wiodącą do pałacu kutnowskiego Walentego Rzętkowskiego, jaką przejeżdżał Fryderyk August, przyjeżdżający do Kutna podczas swoich podróży z Warszawy do Drezna w latach 1808 – 1811. Oświetlenie to finansowane było przez dziedzica dóbr kutnowskich.

Lampa olejowa przy kamienicy Hirszberga w Kutnie przy Nowym Rynku, fot. ze zbiorów ikonograficznych MR.

W okresie Królestwa Polskiego po 1820 roku w polskich miastach zaczęły pojawiać się pierwsze lampy rewerberowe. Były to duże czworokątne latarnie z olejnymi lampami zawieszone na drewnianych słupach. Na wierzchołku słupa znajdował się wygięty pręt ze sznurem, który służył do podnoszenia i opuszczenia latarni. Po opuszczeniu latarni dozorca otwierał kluczem drzwiczki, a następnie regulował knot zanurzony w oleju i go powtórnie zapalał. Nowatorskie rozwiązanie tego typu lamp polegało na tym, że latarnie posiadały cztery metalowe lustra odblaskowe (posrebrzane rewerbery), które wzmacniały światło lampy. Koszt jednej latarni był dość wysoki i w połowie XIX wieku wahał się od kilkunastu do nawet 40 rubli za sztukę.

Lampa gazowa przy kościele ewangelickim w Kutnie, fot. ze zbiorów ikonograficznych MR.

Kutno, jako prężnie rozwijający się wówczas kilkutysięczny ośrodek miejski, należało do tych miast, gdzie lampy takie pojawiły się najwcześniej. W 1823 roku władze miejskie zakupiły 9 sztuk latarni rewerberowych, na łączną kwotę ponad 183 rubli. Obowiązek zapalania lamp spoczywał kolejno na wszystkich mieszczanach, według sporządzonej listy. Czynności te nie były skrupulatnie wykonywane i 1825 roku burmistrz Kutna zdecydował się na ogłoszenie licytacji na trzyletnią obsługę latarni miejskich. Koszt rocznej obsługi latarni burmistrz Kutna skalkulował na kwotę 1138 złotych.

Dopiero II połowie XIX wieku pojawiły się pierwsze lampy gazowe, natomiast oświetlenie elektryczne Kutno otrzymało w 1917 roku.

dr Jacek Saramonowicz

20 lipca, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

Kutno znane i nieznane. Kutnowskie kina w I połowie XX wieku

W XIX wieku Kutno było ważnym ośrodkiem życia kulturalnego okolicznego ziemiaństwa. Do miasta przyjeżdżały rożnego rodzaju grupy artystyczne. Koncerty, przedstawianie teatralne i bale odbywały się w reprezentacyjnym gmachu tzw. „Nowej Oberży”.

Budynek „Nowej Oberży” powstał jeszcze w I połowie XIX wieku i był własnością Feliksa Mniewskiego – ówczesnego właściciela Kutna. Pierwotnie był to zajazd podróżny wzorowany na założeniach pałacowych w klasycystycznym stylu architektonicznym, którego budowę rozpoczął prawdopodobnie jeszcze Walenty Rzętkowski w 1808 roku po wielkim pożarze miasta. Elewacje zewnętrzną zdobiły płaskorzeźby z motywem kariatyd. W Sali balowej z jońskimi kolumnami były rozety i fryz wieńczący ściany.

Budynek Nowej Oberży w początkach XX w., w którym mieściło się kino Polonia, (fot. ze zbiorów ikonograficznych MR).

W początkach XX wieku na mapie życia kulturalnego pojawił się nowy gmach Domu Dochodowego Straży Ogniowej, którego inicjatorem budowy był dr Antoni Troczewski i środowiska narodowe. Tam odbywały się także przedstawienia teatralne i koncerty.

W I dekadzie XX wieku mieszkańcy Kutna otrzymali jeszcze jedną propozycję spędzania wolnego czasu, kiedy to na Starym Rynku w kompleksie budynków dawnego ratusza miejskiego uruchomiono niewielkie kino „Urania”. Wśród konserwatywnej części społeczeństwa seanse filmowe nie cieszyły się popularnością. Kino uważane było za „tanią rozrywkę” dla robotników, młodzieży i dzieci. Dużo zastrzeżeń wśród tych sfer wywoływał niewłaściwy repertuar filmów oraz warunki higieniczne sal kinowych. W kinie „Urania” wieczorami wyświetlane były „filmy dla dorosłych”. Na skutek protestów kierowanych do ówczesnych władz miasta, w 1911 roku kino „Urania” zostało czasowo zamknięte.

Kompleks budynków starego ratusza w Kutnie, w którym mieściło się kino Urania. (fot. ze zbiorów ikonograficznych MR).

Drugie kutnowskie kino „Moderne”, mieściło się w gmachu Hotelu Polskiego przy ul Kilińskiego. Sala kinowa posiadała znacznie większą widownię, także z lożami balkonowymi. Jego właścicielem był wówczas Dawid Kolski.

W 1914 roku, popularne w Kutnie małżeństwo cyrkowców, Maria i Michał Pempkowscy otworzyli kinematograf „Olimpia” przy ul. Pałacowej (obecnie Sienkiewicza). Obok kina istniała sala przystosowana do występów cyrkowych, kręgielnia i ogród dla gości. Przez krótki czas działało również kino „Nowości”, znajdujące się w drewnianej szopie przy ul. Kilińskiego.

Budynek Nowej Oberży, w którym mieściło się kino Polonia, (fot. ze zbiorów ikonograficznych MR).

W dwudziestoleciu między wojennym funkcjonowały w Kutnie już dwa kina: „Polonia” i „Moderne”. Największą popularnością cieszyło się kino „Polonia” znajdujące się w gmachu dawnej „Nowej Oberży”. W 1928 r. kino „Polonia przeszło gruntowny remont. Zakupiony został najnowszy sprzęt kinowy. Poprawił się również repertuar filmowy. W „Polonii” wyświetlane częściej światowe dzieła filmowe, natomiast kino „Moderne” preferowało filmy polskie. Projekcje filmów w przerwach przeplatane były pokazami rewiowymi.

dr Jacek Saramonowicz

13 lipca, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|