Historia Kutna

/Tag:Historia Kutna

Kutno znane i nieznane. Kutnowskie kina w I połowie XX wieku

W XIX wieku Kutno było ważnym ośrodkiem życia kulturalnego okolicznego ziemiaństwa. Do miasta przyjeżdżały rożnego rodzaju grupy artystyczne. Koncerty, przedstawianie teatralne i bale odbywały się w reprezentacyjnym gmachu tzw. „Nowej Oberży”.

Budynek „Nowej Oberży” powstał jeszcze w I połowie XIX wieku i był własnością Feliksa Mniewskiego – ówczesnego właściciela Kutna. Pierwotnie był to zajazd podróżny wzorowany na założeniach pałacowych w klasycystycznym stylu architektonicznym, którego budowę rozpoczął prawdopodobnie jeszcze Walenty Rzętkowski w 1808 roku po wielkim pożarze miasta. Elewacje zewnętrzną zdobiły płaskorzeźby z motywem kariatyd. W Sali balowej z jońskimi kolumnami były rozety i fryz wieńczący ściany.

Budynek Nowej Oberży w początkach XX w., w którym mieściło się kino Polonia, (fot. ze zbiorów ikonograficznych MR).

W początkach XX wieku na mapie życia kulturalnego pojawił się nowy gmach Domu Dochodowego Straży Ogniowej, którego inicjatorem budowy był dr Antoni Troczewski i środowiska narodowe. Tam odbywały się także przedstawienia teatralne i koncerty.

W I dekadzie XX wieku mieszkańcy Kutna otrzymali jeszcze jedną propozycję spędzania wolnego czasu, kiedy to na Starym Rynku w kompleksie budynków dawnego ratusza miejskiego uruchomiono niewielkie kino „Urania”. Wśród konserwatywnej części społeczeństwa seanse filmowe nie cieszyły się popularnością. Kino uważane było za „tanią rozrywkę” dla robotników, młodzieży i dzieci. Dużo zastrzeżeń wśród tych sfer wywoływał niewłaściwy repertuar filmów oraz warunki higieniczne sal kinowych. W kinie „Urania” wieczorami wyświetlane były „filmy dla dorosłych”. Na skutek protestów kierowanych do ówczesnych władz miasta, w 1911 roku kino „Urania” zostało czasowo zamknięte.

Kompleks budynków starego ratusza w Kutnie, w którym mieściło się kino Urania. (fot. ze zbiorów ikonograficznych MR).

Drugie kutnowskie kino „Moderne”, mieściło się w gmachu Hotelu Polskiego przy ul Kilińskiego. Sala kinowa posiadała znacznie większą widownię, także z lożami balkonowymi. Jego właścicielem był wówczas Dawid Kolski.

W 1914 roku, popularne w Kutnie małżeństwo cyrkowców, Maria i Michał Pempkowscy otworzyli kinematograf „Olimpia” przy ul. Pałacowej (obecnie Sienkiewicza). Obok kina istniała sala przystosowana do występów cyrkowych, kręgielnia i ogród dla gości. Przez krótki czas działało również kino „Nowości”, znajdujące się w drewnianej szopie przy ul. Kilińskiego.

Budynek Nowej Oberży, w którym mieściło się kino Polonia, (fot. ze zbiorów ikonograficznych MR).

W dwudziestoleciu między wojennym funkcjonowały w Kutnie już dwa kina: „Polonia” i „Moderne”. Największą popularnością cieszyło się kino „Polonia” znajdujące się w gmachu dawnej „Nowej Oberży”. W 1928 r. kino „Polonia przeszło gruntowny remont. Zakupiony został najnowszy sprzęt kinowy. Poprawił się również repertuar filmowy. W „Polonii” wyświetlane częściej światowe dzieła filmowe, natomiast kino „Moderne” preferowało filmy polskie. Projekcje filmów w przerwach przeplatane były pokazami rewiowymi.

dr Jacek Saramonowicz

13 lipca, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

„Zwykły dzień niezwykłego miasta”. Konkurs

Czas na konkurs zatytułowany „Zwykły dzień niezwykłego miasta”. Każdy może w nim wziąć udział. Wystarczy uważnie popatrzeć… Przez najbliższe dwanaście dni będziemy Państwu zadawać pytania dotyczące pewnej fotografii. Niewiele możemy tu zdradzić….to Państwo zamienią się w detektywów. Co istotne w kwestii formalnej: odpowiedzi prosimy udzielać w wiadomości prywatnej lub na adres mailowy: promocja@muzeumkutno.com . Na poszczególne odpowiedzi czekamy w dniu publikacji pytania. Trzy osoby, które udzielą najwięcej prawidłowych odpowiedzi, zostaną nagrodzone! Zaczynamy!

Pytanie 1:
Na podstawie szczegółów znajdujących się na fotografii proszę określić możliwe daty jej powstania (margines błędu: 5 lat).

Pytanie 2:
Jakie wydarzenie przedstawione jest na zdjęciu?

Pytanie 3:
Podaj słowo, które widnieje na szyldzie.

Pytanie 4:
Jakie grupy społeczne zostały uchwycone na fotografii? Wskaż przynajmniej trzy.

Pytanie 5:
Rozpoznaj dwa znane budynki widoczne na zdjęciu.

Pytanie 6:
Do czego służyły słupy widoczne na zdjęciu?

Pytanie 7:
Jaki typ stroju ma na sobie pierwszoplanowa postać kobieca na zdjęciu?

Pytanie 8:
Określ rodzaj nawierzchni ulicy ukazanej na fotografii.

Pytanie 9:
Jakie grupy zawodowe ukazane są na zdjęciu? (wymień przynajmniej trzy).

Pytanie 10:
Czym pokryte są dachy domów widocznych na fotografii?

Pytanie 11:
Podaj nazwę charakterystycznego okrycia wierzchniego noszonego przez postać w kapeluszu. 

Pytanie 12: 

Uzasadnij w kilku zdaniach, dlaczego fotografia przedstawia „zwykły dzień niezwykłego miasta”.

Zamykamy konkurs „Zwykły dzień niezwykłego miasta”. 

Czas na rozstrzygnięcie. Oto poprawne odpowiedzi:
Pyt. 1: 1915, Pyt. 2: targ, jarmark, Pyt. 3: Halt, Pyt. 4: chłopi, robotnicy, inteligencja, ziemiaństwo, Pyt.5: Kościół św. Wawrzyńca, Apteka pod Orłem, Pyt.6: energetyczne, oświetleniowe lub telegraficzne, Pyt.7: strój regionalny z okolic Kutna, Pyt. 8: bruk (kocie łby), Pyt. 9: kupcy, rolnicy, woźnice, przekupki, Pyt. 10: dachówka, blacha, Pyt. 11: chałat

„Zwykły dzień niezwykłego miasta”
Oto nasi Szanowni Zwycięzcy:
Miejsce I Pan Michał Witkowski
Miejsce II Pani Beata Szadkowska
Miejsce III Pan Jacek Kalkowski
Wyróżnienie: Pani Elżbieta Żółtowska, Pani Izabela Ośrodek
Gratulujemy i zapraszamy po odbiór nagród!

Pan Michał Witkowski, pyt. 12:

” W odległym okresie sprzed 100 lat fotografie uliczne ze względu na kształtujący się dopiero rynek fotograficzny, wykonywane były rzadko. Działo się to zwykle podczas specjalnych okazji, wydarzeń , uroczystości, bądź pocztówek, które można oglądać do dziś. W przypadku tej fotografii jest inaczej. Samo zdjęcie jest niezwykłe bo mamy do czynienia z nietypowym kadrem uchwyconym z podwyższenia – z balkonu jednego z budynków stojącego przy głównej ulicy w mieście. Zdjęcie nie było „pozowane” a znajdujący się na nim ludzie wyraźnie nie mieli o tym pojęcia. Ani jedna postać nie patrzy się w kierunku aparatu. Dzięki temu można zaobserwować naturalny moment – wycięty kadr z życia miasta w tamtym czasie. O tym że zdjęcie przedstawia zwyczajny – powszedni dzień handlowy mogą świadczyć widoczne otwarte drzwi do licznych sklepów, zakładów usługowych i innych lokali. Postacie na zdjęciu zajęte są zwykłymi codziennymi czynnościami, w tle widać odbywający się na placu targ, liczne zwierzęta, przed sklepem na rogu krzątanina. Wzdłuż jezdni ustawione są zaprzężone furmanki, przy nich krzątają się woźnicy. Miasto było wtedy niezwykłe ze względu na swą różnorodność, pełne uroku. Każdy detal uchwycony na zdjęciu jest niezwykle ciekawy i przedstawia świat którego już nie ma. O niezwykłości miasta świadczą głównie jego ówcześni mieszkańcy i ich historia, różniący się od siebie narodowością, religią, zamożnością a jednocześnie żyjący obok siebie – tworzący jedną lokalną społeczność i przestrzeń o nazwie Kutno. Przy odrobinie wysiłku można wytypować ze zdjęcia budowle bądź ich fragmenty i detale które przetrwały do dziś, które powinny być współcześnie chronione by choć w minimalnym stopniu zachować ciągłość historii tego miasta.”

 

9 lipca, 2020|Aktualności, Konkursy|

Konkurs „Tajemnice muzeum”

Ogłaszamy wakacyjny konkurs! Dedykujemy go uczniom klas IV-VIII ze szkół podstawowych. Zabawa „Tajemnice muzeum” polega na wykonaniu gry planszowej o tematyce związanej z historią Kutna. Technika wykonania prac jest dowolna. Na Wasze projekty czekamy do końca sierpnia, zatem czasu jest dużo! Dla zwycięzców przewidziane zostały cenne nagrody rzeczowe.
Zapraszamy!

8 lipca, 2020|Aktualności, Konkursy|

Trzy pomniki żydowskie zniszczone w Kutnie według relacji Mordechaja Canina

W 2018 roku ukazała książka Mordechaja Canina, pt. „Przez ruiny i zgliszcza. Podróż po stu zgładzonych gminach żydowskich w Polsce” przetłumaczona z jidisz na język polski. Wśród opisanych przez autora polskich miast i miasteczek znajduje się również Kutno. M. Canin (właśc. Cukierman) jako korespondent gazety „Forwerts” podróżował po Polsce w latach 1946–1947 i zbierał relacje o zagładzie polskich Żydów. Pełny zbiór jego tekstów wydany został w 1952 roku w Izraelu.

Doły po wydobyciu żwiru z okolic cmentarza, fot. ze zbiorów ikonograficznych Muzeum Regionalnego w Kutnie.

W relacji dotyczącej Kutna dziennikarz opisał tragiczny los, jaki spotkał społeczność żydowską w naszym mieście podczas okupacji. Zamieścił również informację o zniszczeniu trzech pamiątkowych obelisków już po wojnie przez bliżej nieokreślonych sprawców (strażaków): „…na cmentarzu żydowskim miejscowa ludność dokonała całkowitego pogromu. Macewy zrabowano. Groby rozkopano i tak pozostawiono, po polu walają się żydowskie czaszki, żydowskie żebra i piszczele – jak w afrykańskiej dżungli wśród dzikich plemion ludożerców … Niedobitki starej gminy postawiły na zdewastowanych grobach kutnowskiego cmentarza pomnik upamiętniający zgładzoną gminę. Ale Polacy z Kutna ten pomnik zniszczyli – w mieście nie ma miejsca na jakikolwiek ślad po Żydach. Ocalali Żydzi postawili drugi pomnik – i kutnowscy [strażacy] po raz drugi pomnik zniszczyli”.

Zniszczony pomnik na cmentarzu żydowskim w Kutnie, fot. ze zbiorów Żydowskiego Instytutu Historycznego

Dalej dziennikarz napisał, że przygotowany został trzeci pomnik jeszcze bardziej okazały niż poprzednie dwa… lecz kutnowscy [strażacy] też są uparci w swojej nienawiści i zabrali się do plantowania góry, na której położony jest cmentarz … piasek z cmentarza – mówią, że jest potrzebny do budowy miasta”.

Atmosferę panującą wówczas w Kutnie oddał w swoich wspomnieniach kapitan Mojsze Wajkselfisz (przedwojenny mieszkaniec Kutna), który jako oficer Ludowego Wojska Polskiego przybył do Kutna 20 stycznia 1945 roku na polecenie Mojżesza Bobrownickiego (właśc. Mieczysław Mietkowski) wiceministra BP. Kapitan na nocleg udał się do apteki Karola Starnawskiego przy ul Królewskiej 11. Oficer LWP nawiązał rozmowę z właścicielem apteki, pytając o los Żydów: gdzie są Kutnowscy Żydzi?, którzy tu mieszkali wokół Pana? On postawił oczy w słup: Zna mnie Pan? Pewnie – odpowiadam spokojnie. Byłem nawet Pana sąsiadem, mieszkałem naprzeciwko, wówczas aptekarz krzyknął do swojej żony „Zobacz to syn Moszka Wajschselfisza, co mieszkał naprzeciwko. I rozpłakał się przy tym mocno”. Następnego dnia kapitan „odbył poranny spacer po Kutnie i odwiedzał znane mu przedwojenne żydowskie adresy: pukam do domu Celemańskiego. Żadnej odpowiedzi. Z domu mieszkalnego Lichtenszteina wyłania się nieznajomy Polak. Przepraszam go za pomyłkę… Sklep jest otwarty. Wchodzę do środka pewnym krokiem i pytam, gdzie jest właściciel? Obecny gospodarz stoi zakłopotany, nie wiedząc co odpowiedzieć. Po czasie odpowiada: „Otrzymałem to wszystko jako własność niemiecką”. W końcu kapitan dotarł do swojego przedwojennego domu. Od razu został rozpoznany przez dozorczynię, która opowiedziała mu o tragicznym losie kutnowskich Żydów podczas wojny.

Pochód z symbolicznymi prochami zamordowanych Żydów ul Mickiewicza, fot. ze zbiorów Żydowskiego Instytutu Historycznego

W Kutnie po zakończeniu wojny nie było dużego skupiska ludności żydowskiej. Centralny Komitet Żydów w Polsce (którego celem było niesienie pomocy ocalałym po zagładzie Żydom) zarejestrował niewiele ponad 100 osób narodowości żydowskiej.

Dr Maurycy Finkelstein, fot ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Kutnie

Przewodniczącym kutnowskiego Komitetu Żydowskiego został dr Maurycy Finkelstein, przed wojną znany kutnowski lekarz i radny miejski z listy Organizacji Syjonistycznej. Lokal komitetu mieścił się przy Alei Mickiewicza 3.

Pochód z symbolicznymi prochami zamordowanych Żydów. W pochodzie m.in. Maurycy Finkelstein (w kapeluszu) z żoną Natali

Wiosna i lato 1946 roku były okresem wzmożonej agitacji politycznego komunistów w związku z ogłoszonym na 30 czerwca tzw. referendum ludowym. Powojenne relacje polsko – żydowskie również były bardzo napięte, świadczyć o tym może, chociażby tzw. pogrom kielecki. Bezpośrednio tragicznych wydarzeniach w Kielcach, gdzie zginęły 42 osoby narodowości żydowskiej ponad 60 tys. Żydów (ocalałych po wojnie) wyjechało z Polski.

Odsłonięcie pomnika upamiętniającego zamordowanych przez Niemców Żydów kutnowskich. W środku w kapeluszu M. Finkelstein

28 kwietnia 1946 roku Komitet Żydowski w Kutnie zaplanował uroczystość żałobną symbolicznego pochowania na cmentarzu żydowskim szczątek 8 tys. Żydów zamordowanych przez Niemców w Chełmnie nad Nerem. Uroczystości rozpoczęły się o godzinie 12.00 w lokalu Komitetu, a następnie prochy zostały przeniesione ulicami Kutna przez budynek przedwojennego bet midraszu przy ul. Senatorskiej, a stamtąd na cmentarz gdzie je pogrzebano i prawdopodobnie odsłonięto pamiątkowy pomnik. Na pomniku w kształcie macewy z Gwiazdą Dawida i napisem w językach hebrajskim i polskim: „Wieczna pamięć zamordowanym Żydom przez zbirów hitlerowskich, co spoczywają w bratniej mogile. Cześć Waszej pamięci!”. Relacja fotograficzna z tego wydarzenia znajduje się w Zbiorach Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie.

Fot. ze zbiorów Żydowskiego Instytutu Historycznego

Pomnik ten wkrótce został jednak zniszczony. Śledztwo w tej sprawie prowadziła kutnowska Milicja Obywatelska i Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Kutnie. Nie odnaleziono jak dotychczas akt śledztwa w tej sprawie. Ze szczątkowych raportów milicyjnych w tej sprawie wynika, że zniszczenia pomnika dokonano nocą (nie ma mowy o zniszczonych trzech pomnikach). Pewne poszlaki wskazują, że jakąś rolę w tym zdarzeniu mogli odegrać żołnierze NKWD, którzy wówczas stacjonowali w Kutnie.

dr Jacek Saramonowicz

6 lipca, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

Kultura kutnowska w epoce Gierka okiem reporterów telewizyjnych

W okresie rządów Edwarda Gierka podjęto szereg inwestycji gospodarczych, a w Kutnie powstała „druga strefa przemysłowa”. W orbicie zainteresowania władz PRL znajdowało się również życie kulturalne mieszkańców. Tematyka ta znalazła się w zainteresowaniu dziennikarzy telewizyjnych, którzy odwiedzili nasze miasto w 1973 roku.

Zespół HAGAW w 1964 roku (fot. domena publiczna)

Pewną inspiracją dla dziennikarzy stanowiły słowa z teksu piosenki Andrzeja Rosiewicza i zespołu Hagaw pt. „Podróż poślubna do Kutna”, w których jest mowa o podróży pociągiem do Kutna i rozterkach panny młodej związanych z zawarciem małżeństwa. Utwór ukazał się w 1970 roku na płycie zespołu Asocjacja Hagaw, którego wokalistą był Andrzej Rosiewicz.

Okładka płyty zespołu Hagaw i A.Rosiewicza z tekstem piosenki o Kutnie (1970 r.)

Miła, czemu jesteś taka smutna,

gdy jedziemy już do Kutna złączyć nasz los?

Pomyśl – kiedy już będziemy w Kutnie,

może będzie jeszcze smutniej? Tak dzień i noc…

Dojeżdżamy już do Kutna złączyć nasz los.

Pomyśl – kiedy już będziemy w Kutnie,

może będzie jeszcze smutniej? Tak dzień i noc.

Pomyśl – kiedy już będziemy w Kutnie,

może będzie jeszcze smutniej? Tak dzień i noc.

Tak dzień i noc. Tak dzień i noc. Tak dzień i noc?”

W jednej z sal Powiatowego Domu Kultury zostało zaimprowizowane studio telewizyjne, a do rozmowy zaproszono ówczesnych włodarzy miasta w osobach: Bogusława Kajcy – przewodniczącego Prezydium Powiatowej Rady Narodowej, Władysława Krupniewskiego – sekretarza Prezydium Powiatowej Rady Narodowej, Adama Karasińskiego – przewodniczącego Prezydium Miejskiej Rady Narodowej, Władysława Karczewskiego – kierownika wydziału kultury PPRN i Kazimierza Jóźwiaka – kierownika Powiatowego Domu Kultury.

Powiatowy Dom Kultury w Kutnie, fot. Józef Szymańczyk (ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Kutnie)

Już od wczesnych godzin rannych po ulicach miasta reporterzy telewizyjni dokumentowali życie mieszkańców Kutna i szukali odpowiedzi na pytanie: „Co można robić w Kutnie po pracy? „Ojcowie miasta” odpierali zarzuty, że „w Kutnie żyje się smutnie”. Adam Karasiński mówił, że w mieście jest wiele placówek rekreacyjnych. Przedstawił również plany budowy krytej pływalni i kortów tenisowych, a B. Kajca omówił działalność Społecznego Komitetu Budowy Krytej Pływalni. Dyrektor PDK chwalił się wszechstronną działalnością domu kultury, w tym występami artystów operowych i spektaklami teatralnymi.

Wejście na pływalnię, fot. Józef Szymańczyk (ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Kutnie)

W. Krypniewski uznał, że nie widzi powodów, aby wyjeżdżać z Kutna i mówić, że jest „ponuro i smutnie”. Zacytował ponadto inny fragment piosenki A. Rosiewicza: „Miła, czemu jesteś taka smutna, gdy jedziemy już do Kutna…”, który jego zdaniem lepiej pasował do życia kulturalnego mieszkańców miasta.

Klub Kultury Kolejarza (1971 r.), fot. Józef Szymańczyk (ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Kutnie)

Na koniec W. Karczewski przytoczył jeszcze inne porzekadło o Kutnie znane w całej Polce: „Ten nie zna życia, kto nie był w Kutnie”. Powiedzenie to według niektórych mieszkańców Kutna powstało od nazwy działającej przed 1939 rokiem przy Nowym Rynku restauracji pn. „Życie”, gdzie w okresie międzywojennym spotykali się przyjeżdżający do miasta na jarmarki i targi okoliczni, ziemianie, włościanie, kupcy, rzemieślnicy. Inna wersja wiąże to powiedzenie z wizytą dyplomatów francuskich w Kutnie, którzy pod koniec lat 20. tych XX wieku odwiedzili Międzynarodowe Targi Poznańskie i podczas powrotu koleją z Poznania do Warszawy zatrzymali się w naszym mieście na posiłek. Podróżni udali się do renomowanej restauracji w centrum miasta, gdzie dania miał przygotowywać kuchmistrz księcia Radziwiłła. Kutnowska restauracja bardzo przypadła do gustu dyplomatom, tak że odjechali dopiero po północy. W kilka dni później Polskie Radio przeprowadziło wywiad z przedstawicielem poselstwa francuskiego, który pod wrażeniem wizyty w Kutnie, wspomniał o polskiej gościnności i polskiej kuchni, a swoją wypowiedź miał zakończyć stwierdzeniem: „Po powrocie do Paryża powiem moim przyjaciołom. Kto z was nie był w Kutnie, ten nie zna życia”.

Spektakl teatralny, fot. Józef Szymańczyk (ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Kutnie)

dr Jacek Saramonowicz

29 czerwca, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

Kutno znane i nieznane. Sfałszowane referendum ludowe w Kutnie w czerwcu 1946 roku

W marcu 1946 r. komuniści, widząc ogromne poparcie społeczne dla PSL „Mikołajczykowskiego” zdecydowali o przesunięciu terminu wyborów do sejmu. W zamian zapadła decyzja o przeprowadzeniu tzw. referendum ludowego. Jego termin wyznaczono na 30 czerwca 1946 roku. Kampania referendalna prowadzona była od początku maja 1946 roku. W referendum komuniści postawili Polakom trzy pytania: 1. Czy jesteś za zniesieniem Senatu? 2. Czy chcesz utrwalenia w przyszłej Konstytucji ustroju gospodarczego, zaprowadzonego przez reformę rolną i unarodowienie podstawowych gałęzi gospodarki krajowej, z zachowaniem ustawowych uprawnień inicjatywy prywatnej i 3. Czy chcesz utrwalenia zachodnich granic Państwa Polskiego na Bałtyku, Odrze i Nysie Łużyckiej?

Plakat referendalny z 1946 roku.

Kutno podzielone zostało na 7 obwodów wyborczych, a uprawnionych do głosowania było 13 tys. mieszkańców. Przewodniczącymi i zastępcami przewodniczących komisji wyborczych byli członkowie Polskiej Partii Robotniczej. Komuniści z PPR bez porozumienia z socjalistami wyznaczyli swoich przewodniczących i zastępców, chcąc mieć pełną kontrolę prac komisji wyborczych, a co za tym idzie możliwość dokonania fałszerstw wyników głosowania. Na każdy obwód wyborczy przydzielono pięciu funkcjonariuszy ORMO i po jednym pracowniku Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego.

Tablice agitacyjne referendum 1946.

Członkowie PPR agitowali do głosowania 3 razy „TAK”. PSL wzywało do głosowania „1 raz NIE” – na pytanie dotyczące zniesienia Senatu i „2 razy TAK” na pozostałe. Niechętne stanowisko wobec referendum zajmowali również niektórzy członkowie PPS. Dnia 19 maja na wiecu w Dobrzelinie, Ludomir Sakowicz – wówczas Przewodniczący KP PPS w Kutnie skrytykował pierwsze pytanie referendalne. Twierdził, że senat jest w Polsce potrzebny jako izba kontrolująca sejm. Wystąpienie L. Sakowicza przeciwko oficjalnej linii PPS, które wzywało do głosowania 3 razy TAK, spowodowało szereg interwencji domagających się usunięcia L. Sakowicza z PPS.

Ludomir Sakowicz, adwokat, przywódca PPS przed referendum ludowym. Zbiory ikonograficzne Muzeum Regionalnego w Kutnie.

W nocy z 9 na 10 czerwca 1946 roku (tuż przed Świętem Ludowym w Kutnie) na murach domów rozklejono kartki o treści: „Precz z PPR, Gomułką i jego partiami. Niech żyje NSZ. Niech żyje jedność PSL”. Odezwy te zostały, natychmiast zostały zerwane zdjęte przez funkcjonariuszy PUBP. W dniu 7 czerwca w lokalu ZMW RP „Wici”, przy ul. Królewskiej 29, Wojciech Fudała (lider PSL) mówił o szykanach ze strony władz. Jeden z zebranych wezwał nawet do siłowej rozprawy z komunistami. Jan Lewandowski udzielił zebranym instrukcji, jak mają głosować. Zwrócił uwagę na odpowiedni sposób stawiania krzyżyka, aby uniemożliwić ewentualne fałszerstwa.

Członkowie komunistycznego Związku Walki Młody w Kutnie. Trzeci z lewej przewodniczący Zdzisław Rosiak. Zbiory ikonograficzne Muzeum Regionalnego w Kutnie.

20 czerwca 1946 roku w Strzelcach odbyła się na uroczystość poświęcenia sztandaru PSL. Władze komunistyczne chciały to wykorzystać do celów agitacyjnych, na rzecz głosowania „3 razy TAK”. Wysłano tam specjalną grupę agitatorów z Łodzi. W pewnym momencie członkowie PSL zaczęli wznosić hasła: „Precz z Armią Czerwoną”, „Precz ze złodziejami”, „Niech żyje Mikołajczyk”. Po uroczystości kutnowska bezpieka aresztowała 21 osób. W charakterze podejrzanych przesłuchano kilku członków PSL. Jedna z agitatorek referendalnych z Łodzi zeznała, że: „w czasie wiecu rozdawała gazetki objaśniające znaczenie referendum. Chodząc między zebranym chłopstwem, podeszła w pewnym momencie do grupy młodych panien, które brały udział w procesji Bożego Ciała. Panny ubrane były w stroje narodowe. Dziewczyny wyrwały jej broszury agitacyjne i zaczęły drzeć z wielką złością, rzucając strzępy z nietajoną nienawiścią w twarz”.

Pochód członków PPS w Kutnie (1946 rok. )Zbiory ikonograficzne Muzeum Regionalnego w Kutnie.

W dniu 12 czerwca na zebraniu PPR w Kutnie z udziałem pułkownika Logi- Sowińskiego zobowiązano członków partii do sprawdzania list w swoim rejonie. Mieli oni chodzić od domu do domu i sprawdzać, czy wszyscy są umieszczeni na listach. Okazało się, że w niektórych obwodach tylko 25% głosujących sprawdziło się na listach. Aktywnie w propagandę referendalną włączyła się komunistyczna młodzież zorganizowana w Związku Walki Młodych, która rozwieszała plakaty i ulotki wyborcze. Plakaty te były często zrywane, np. na budynku Szkoły Handlowej w Kutnie. W toku śledztwa bezpieka ustaliła, że plakaty zerwał Ryszard Michalski, uczeń tejże szkoły. Następnie chciał na nich napisać zamiast „tak” – „nie”.

Ignacy Pisaskowski (z lewej) podczas pochodu PPS. Zbiory ikonograficzne Muzeum Regionalnego w Kutnie.

Tuż przed referendum Wojewódzki Międzypartyjny Komitet Propagandy Głosowania Ludowego w Łodzi przysłał do swojego odpowiednika w Kutnie pismo, w którym krytykował Powiatowy Międzypartyjny Komitet Propagandy Głosowania Ludowego za jego nieudolną akcję propagandową – szczególnie na wsi. PUBP oceniał, że nastawienie ludności powiatu kutnowskiego wobec referendum jest „w dużych procentach wrogie”.

9 lipca 1946 roku (jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem wyników głosowania) w lokalu ZMW RP „Wici” odbyło się zebranie PSL. W. Fudała wezwał zebranych do wytężonej pracy na rzecz „Wielkiej, potężnej, suwerennej, demokratycznej i ludowej Polski”. Zwrócił uwagę na antymikołajczykowską propagandę komunistów i pewny sukcesu PSL podsumował kampanię referendalną: „…musimy stwierdzić, że nie pozwolono nam prowadzić żadnej propagandy, osiągnęliśmy zupełne zwycięstwo. Źle, że było dużo takich, co na trzecie pytanie odpowiedzieli NIE, ale to byli przeważnie ludzie, którzy nie należą do naszego stronnictwa. Przyczyną takiego wyniku głosowania, była rozpasana kosztowna propaganda Stronnictw Zblokowanych. Z zadowoleniem, możemy patrzeć w przyszłość, bo lud się zbudził …możemy to stwierdzić, patrząc na wyniki głosowania”. Inni dyskutanci twierdzili, że do zwycięstwa PSL, przyczynił się fakt, że ludzie przestali się bać i szli do urn „zwartą ławą”, a aresztowania członków PSL tylko „podniosły ducha w narodzie”. W opinii zebranych sami członkowie PPR przerazili się wyników głosowania.

Uroczystość wręczania sztandaru Milicji Obywateslkiej w Kutnie (1946 r).Zbiory ikonograficzne Muzeum Regionalnego w Kutnie.

Oficjalne wyniki referendum ogłoszono dopiero 12 VII 1946 r. Było oczywiste, że zostały sfałszowane. W Kutnie na 13 003 uprawnionych mieszkańców, głos oddało 11 965 tj. 92 %. Na 1 pytanie, na „TAK” było 8654 głosów tj. 72, 32 %, na 2 pytanie na „TAK” oddano 9492 głosów, tj. 79, 33 %, a na 3 pytanie na „TAK” 10053 głosów tj. 84 %. Jedynie w obwodzie nr 2 ludowcy uznali wiarygodność wyników głosowania. Kutnowska bezpieka zbierała wszelkie relacje i komentarze dotyczące oficjalnych wyników głosowania. Do najbardziej rozpowszechnionych zaliczało się powiedzenie, że: „do urny wkładano Mikołajczyka, a wychodził Gomułka”. Kutnowscy działacze PPS mieli pretensje, że podczas liczenia głosów byli wyrzucani za drzwi. Po powiecie kutnowskim krążyła nawet informacja o wyrzuceniu całej urny z głosami, w drodze do Warszawy i zamienieniu jej innymi. G. Czerwik – Inspektor Szkolny i członek Stronnictwa Demokratycznego starał się na własną rękę zebrać rzeczywiste wyniki wyborów. Nie wiadomo jednak jakim efektem zakończyła się jego akcja. Sprawą natychmiast zajął się PUBP. Doświadczenie przy fałszowaniu wyników wyborów wykorzystali później podczas wyborów do Sejmu Ustawodawczego, w styczniu 1947 roku.

dr Jacek Saramonowicz

22 czerwca, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

Kutno znane i nieznane. Proces szesnastu.

 

Franciszek Urbański

16 czerwca, 2020|Kutno znane i nieznane|

(1) EtnoOpowieści. Uroczystość Bożego Ciała

Boże Ciało zawsze obchodzi się w czwartek – jedenastego dnia po Zesłaniu Ducha Świętego – Zielonych Świątkach, miedzy 21 maja i 23 czerwca.
W Polsce obchody Bożego Ciała zapoczątkowane zostały w 1320 roku w Krakowie w tamtejszej diecezji. Późniejsze niż samo święto uroczyste procesje wprowadzone zostały dopiero w XV wieku. Aż po dzień dzisiejszy, w Polsce, w dzień Bożego Ciała z kościołów wychodzą uroczyste procesje i idą do czterech ołtarzy. Przygotowywane zawsze z dużą starannością oraz czynnym udziale parafian. Procesje są bardzo podniosłe, bogate i piękne. Za kapłanem niosącym hostię w monstrancji podążają wierni niosący chorągwie kościelne, przybrane kwiatami feretrony. Nie brakuje także dziewczynek sypiących kwiatki oraz ministrantów z dzwonkami. Starym obyczajem jest dekorowanie ołtarzy gałązkami brzózek oraz kwiatami ogrodowymi.
Przy każdym ołtarzu czytana bądź śpiewana jest Ewangelia, a wiernym udzielane jest błogosławieństwo Przenajświętszym Sakramentem, na cztery strony świata. Ceremonia ta zgodnie z intencją Kościoła ma krzewić kult Chrystusa w Eucharystii. W interpretacji ludowej oznaczało to, że Bóg opuszcza kościoły, schodzi z ołtarzy i idzie pomiędzy ludzi, by być blisko ich zwyczajnych, codziennych spraw.
Po błogosławieństwie i przejściu procesji do kolejnego ołtarza, wierni obłamują gałązki brzózek i zabierają je ze sobą do domu. Niegdyś uznawano, że wzięta z ołtarza witka skutecznie płoszy czarownice. A czemu czarownice? Ponieważ wierzono, że ich aktywność potęgować się miała właśnie w dzień Bożego Ciała. Ksiądz prowadzący procesję mógł je rozpoznać poprzez niosącą przed sobą monstrancję z hostią.
Obecnie, tak dokładnie nie wiadomo dlaczego, trzeba zabrać gałązkę do domu. Może dlatego, że bierze się z nią otrzymane błogosławieństwo? A poza tym – taki jest zwyczaj.
(sk)
źródło: Polskie obrzędy i zwyczaje, Ocalić od zapomnienia, Warszawa 2000

W okresie Polski Ludowej urządzanie procesji ulicami miast było niejednokrotnie zakazywane przez władze państwowe lub spychane na boczne ulice. Tak było między innymi w Kutnie. Prezentowane zdjęcia pokazują przemarsz procesji ulicą Podrzeczną (Królewska była zarezerwowana dla pochodów pierwszomajowych), a ich autorem jest niezapomniany fotograf muzealny Pan Zygmunt Krupowicz.

10 czerwca, 2020|Aktualności|

(1) Historia pisana obrazem. Zegar na ratuszowej wieży.

Na wieży remontowanego ratusza pojawił się znów zegar. Jaka jest jego historia?
Początki kutnowskiego chronometru sięgają 2 poł. XIX wieku. W 1871 roku po remoncie wieży burmistrz Kostrzewski oraz dwóch ławników Szczytnicki i Grochowski wystąpili do naczelnika powiatu z wnioskiem o umiejscowienie na ratuszu zegara publicznego. Wskazówki miały pokazywać godziny na trzech tarczach. 6 września tegoż roku zlecono wykonanie mechanizmu i zamontowanie zegara na wieży warszawskiemu zegarmistrzowi Bobczyńskiemu. Inwestycja ta kosztowała miasto 401 rubli. Od momentu uruchomienia zegar wybijał godziny i odmierzał czas mieszkańcom Kutna przez ponad 140 lat. Miewał swoje kaprysy, wiele razy był naprawiany i wymagał ciągłej konserwacji. Codziennie też musiał być nakręcany.

W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku zegar przeszedł gruntowny remont i jego gong wzbogacił się o kurant. Melodia została opracowana przez ówczesnego dyrektora Szkoły Muzycznej Włodzimierza Pikałę, a część elektroniczna powstała przy udziale ówczesnych Zakładów Podzespołów Radiowych „Miflex”.

W 2014 roku zegar przeszedł na emeryturę. Na wieży zamontowano nowy mechanizm sterowany elektronicznie, a synchronizowany zegarem atomowym. Staruszek staje się kolejnym eksponatem muzealnym.
(mj)

W tekście wykorzystano informacje z Kutnowskiego Biuletynu Muzealnego t. 1 z 2002 r.

 

10 czerwca, 2020|Aktualności|

Kutno znane i nieznane. Działania władzy ludowej przeciwko Kościołowi katolickiemu w Kutnie w okresie stalinizmu

Przez pierwszy okres powojenny nowa władza koncentrowała swoje wysiłki na walce z partiami politycznymi, podziemiem niepodległościowym i umacnianiem swojej pozycji. W kręgu zainteresowania aparatu bezpieczeństwa znajdowali się przede wszystkim działacze partyjni, ale również uważnie obserwowano duchowieństwo Po wyeliminowaniu z życia społeczno-politycznego Polskiego Stronnictwa Ludowego i podziemia niepodległościowego, Kościół Katolicki pozostał jedyną zorganizowaną strukturą w opozycji wobec władzy.

Od 1945 roku dekanatem kutnowskim kierował ks. dziekan Bronisław Pągowski. Do Kutna przybył 29 stycznia 1945 roku, aby objąć parafię św. Wawrzyńca. Pierwsze miesiące po wyzwoleniu Kutna spod okupacji niemieckiej poświęcił na uporządkowanie kościoła i terenu wokół. Początkowo współpraca z władzą ludową układała się poprawnie. Ksiądz uczestniczył w spotkaniach i uroczystościach państwowych. Dużym wydarzeniem dla parafii kutnowskiej była w tym czasie wizyta w naszym mieście kardynała Augusta Hlonda.

Wizyta kardynała Augusta Hlonda w Kutnie (pierwszy z prawej ks. dziekan B.Pągowski)

Relacje kutnowskiego dziekana z władzą ludową uległy zmianie po 1948 roku, czego dowodem jes założenia przez aparat bezpieczeństwa proboszczowi kutnowskiej parafii teczki ewidencyjno – obserwacyjnej. Do walki z duchowieństwem katolickim w ramach Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego utworzono specjalny Wydział V Departamentu V, przekształcony następnie Departament XI. Działalność operacyjna bezpieki polegała na prowadzeniu czynności rozpoznawczych wobec struktur i ludzi Kościoła poprzez pozyskiwanie informatorów i agentów, stosowanie podsłuchów telefonicznych, kontrolę korespondencji, zatrzymania, przesłuchania, inspirowanie antykościelnych działań propagandowych. Księży podzielono na trzy kategorie: 1) o wrogiej postawie wobec władzy, 2) bierni, 3) lojalni. W pierwszej grupie znalazł się m.in.: ks. ks dziekan Bronisław Pągowski.

Kard. Wyszyński z ks. Pągowskim w Kutnie (1958 r.)

W 1949 roku rozpoczął się zdecydowany proces podporządkowania Kościoła katolickiego, który był wówczas jedyną, niezależną i jawną strukturą organizacyjną. Zainicjowano ruch „księży – patriotów”, mając nadzieje na rozsadzenie Kościoła od wewnątrz. W lutym 1949 roku przybył do Kutna ks. prymas Stefan Wyszyński, jadąc z Gniezna do Warszawy w związku z ingresem do katedry warszawskiej. Przy bramie tryumfalnej niedaleko kościoła powitał go ks. dziekan Pągowski i miejscowe duchowieństwa. Wśród witających raport był Feliks Florczak jeden z liderów kutnowskiego PSL, a w powitaniu brało udział ok. 4 tys. mieszkańców Kutna i okolic. Orkiestra kolejowa odegrała hymn watykański. Ks. B. Pągowski w kościele parafialnym mówił, że pomimo stawianych szykan i różnych trudności, przyjęliśmy z wielką serdecznością i wiarą. Ciebie Najdostojniejszy Duszpasterzu i Prymasie Polski. Ludność m. Kutna dała dowód swego przywiązania do religii, kościoła katolickiego i prawd Bożych…”. Po tym przemówieniu zabrał głos Prymas, dziękując za serdeczne przyjęcie, jakie zgotowali mu parafianie kutnowscy Podziękował także orkiestrze kolejowej oraz pobłogosławił wiernych. Pobyt Prymasa w Kutnie trwał około 30 minut. Z Kutna udał się w kierunku Łowicza i Warszawy.

W sierpniu 1949 roku władze Polski Ludowej wydały dekret „ o ochronie wolności sumienia w Polsce”. Na jego podstawie możliwe było skazanie każdego praktykującego katolika. Napięte relacje władzy z Kociołem katolickim stały się powodem zwołania nadzwyczajnego posiedzenia Miejskiej Rady Narodowej w Kutnie w dniu 27 marca 1949 roku. Przewodniczący MRN – Teodor Sujczyński poinformował o wydaniu oświadczenia rządowego w sprawie uregulowania stosunków Państwo – Kościół. W dyskusji nad referatem okolicznościowym wygłoszonym przez burmistrza Kutna Bolesława Zemstę dyskutowano o „dwulicowej polityce kleru w szkole”, a także o tym, że „kler nie tylko nic nie włożył w Państwo Ludowe, ale nadużył zaufania rządu ludowego”. Na koniec przewodniczący odczytał stosowną rezolucje z poparciem dla stanowiska rządu w stosunku do Kościoła i zapewnił zebranych, że: „władza nie ma zamiaru wtrącać się do kultu religijnego” i chce tylko, aby z „ambony padały słowa miłości, a nie nienawiści”. Członkowie MRN w Kutnie ponownie odbyli nadzwyczajne posiedzenie w dniu 21 sierpnia 1949 r., po wydaniu dekretu przez rząd. Odczytana został wówczas rezolucja potępiająca Watykan za ekskomunikę osób należących do partii komunistycznych.

Procesja Bożego Ciała w Kutnie po 1945 roku.

W styczniu 1950 roku władza ludowa wprowadziła zarząd komisaryczny nad kościelną organizacją charytatywną „Caritas”, przejmując nad nią pełną kontrolę. W dniu 9 lutego odbyła się w tej sprawie konferencja dekanalna w Kutnie, którą zwołał ks. dziekan B. Pągowski. Wręczył on zebranym list biskupów odnośnie likwidacji „Caritasu” i polecił odczytanie go w kościołach w dniu 12 lutego 1950 roku. Potępił również tych księży, którzy brali udział w krajowej konferencji „Caritasu”, zorganizowanej przez władze w Warszawie. Listy odczytało tylko 10 księży. Komunistom zależało na pełnej kontroli nowego „Caritasu”. Bezpieka poprzez swojego informatora o ps. „T” wysłała do członka dekanalnego Zarządu „Caritas”, aby ten nawiązał kontakt z Zarządem Okręgowym „Caritas” Archidiecezji Warszawskiej. Tam udało mu się zatwierdzić dotychczasowy zarząd kutnowski na czele z prezesem J. Arciszewskim, który natychmiast podjął działalność. Kutnowski odział państwowego „Caritasu” liczył 120 członków. Lokal nowego „Caritasu” mieścił się przy ul. Kościuszki 8. Ks. dziekan Pągowski odmówił współpracy z nowym „Caritasem”. W marcu „Caritas” przeprowadził na terenie Kutna zbiórkę uliczną dla najbiedniejszych z przeznaczeniem na paczki świąteczne. Łącznie do 20 puszek zebrano kwotę, prawie 30 tys. złotych. Dzięki dotacji państwa, w kwocie 76 tys. zł, przygotowano 200 paczek przedświątecznych. W dniu 7 kwietnia, w obecności przedstawicielek Ligi Kobiet i przedstawicielki starostwa rozdano te paczki najbiedniejszym mieszkańcom Kutna.

W 1952 r. represje spadły na Seminarium Salezjańskie Woźniakowie. Okazało się, że seminarium w Woźniakowie nie figurowało na liście legalnych instytucji. W związku z tym z dniem 1 lipca 1952 roku zaprzestano wydawania przydziałów aprowizacyjnych klerykom. 3 lipca 1952 roku do Woźniakowa przyjechała komisja Prezydium WRN w Łodzi, aby przejąć baraki należące do Salezjanów, na mający tam powstać dom starców. Na wieść o tym szybko zebrali się parafianie. Z tłumu padały głosy: „ty bandyto, komunisto, bolszewiku wynoś się stąd, przyszedłeś nam kościół zamykać…my chcemy Boga, konstytucja zapewnia nam wolność sumienia”. Poturbowano funkcjonariusza PUBP, który chciał wejść do kancelarii parafialnej. Przez następne kilka dni i nocy parafianie pilnowali kościoła i innych budynków. W nocy z 8 na 9 lutego 1953 roku w drewnianym kościele (kaplicy) w Woźniakowie wybuchł pożar, który doszczętnie strawił świątynię. Władze wszczęły oficjalne śledztwo, w którym ustalono, że: „w kaplicy stał piec żelazny i od niego, ogień rurami odprowadzającymi spaliny wydostał się na zewnątrz”. Taką wersję przyjęła komisja biegłych, powołanych w tym celu. Z relacji księży Salezjanów wynika jednak, że pieca w ogóle tam nie było. W następnym roku seminarium próbowano całkowicie zamknąć.

dr Jacek Saramonowicz

8 czerwca, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|