Historia Kutna

/Tag:Historia Kutna

Kutno znane i nieznane. Październik 1956 w Kutnie.

19 października 1956 r. w Warszawie rozpoczęło obrady VIII Plenum KC PZPR, które powierzyło Władysławowi Gomułce funkcję I sekretarza KC PZPR. Gomułka w przemówieniu na Palcu Defilad zapowiedział szereg reform, zmierzających do demokratyzacji kraju. Wywołało to zrozumiały entuzjazm społeczeństwa, które liczyło na całkowite zerwanie ze „stalinizmem” w Polsce.

Przemówienie W. Gomułki na Placu Defilad w dniu 24 października 1956 r., fot. domena publiczna

W lutym 1956 roku na XX Zjedzie KPZR w Moskwie Nikita Chruszczow wygłosił tajny referat, w którym ujawnił zbrodnie stalinizmu. Został wygłoszony na posiedzeniu zamkniętym, jednak niebawem szczegóły były szeroko znane i komentowane. Miał on ogromne znaczenie dla sytuacji w PZPR. Po śmierci I sekretarza KC PZPR Bolesława Bieruta, w marcu 1956 roku, rozpoczęła się walka o władzę w partii. W atmosferze walk frakcyjnych VI Plenum KC PZPR w marcu 1956 r. wybrało I sekretarzem KC człowieka „środka”, Edwarda Ochaba. Plenum wypowiedziało się za decentralizacją gospodarki, przeciwko kolektywizacji wsi, za powstawaniem w zakładach pracy rad robotniczych. Krytykowano dotychczasowe metody rządzenia i wszechobecną cenzurę. Domagano się współudziału robotników w zarządzaniu zakładami przemysłowymi. Miejscem, gdzie konflikt społeczny przybrał formę strajku, a później zamieszek ulicznych, był Poznań, gdzie 28 czerwca doszło do powstania robotniczego, brutalnie stłumionego przez wojsko i milicję i UB.

Wieści o wydarzeniach poznańskich docierały również do Kutna. 12 sierpnia odbyła się narada aktywu powiatowego PZPR, na której omawiano zadania kutnowskiej organizacji wynikające z VII Plenum KC. Okolicznościowy referat wygłosił Mieczysław Gajewski – I sekretarz KP PZPR w Kutnie. Mówił, że: „tragiczne wypadki w Poznaniu, które wywołały głęboki wstrząs w całej partii, klasie robotniczej i narodzie, rzuciły nowe światło na sytuację społeczną i polityczną w kraju. Jest przecież faktem, że w Poznaniu udało się demagogom, elementom warcholskim i wrogim wykorzystać szczególne niezadowolenie robotników na tle przewlekłego załatwiania ich dotkliwych bolączek i słusznych postulatów, wywołać strajki i doprowadzić do demonstracji ulicznych”.

I sekretarz KP PZPR, w latach 1955-65, Mieczysław Gajewski, ze zbiorów MRK

Atmosfera polityczna stawała się coraz bardziej napięta. Społeczeństwo domagało się gruntownych zmian i rozliczenia „stalinizmu”. Już w 1955 roku na teren powiatu spadały balony z ulotkami zawierającymi „rewelacje” ppłk. MBP Józefa Światły (Izaak Fleischfarb), który w Radiu „Wolna Europa” opisywał stalinowski system komunistyczny w Polsce. W 1956 roku na teren powiatu kutnowskiego również spadały w dość znacznej ilości balony z ulotkami Radia „Wolna Europa”. W trzecim kwartale tego roku spadło ich osiem. Większość broszur była natychmiast zabierana przez członków ORMO, milicji i pracowników SB. Cała sieć agenturalna została odpowiednio poinstruowana w tym celu.

W październiku 1956 r. na terenie województwa łódzkiego pojawiły się wojska sowieckie, a ludność z przerażaniem obserwowała kolumny pancerne przesuwające się na wschód w kierunku Warszawy. W takich okolicznościach w Warszawie odbywało się VIII Plenum KC.

Nikita Chruszczow i Bolesław Bierut w 1956 roku, zbiory ikonograficzne MRK

Informacje o przebiegu VIII Plenum KC w Warszawie przedstawił kutnowskiej egzekutywie M. Gajewski w dniu 23 października 1956 roku Mówił, że wybór tow. Gomułki „dał wyraz pragnieniom mas i dlatego nastąpił tak wielki entuzjazm u mas. Faktem jest, że delegacja radziecka, która przybyła w czasie trwania VIII Plenum nie była zaproszona. Są u nas nastroje antyradzieckie spowodowane tym, że stosunek Związku Radzieckiego do nas nie zawsze był słuszny”. Po przemówieniu wywiązała się ożywiona dyskusja polityczna. Zebrani zadawali szereg pytań: „Jak należy postąpić w stosunku do tych spółdzielni produkcyjnych, których istnienie jest w rzeczywistości fikcją? Jaka polityka będzie prowadzona wobec gospodarstw kułackich? Czy w przyjeździe delegacji radzieckiej na VIII Plenum bez zaproszenia przebija się kult jednostki?” Były również pytania niepodpisane: „Dlaczego inne kraje, z którymi mamy sojusz nie trzymają u nas wojsk, a tylko trzyma je ZSRR?, Co się stało z Żymierskim?, Dlaczego w okolicy Kutna stoją wojska radzieckie?” Na jednej z kartek pojawiła się sugestia aby przemianować ul. Stalina przemianować powrotem na ulicę Królewską. W odpowiedzi M. Gajewski stwierdzał, że: „wojska radzieckie są w Polsce na mocy postanowień Układu Warszawskiego i polski rząd wyraził na to zgodę. Żymierski przebywa w Warszawie na rencie, a spółdzielnie fikcyjnie powstałe należy rozwiązać”. Do innych pytań się nie odniósł.

I sekretarz KP PZPR w Kutnie Mieczysław Gajewski na trybunie honorowej podczas pochodu pierwszomajowego, zbiory ikonograficzne MRK

Przyjęto specjalną rezolucję solidaryzującą się z decyzjami VIII Plenum KC: „Plenum wita z głębokim zadowoleniem wybór nowego kierownictwa KC i przyjmuje do realizacji tezy zawarte w przemówieniu W. Gomułki, stanowiące wytyczne działań w wielkiej naprawie Polski socjalistycznej, ugruntowanie kierowniczej roli partii jako organizatora budownictwa socjalistycznego zyska poparcie całego narodu”. Podkreślono oczywiście nierozerwalną przyjaźń ze Związkiem Radzieckim opartą na „leninowskich zasadach polityki narodowościowej, wzajemnego poszanowania i równości. Nie dopuścimy do żadnych prób odradzania się nacjonalizmu i szowinizmu”.

Sala konferencyjna KP PZPR w Kutnie, fot. J. Szymańczyk w zbiorach MRK

30 października odbyło się kolejne Plenum KP w Kutnie, tym razem z udziałem przedstawicieli KC PZPR, towarzyszy Mrówczyńskiego i Brudza. Obecny był również Jan Tomczak z KW PZPR w Łodzi. W porządku obrad znalazła się informacja o sytuacji polityczno – gospodarczej w powiecie kutnowskim. Zebranie rozpoczął M. Gajewski, od krytyki i samokrytyki działalności KP PZPR. Uwypuklił szczególnie skostnienie i biurokratyzację kutnowskiej organizacji. Mówił o demokratyzacji wewnątrz partii, nie tylko w słowach, ale i w czynach. W końcu, czując odpowiedzialność ciążącą na sobie i nową sytuację polityczną po VIII Plenum, I sekretarz KP PZPR złożył wniosek o rezygnację z funkcji. W toku dyskusji wniosek jednak nie został przyjęty. Z ostrą krytykę KP wystąpił tow. Kisielewski, stwierdzając, że: „informacja I sekretarza była płytka, nie powiedział, jak było wcześniej. Byliśmy oszukiwani i przez sekretarzy KW i przez tow. Bukowskiego w sprawie kadr. Praca nasza opierała się na wiernej kopii ze ZSRR. Stalin w naszej polityce był nieomylnym źródłem”. Obecny na Plenum Bronisław Kustosik stwierdził, że: „Musimy dobrze zrozumieć, czym jest dla nas sojusz z ZSRR i że bez tego sojuszu sami nic nie zrobimy”.

Bronisław Kustosik przewodniczący MRN w Kutnie w latach 1948-61, zbiory ikonograficzne MRK

Największym jednak problemem okazały się samorządy robotnicze w zakładach pracy. Dyrektorzy kutnowskich fabryk niezbyt pozytywnie patrzyli na samorządy, dostrzegając w nich konkurenta w sprawowaniu niepodzielnej, dotąd władzy na terenie zakładów pracy. W Zakładach Farmaceutycznych wyszło na jaw, że robotnicy byli terroryzowani przez niektórych kierowników, nawet przez Radę Zakładową. Robotnicy podjęli uchwałę o odwołaniu: przewodniczącego Rady Zakładowej, który jednocześnie był kierownikiem działu morfiny, Kierownika Zaopatrzenia oraz komendanta straży zakładowej.

W pewnym momencie obrad kutnowskiego Plenum pojawiła się delegacja robotnicza z Fabryki „Kraj”, która zapoznała zebranych z rezolucją załogi. Dzień wcześniej na terenie fabryki odbył się wiec pracowniczy. Treść rezolucji skierowana była przeciwko dyrektorowi zakładu Marianowi Tarczowi. Na czele akcji wymierzonej w dyrektora „Kraju” stanęła Franciszka Gondek. I sekretarz KP PZPR M. Gajewski zdecydowanie opowiedział się za tworzeniem samorządów i dalszą demokratyzacją życia, z zachowaniem oczywiście kierowniczej roli partii.

dr Jacek Saramonowicz

20 października, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

Kutno znane i nieznane. Rozstrzelanie ks. Franciszka Pruskiego w Kutnie przez Niemców w 1915 roku

W 1988 roku, w 70 rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości, z inicjatywy NSZZ „Solidarność” Ziemi Kutnowskiej, w Kościele p.w. św. Jana Chrzciciela w Kutnie odsłonięta została pamiątkowa tablica ku czci księdza Franciszka Pruskiego – bohaterskiego kapłana rozstrzelanego w 1915 roku przez Niemców „pod stokami prochowni” w Kutnie.

Pamiątkowa Tablica w kościele Jana Chrzciciela w Kutnie

W 1964 roku, w Krośniewickich Kartkach Historycznych zamieszczono relację o tym wydarzeniu: „Ksiądz Pruski był proboszczem w Miłonicach. Spadł koło Miłonic lotnik niemiecki z samolotem. Był ranny. Wziął go ksiądz do siebie, opatrzył rany i przez parę dni ukrywał () Lotnik i ksiądz bali się Kozaków i okrucieństwa z ich strony. Gdy przyszedł jednak oddział piechoty rosyjskiej, ksiądz zameldował oficerowi i prosił, aby lotnika traktowali jak jeńca i leczyli”.

Sprawa rzekomego zestrzelenia aeroplanu przez polskiego duchownego od początku budziła wiele niejasności. W grudniu 1919 roku, przed sądem okręgowym we Włocławku rozpoczął się proces przeciwko Józefowi Szwarcenzerowi (w czasie okupacji niemieckiej obrońca sądowy w Kutnie i współwłaściciel majątku w Miłonicach) i Karolowi Szwedzińskiemu (prokurator sądu niemieckiego w Kutnie, oskarżyciel księdza). Zarzucano im współudział w zabójstwie księdza i zdradę stanu. W procesie przesłuchano ponad 80 świadków, którzy zasadniczo potwierdzili, że Józef Szwarcenzer wskazał Niemcom miejsce, gdzie ukrywał się ks. Pruski. Proces był jednak poszlakowy i sąd ostatecznie uniewinnił oskarżonych.

Żołnierze niemieccy przed ratuszem w Kutnie podczas I wojny światowej, fot. ze zbiorów ikonograwicznych MRK

W 1933 roku do prokuratury wpłynęło doniesienie, w którym zarzuty przyczynienia się do uwięzienia księdza Pruskiego stawiano innym osobom i prokuratura wszczęła kolejne postępowanie. Wynikało z niego, że kiedy Niemcy zajęli okolice Kutna, miejscowi Żydzi (między innymi niejaki Dancygier z Krośniewic) mieli donieść Niemcom o tym, że ksiądz wydał lotnika władzom rosyjskim.

Wyjaśnienie okoliczności zajścia i aresztowania przynosi pamiętnik ks. F. Pruskiego, na marginesie brewiarza, pisany podczas pobytu w więzieniu w Kutnie: „…W końcu sierpnia spadł aeroplan, zestrzelony przez kozaków w miejscowości Podgórze naszej parafii (Kramsk koło Koła). Była godzina 10, gdy po nabożeństwie i spożytym śniadaniu czytałem gazetę, wpadł kościelny, mówiąc: proszę księdza, spadł aeroplan! Odparłem kościelnemu, że niezwłocznie wyjdę, tylko narzucę palto. Ubrawszy się, wyszedłem, a w drodze spotkałem ks. proboszcza, z którym razem udaliśmy się na miejsce wypadku. Gdy tam przybyliśmy, zastaliśmy moc kotłujących się ludzi. Wkładając rękę do kieszeni, wyjąłem rewolwer, tym bardziej że słyszałem głosy ludzkie: „będzie strzelał, będzie strzelał!” Z bronią w ręku nakazałem się ludziom cofnąć i niczego jeszcze nie widząc, powiedziałem: „odbierzcie mu broń”. Podobnie i ks. proboszcz rozpędzał ludzi. Wówczas ujrzeliśmy oficera niemieckiego wybladłego i wystraszonego. Na widok taki, schowawszy broń do kieszeni, podszedłem do niego i jak mogłem, starałem się z nim porozumieć. Po wzajemnym przedstawieniu się dowiedziałem się, że nazywa się on Natzmer, że w aeroplanie miał towarzysza, którego zabito i którego zmuszony był wyrzucić. Ze swej strony zaproponowałem mu, aby poszedł ze mną na herbatę, lecz sprzeciwiał się temu ks. proboszcz, mówiąc, że sprowadzę mu na głowę kozaków … lecz inny obrót przyjęła sprawa. Kiedy spadł ów aeroplan i wyskoczył z niego oficer, ludzie, którzy wówczas byli w polu, podobno rzucili się na niego i przewrócili. Na nas. tj. na mnie i na ks. proboszcza poczęto mówić, że sypaliśmy mu piaskiem w oczy, bili kijami. Ja nawet jakobym miał strzelać, co jako Bóg w niebie jest nieprawdą…”.

W obawie przed aresztowaniem ksiądz opuścił parafię i schronił się w Miłonicach, a następnie wyjechał do rodziny w Łodzi. Kiedy w kwietniu 1915 roku, wspólnie z bratem odwiedził Miłonice, nierozważnie podał Józefowi Szwarcenerowi swój adres zamieszkania w Łodzi. Tam został aresztowany przez policję i przewieziony do Kutna: „… Mój Boże, przez jakie pohańbienie przechodziłem. Skrępowano mi ręce i jak psa na łańcuchu prowadzono dwukrotnie do sądu, gdzie przeczytano mi zeznania dwóch świadków Iza i Lof, jakobym z bronią w ręku, przyłożoną przez długi czas do piersi oficera, jam mu nie pozwolił zbiec. Godzina 12 w południe czekam na rezultat rozprawy, na wyrok, u siebie w celi … O 3 przeczytano mi wyrok śmierci. Amen. Ks. T. Wojdasowi szczerze Bóg zapłać za pożyczenie mi brewiarza. Proszę ode mnie podziękować i pożegnać ks. ks. Wyżykowskiego, Tymienieckiego, Małczyńskiego, Malinowskiego, ks. prałata Szmidta. Wszystkich Was, w Chrystusie bracia, proszę o modły i wspomnienia we Mszy św. za moją niegodną duszę. Salve Christe! Vivat Polonia!

W przededniu wykonania wyroku władze niemieckie zezwoliły kapłanowi na widzenie się z rodziną. Podczas rozmowy duchowny wskazał nazwiska denuncjatorów. Wyrok śmierci poprzez rozstrzelanie wykonany został 17 czerwca 1915 roku rano, o godzinie 7.00. W ceremonii uczestniczył ojciec ks. Pruskiego, który na polecenie władz niemieckich, musiał iść przed prowadzonym na stracenie synem i nieść przygotowaną dla skazańca trumnę. Wyrok wykonano na strzelnicy wojskowej obok prochowni. Duchowny nie pozwolił sobie zawiązać oczu. Rodzina za 15 tys. marek wykupiła ciało, które pochowano na cmentarzu na Starym Cmentarzu w Łodzi przy ul. Ogrodowej. Ocalały niemiecki lotnik, gdy dowiedział się o egzekucji, odszukał rodziców księdza i złożył wieniec na jego grobie, a potem rozmawiał z nimi o tej tragedii.

Ogłoszenie o rozstrzelaniu F. Pruskiego, ze zbiorów ikonograficznych MRK

W 1926 r. społeczeństwo ufundowało nagrobek, którego autorem był znany łódzki rzeźbiarz, Wacław Konopka. Nagrobek został zniszczony w czasie II wojny światowej. W 2018 roku dzięki współpracy Urzędu Miasta Łodzi, Towarzystwa Opieki nad Starym Cmentarzem, Archidiecezji Łódzkiej i firmy Bolsius mogiła ks. F. Pruskiego została odtworzona na podstawie przedwojennych zdjęć. Autorem odtworzonego pomnika jest rzeźbiarz Marek Pankanin.

 

 

Nagrobek ks. F. Pruskiego na cmentarzu w Łodzo, fot. domena publiczna

dr Jacek Saramonowicz

13 października, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

Kutno znane i nieznane. Zajęcie Zaolzia w październiku 1938 roku z perspektywy Kutna

Wysunięte przez Hitlera żądania wobec Czechosłowacji skłoniły sanacyjne władze Polski do ponownej rewindykacji Zaolzia. 21 września 1938 roku rząd polski wysłał do władz Czechosłowacji w tej kwestii odpowiednią notę. Jednocześnie rozpoczęto formowanie Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Śląsk” pod dowództwem gen. Władysława Bortnowskiego, która w razie potrzeby miała zająć Zaolzie. 22 września marszałek Rydz-Śmigły wydał rozkaz rozpoczęcia polskiej akcji dywersyjnej na Zaolziu.

Rozkaz marszałka Rydza- Śmigłego, fot. ze zbiorów MiPBP

W drugiej połowie września 1938 roku Polskę przetoczyły liczne manifestacje antyczeskie, podczas których zgromadzeni domagali się połączenia Śląska Zaolziańskiego z Macierzą. W ciągu kilku dni do biur Ochotniczego Korpusu Zaolziańskiego w całym kraju zgłosiło się ponad 80 tys. ochotników do walki.

Burmistrz E. Filipowicz (pierwszy z lewej) i płk. Sas – Hoszowski podczas uroczystości wojskowych, fot. ze zbiorów MRK.

Wielka antyczeska manifestacja odbyła się w Kutnie przed ratuszem miejskim w dniu 22 września: „Na placu Piłsudskiego obok sztandarów Związków Zawodowych stanęły sztandary ZZZ i związków klasowych. Ramię przy ramieniu w zwartych szeregach zalegli plac inteligenci i rzemieślnicy, młodzież akademicka, delegacje chłopskie. Nie brakło nikogo. Rzucone przez OZN hasło zjednoczenia narodu dla wspólnej pracy znalazło jakże szeroki i krzepiący odzew. Zgromadzeni domagali się przyłączenia Zaol­zia do Macierzy. Podczas wiecu w imieniu mieszkańców miasta przemawiał Tadeusz Borzęcki oraz dr Józef Kaliszek. Wznoszono okrzyki na cześć: „naszych Braci za Olzą, Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, Pana Prezydenta i Naczelnego Wodza”. Wiec zakończono odśpiewaniem „Roty” i hymnu narodowego.

Burmistrz Eugeniusz Filipowicz, fot, ze zbiorów MRK.

Atmosferę mocarstwowości Polski podsycała redakcja sanacyjnego tygodnika „Hasło”, wydawanego wówczas w Kutnie, pisząc w jednym z artykułów: „…wystarczy nam bowiem, własne przeświadczenie o słuszności naszych żądań – i wystarczy świadomość, że nasza siła zbrojna potrafi zapewnić pełne wykonania tego, co słuszne… Polska, położona miedzy potężnym blokami państw totalnych musi być wielka, silna i potężna, by dorównać innym w marszu i by ich prześcignąć w zwycięskiej walce o wielkość”. Nawoływano do jedności Narodu, twierdząc, że: „jesteśmy gotowi 200 tysiącom rodaków utorować drogę do Polski. Gdy inaczej być nie będzie mogło, utorować – siłą. A za ta siłą stoi naród. Cały, skupiony i z ufnością i spokojem spoglądać w najbliższą przyszłość”.

Fotografie ze strony tytułowej jednej z polskich gazet z października 1938 roku, fot. domena publiczna.

Żywe zainteresowanie mieszkańców Kutna wywoływały doniesienia prasowe, opisujące polskie powstanie na Śląsku Cieszyńskim: „W nocy z 23 na 24 września… powstańcy polscy zaatakowali posterunki policji i wojska czeskiego oraz gmachy rządowe. Uzbrojone w pistolety i granaty oddziały toczyły walki z regularnym wojskiem…”. W rzeczywistości dokonano ponad 30 aktów sabotażu i stoczono kilka potyczek.

Polskie czołgi na ulicach Cieszyna w październiku 1938 r., fot. domena publiczna.

Po wkroczeniu wojsk polskich na Śląsk Zaol­ziański odbyły się w Kutnie kolejne dwie manifestacje. Pierwsza, w sobotę 1 października, o godzinie 20.00 na Placu Piłsudskiego. Manifestacja rozpoczęła się od odegrania przez orkiestrę 37 PP „Pierwszej Brygady”, a następnie burmistrz Eugeniusz Filipowicz wygłosił podniosłe przemówienie na cześć marsz. E. Rydza – Śmigłego i ministra Józefa Becka. Na koniec orkiestra odegrała hymn państwowy oraz pieśni żołnierskie i ludowe.

Powianie gen. W. Bortnowskiego w Boguminie, fot. domena publiczna.

Druga manifestacja odbyła się w niedzielę 2 października o godzinie 13.00. Ponownie przemawiał T. Borzęcki, który podkreślił: „godne stanowisko Rządu i Armii, którzy gdy inne mocarstwa kazały nam czekać – sprawę Zaolzia załatwili w sposób godny Polaków”. Mówca wzniósł okrzyk na cześć braci za Olzą, Pana Prezydenta, Naczelnego Wodza i Armii oraz ministra Becka, a orkiestra odegrała „Pierwszą Brygadę” i hymn narodowy. Następnie prelegent odczytał treść depesz hołdowniczych do władz. Kulminacyjnym punktem uroczystości było wysłuchanie przez megafony przemówienia marszałka Rydza – Śmigłego i transmisja radiowa z Cieszyna z momentu wkraczania Wojska Polskiego.

Powitanie ministra Becka i gen W. Bortnowskiego w Cieszynie, fot. domena publiczna

Podsumowując wydarzenia na Zaolziu, kutnowska prasa pisała: „Polska nie uciekając się do pomocy żadnych konferencji, nie licząc na niczyje pośrednictwo – zdecydowała sama – o przyłączeniu Śląska, wyrównując krzywdę dziejową – budząc podziw całego świata swoja stanowczością”

Strona tytułowa tygodnika Hasło z pażdziernika 1938 roku, (fot. ze zbiorów MiPBP)

W niedzielę 9 października w Kutnie (jak i w całej archidiecezji warszawskiej) odbyły się modły dziękczynne. Po sumie kapłani, za pomyślność Rzeczypospolitej i jej Prezydenta, śpiewali „Te Deum laudamus”, a na zakończenie pieśń „Boże coś Polskę”.

dr Jacek Saramonowicz

5 października, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

9. edycja Spotkań z Historią

W najbliższy poniedziałek rusza kolejna, dziewiąta już edycja Spotkań z Historią.
W programie znalazły się wykłady uznanych naukowców z renomowanych ośrodków uniwersyteckich, gry terenowe, konkursy wiedzy, larp i debata oxfordzka.

 

 

Dofinansowano ze środków Programu Wieloletniego NIEPODLEGŁA na lata 2017-2022 w ramach Programu Dotacyjnego „Koalicje dla Niepodległej”

25 września, 2020|Aktualności, Spotkania z Historią 2020, Wydarzenia|

Kutno znane i nieznane. Obrona Kutna we wrześniu 1939 roku przez wielkopolskie Bataliony Obrony Narodowej

6 września 1939 roku mieszkańcy Kutna zostali opuszczeni przez lokalne władze. Ład i bezpieczeństwo mieszkańcom Kutna starał się zapewnić Obywatelski Komitet Samopomocy, jako Tymczasowy Zarząd Miejski na czele z Walerianem Krzemińskim.

Walerian Krzemiński, członek Tymczasowego Zarządu Miejskiego we wrześniu 1939 roku, (zbiory ikonograficzne MRK)

Nowe władze Kutna oficjalnie zostały zatwierdzone przez wojskowego komendanta miasta, który ponadto wydał kilka zarządzeń dotyczących spraw wojskowych, bezpieczeństwa, aprowizacji w mieście. W pierwszych dniach września 1939 roku przez Kutno przemieszczali się uchodźcy z Wielkopolski i Pomorza, a miasto było obiektem nalotów niemieckiego lotnictwa.

Obwieszczenie Komendanta Miasta Kutno z września 1939 roku, (zbiory ikonograficzne MRK)

Obwieszczenie o powołaniu tymczasowego Zarządu Miejskiego w Kutnie, (zbiory ikonograficzne MRK)

9 września rozpoczęło się natarcie Armii „Poznań” i „Pomorze” na nieosłonięte lewe skrzydło 8 Armii niemieckiej zmierzającej ku Warszawie. W ten sposób rozpoczęła się bitwa nad Bzurą, największa bitwa polskiej wojny obronnej w 1939 roku. W czasie trwanie bitwy wielkopolskie Bataliony Obrony Narodowej osłaniały tyły Armii „Poznań” gen. T. Kutrzeby.

Przemarsz oddziałów 26 DP w okolicach Kutna we wrześniu 1939 roku, (fot. ze zbiorów MRK)

W nocy z 14 na 15 września w rejonie Kutna znalazły się oddziały Zgrupowania Obrony Narodowej „Rudzica” pod dowództwem płk. Franciszka Junkera, w którego składzie znajdowały się bataliony Obrony Narodowej „Kościan” i „Koźmin” (Jarocin”).

Rankiem 15 września żołnierze BON otrzymali rozkaz zajęcia pozycji obronnych na północ i zachód od Kutna. Jak pisze Piotr Bauer w książce: „Batalion Obrony Narodowej [Kościan] w 1939 roku”: „Kompanie ufortyfikowały się wzdłuż wysokiego nasypu kolejowego linii kolejowej Kutno – Płock, w kolejności na lewym skrzydle kompania kościańska, na prawym kompania czempińska a w odwodzie śmigielska…”. Po południu 15 września, przed frontem I kompanii, pojawiły się niemieckie czołgi, które „strzelały pociskami zapalającymi, niszcząc budynki znajdujące się daleko za linią obronną”. Na pozycje 2 kompanii natarła piechota niemiecka. Doszło do walki na bagnety i atak niemiecki został odparty. Było to pierwsze bezpośrednie starcie batalionu ON z Niemcami podczas wojny. Wśród żołnierzy z Wielkopolski byli jednak zabici i ranni. Pomocy medycznej udzielał żołnierzom kpt. dr Bielawski. O zmroku tego dnia batalion otrzymał rozkaz opuszczenia pozycji obronnych i marszu w kierunku Żychlina.

Zniszczone zbiorniki Zakładów Chemicznych Kutno w wyniku niemieckich nalotów bombowych, (fot. ze zbiorów MRK)

15 września w godzinach rannych na przedmieściach Kutna (w okolicach dworca kolejowego) znalazła się również 2 kompania Batalionu Obrony Narodowej „Koźmin” („Jarocin”) pod dowództwem kpt. Michała Hybiaka, a I pluton pod dowództwem ppor. rez. Józefa Kościelniaka (sekretarza starostwa powiatowego w Jarocinie) zajął pozycje obronne na boisku TG „Sokół”. Żołnierze zostali ostrzelani przez niemiecką artylerię. Nocą wycofali się w kierunku Żychlina.

Żołnierzae niemiecy koło fabryki Kraj w 1940 r. (fot. ze zbiorów MRK).

Walki o Kutno we wrześniu 1939 roku znalazły swoje odzwierciedlenie we wspomnieniach ks. Michała Woźniaka, proboszcza kutnowskiej parafii: „Nadszedł trzeci piątek wojny, okropny 15 września bitwa toczyła się naokoło Kutna. Noc z piątku na sobotę była strasznaStrzelano z armat ze wszystkich stron… Kule świszczały… wśród ciemnej nocy. Miasto było jak wymarłe… nie było wiadomo, z której strony wpadnie wojsko i jakie. Tylko wybuchy granatów przerywały tę ciszę, aż wreszcie nad ranem ucichło zupełnie. Gdy się rozwidniło, słychać było jeszcze grzmoty armat, ale już w oddaleniu ku Łowiczowi i kula na miasto już nie padały. O godzinie 9.00 rano, w sobotę 16 września wkroczyło do miasta wojsko niemieckie…”.

Żołnierze niemieccy w Kutnie podczas II wojny światowej, (fot. ze zbiorów MRK)

dr Jacek Saramonowicz

21 września, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

Kutno znane i nieznane. Udział 37 Pułku Piechoty w bitwie nad Bzurą

W pierwszych dniach września 1939 roku kutnowski 37 Pułk Piechoty nie brał czynnego udziału w walkach z Niemcami. Działając w ramach 26 DP, będącej częścią Armii „Poznań”, osłaniał Wielkopolskę. Nie doszło tam jednak do żadnych większych walk z najeźdźcą.

Żołnierze 37 PP w okolicach Wągrowca w 1939 roku, fot. ze zbiorów MRK

3 września nastąpił odwrót z zajmowanych pozycji obronnych w kierunku Warszawy. Stanowcze nalegania dowódcy Armii „Poznań” gen. T. Kutrzeby sprawiły, że w końcu Naczelny Wódz Edward Rydz – Śmigły zgodził się na wykonanie manewru zaczepnego na nieosłonięte lewe skrzydło niemieckiej 8 Armii nacierającej na Warszawę. W ten sposób doszło do największej bitwy polskiej wojny obronnej w 1939 roku, w historiografii znanej jako bitwa nad Bzurą lub bitwa pod Kutnem.

Szlak bojowy 37 PP w 1939 roku

37 PP nie wziął udziału w pierwszej fazie bitwy. Dopiero 14 września pułk uczestniczył w natarciu Armii „Pomorze”, a żołnierzom udało się zdobyć przeprawy na Bzurze i opanować linię kolejową Łowicz – Sochaczew. I batalion 37 PP zajął majątek ziemski Jesionna, III batalion zaś majątek Karolew. Niemieckie przeciwnatarcie z kierunku Bolimowa zmusiło jednak I batalion do wycofania się z powrotem się w kierunku Bzury. Wówczas ppłk S. Kurcz – dowódca 37 PP skierował za Bzurę żołnierzy II batalionu, którym udało się powstrzymać natarcie Niemców.

ppłk Stanisław Kurcz, ostatni dowódca 37 PP, fot ze zbiorów MRK

W tym czasie gen. Władysław Bortnowski otrzymał meldunek od jednego z polskich lotników, że od Błonia w kierunku Sochaczewa zbliża się niemiecka kolumna pancerna. Dowódca Armii „Pomorze” wydał więc rozkaz dowódcy 26 DP płk. A. Brzechwie – Ajdukiewiczowi, aby zatrzymać natarcie, „ponieważ na Sochaczew idzie dywizja pancerna, może w tej chwili podchodzi już do Sochaczewa, musimy więc zabezpieczyć się od wschodu i północy”. Jak się okazało, były to informacje niepotwierdzone.

Wobec tego, że siły 26 DP były rozdzielone rzeką Bzurą, płk A. Brzechwa Ajdukiewicz podjął decyzję o odwrocie. Konsekwencje tego rozkazu były tragiczne. Odwrót częściowo przerodził się w panikę i jak opisuje to Piotr Aleksander Kukuła w książce „Piechurzy kutnowskiego pułku”: „Powstało istne piekło. Kto nie zginął lub nie padł ranny od razu, ten mógł ocaleć, leżąc mocno przywarty do ziemi, aż zapadnie zmrok. Ci, którzy dotarli do rzeki nie, zastali tam przepraw, gdyż zostały zniszczone przez artylerię wroga”. 37 PP stracił wówczas około 50 procent swojego stanu osobowego. Ppłk S. Kurcz zdołał jednak zatrzymać natarcie Niemców na linii rzeki Bzury dzięki wsparciu II batalionu 37 PP.

15 września 37 PP został zreorganizowany i częściowo uzupełniony posiłkami z Kutna. Nocą 16 września I batalion pod dowództwem mjr. H. Reymana uderzył na Kozłów Szlachecki i poniósł ogromne straty, nie wiedząc, że miejscowość była broniona przez znacznie większe siły niemieckie.

mjr Henryk Reyman, dowówdca I batalionu 37 PP, fot. ze zbiorów MRK

Sam dowódca batalionu został wówczas ranny. Z pozostałych przy życiu żołnierzy I i III batalionu utworzono jeden oddział pod dowództwem mjr W. Fedorki.

mjr Wilhelm Fedorko, dowódca III batalionu 37 PP, fot. ze zbiorów MRK

W następnym dniu pułk znalazł się w rejonie miejscowości Osiek. Gen. T. Kutrzeba wydał wówczas rozkaz o przebijaniu się do Warszawy. Polskie oddziały miały ponownie przeprawić się przez Bzurę. 17 września pułk został zaatakowany, przez wycofujące się z rejonu Kiernozi czołgi niemieckie, które przejechały przez pozycje obronne II batalionu mjr S. Molendy. Wieczorem tego samego dnia pułk skierował się w kierunku lasu Budy Stare. Tam polscy żołnierze zostali zaatakowani przez piechotę niemiecką wspartą czołgami i samochodami pancernymi. Bataliony 37 PP zdołały jednak odeprzeć ataki Niemców. 18 września resztki 37 PP dowodzone przez mjr. S. Molendę i mjr. W. Fedorkę, po zmierzchu sforsowały Bzurę na południe od Kamiona. Po krwawych walkach przedostali się do Puszczy Kampinoskiej i dalej do walczącej Warszawy. Żołnierze, których zdołał skupić wokół siebie ppłk S. Kurcz, wycofali się do lasu Budy Stare i tam dostali się no niemieckiej niewoli w dniu 19 września.

Nieśmiertelnik ppor. rez. Wacława Sobola dowódcy jednego z plutonów 37 PP podczas bitwy nad Bzurą (ze zbiorów MRK)

dr Jacek Saramonowicz

14 września, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

„Kutno znane i nieznane” – „Wizyty prezydenta Ignacego Mościckiego w Kutnie”

31 maja 1926 roku Zgromadzenie Narodowe wybrało Józefa Piłsudskiego prezydentem RP. Marszałek godności tej jednak nie przyjął i na urząd prezydenta wyznaczył całkowicie politycznie podporządkowanego sobie prof. Ignacego Mościckiego. W sierpniu 1926 roku znowelizowano konstytucję marcową, przyznając prezydentowi RP specjalne uprawnienia w zakresie władzy ustawodawczej, w tym prawo do wydawania rozporządzeń z mocą ustawy. Nieudolne rządy parlamentarne miały zostać zastąpione przez skuteczną władzę wykonawczą, potocznie zwaną „sanacją”.

Po raz pierwszy I. Mościcki odwiedził Kutno w lutym 1927 roku. Prezydent zatrzymał się w drodze powrotnej w Poznania do Warszawy. O godzinie 16.30 przy dźwiękach hymnu narodowego na peron kolejowy wjechał pociąg prezydencki. Oficjalnego powitania głowy państwa dokonał wojewoda warszawski Władysław Sołtan, wspólnie ze starostą kutnowskim W. Zbikowskim i przedstawicielami wojska. Na peronie zgromadziły się ponadto delegacje władz miasta i gmin powiatu kutnowskiego, przedstawiciele cechów rzemieślniczych, członkowie Straży Pożarnej i Tow. Gimnastycznego „Sokół”. Asystę wojskową zapewniała kompania honorowa 37 pp. W imieniu mieszkańców powiatu kutnowskiego przemawiał p. Michalski z Podczach: „Żyj nam Panie Prezydencie, jak najdłużej rządź nami dobrze, aby Polska była potężna, żeby nam wszystkim było dobrze”. Prezydent Mościcki uścisnął dłoń przemawiającemu, a zebrana publiczność wydała okrzyk: „Niech żyje Prezydent Rzeczypospolitej”. O godzinie 16. 48 pociąg z Prezydentem RP wyruszył w dalszą drogę do Warszawy.

Druga wizyta prezydenta RP miała miejsce w dniu 12 lipca 1928 roku. Na terenie powiatu kutnowskiego I. Mościcki powitany został we wsi Bzówki, potem odwiedził cukrownię w Ostrowach, a następnie udał się do Krośniewic, a stamtąd do Szkoły Rolniczej w Mieczysławie. W pobliskim majątku Konary prezydent podejmowany był śniadaniem przez państwa Chełchowskich. Do Kutna dotarł o godzinie 18.20. Witany był najpierw przez starostę W. Zbikowskiego, a potem przez burmistrza miasta S. Gruszczynskiego. W Kutnie dokonał przeglądu kompanii honorowej 37 pp i oddziałów przysposobienia wojskowego.

Kolejnym punktem programu wizyty było zwiedzanie Stacji Doświadczalnej Okręgowego Towarzystwa Rolniczego (OTR) w Gołębiewie. Mowę powitalną, na część prezydenta RP, wygłosił Antoni Skarżyński (prezes OTR.). Następnie prezydent odznaczył srebrnymi Krzyżami Zasługi trzech działaczy społecznych: W. Kazimierskiego, L. Dziedziczaka i S. Jóźwiaka. Z Gołębiewa I. Mościcki udał się do Głogowca, gdzie w sanktuarium pokłonił się Matce Bożej Głogowieckiej. Wizytę zakończyło przyjęcie i nocleg u Mariana Kiniorskiego w Suchodębiu.

13 lipca I. Mościcki wyjechał na teren powiatu łęczyckiego. Do granic powiatu kutnowskiego towarzyszyli mu wojewoda warszawski Stanisław Twardo, starosta W. Zbikowski, prezes OTR A Skarzyński, a asystę honorową stanowił szwadron sokołów konnych.

Po raz trzeci prezydent Mościcki odwiedził Kutno w czerwcu 1933 roku i uczestniczył w święcie pułkowym. Podczas uroczystości osobiście wręczył nowy sztandar dowódcy jednostki ppłk. Józefowi Sas – Hoszowskiemu.

dr Jacek Saramonowicz 

Obiad żołnierski z udziałem prezydenta Mościckiego z okazji wręczenia nowego sztandaru 37 pp, fot. ze zbiorów MRK.

Fragment uroczystości wręczenia nowego sztandaru 37 pp, fot. ze zbiorów MRK

 

Ignacy Mościcki w Mieczysławowie, fot. ze zbiorów MRK 1928

 

Brama powitalna z okazji pobytu w 37 pp prezydenta Mościckiego, fot ze zbiorów MRK.

Fragment uroczystości wręczenia nowego sztandaru 37 pp, fot. ze zbiorów MRK.

Uroczyste wręczenie nowego sztandaru 37 pp, fot. ze zbiorów MRK.

 

Prezydent Mościcki w Mieczysławowie, fot. ze zbiorów MRK.

8 września, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

Kutno znane i nieznane. Pierwszy niemiecki nalot na Kutno we wrześniu 1939 roku

Kutno, jako ważny strategicznie węzeł komunikacyjny, już 1 września 1939 roku stało się celem nalotów lotnictwa niemieckiego. Przez nasze miasto prowadziły także główne drogi ewakuacji ludności cywilnej z terenów Wielkopolski i Pomorza.

Pierwsze samoloty niemieckie pojawiły się nad Kutnem w już w godzinach porannych 1 września 1939 roku. Michał Paul (naoczny świadek tamtych wydarzeń) wspominał: „Dzień 1 września pamiętam bardzo dobrze. Wstaliśmy skoro świt (poranek był piękny i zapowiadał się ładny dzień)… przez chwilę obserwowaliśmy odchodzący z Kutna do Łodzi pociąg osobowy. Zaczęliśmy pracę, aż tu nagle usłyszeliśmy ryk motorów zbliżających się w naszym kierunku, trochę z boku całkiem nisko i wolno leciało pięć lub sześć samolotów. Widzieliśmy załogi w okienkach, machaliśmy im rękami, a oni do nas… Poleciały za odjeżdżającym pociągiem, słyszeliśmy głośne wybuchy, widzieliśmy tumany kurzu, dymu. Kwitujemy to stwierdzeniem – manewry, pracujemy dalej. Znowu słyszymy ryk motorów, sytuacja się powtarza, machamy do nich, a oni do nas. Wzięli kurs na dworzec PKP i węzeł kolejowy, słyszeliśmy liczne wybuchy, kurz, dym. Przerwaliśmy robotę, Ojciec poszedł do pracy…”

Zdjęcie lotnicze Kutna z widocznymi śladami po bombardowaniach (fot. ze zbiorów MR w Kutnie)

Na pierwszych stronach ogólnopolskich gazet wrześniowych pojawiały się także relacje dotyczące Kutna. W jednej z nich można było przeczytać, że: „…tuż za Kutnem we wsi Boża Wola zaatakowany został pociąg ewakuacyjny, w którym jechały przeważnie kobiety i dzieci z okolic Tczewa i Chojnic. Od bomb i strzałów karabinów maszynowym było kilkadziesiąt osób rannych, w tym kobiety i dzieci. Ranni ci umieszczani byli w okolicznych dworach, które zostały zamienione na szpitale… Nieustające naloty samolotów niemieckich zniszczyły wiele obiektów w mieście Kutnie. Bombardowano tez okoliczne wsie. Padały tez bomby na stogi, bomby te przeważnie nie wybuchały. Również w wielu miejscowościach lotem nurkowym ostrzeliwali lotnicy z karabinów pasące się bydło. Zanotowano również wypadki, w których z aeroplanów ostrzeliwano rolników przy pracy w polu…” Z innej relacji wynika, że: …pięć bombowców niemieckich zaatakowało pociąg. Jeden samolot, przysiadłszy nisko nad pociągiem, rzucił 13 bomb. Na szczęście dwie tylko wybuchły, uszkadzając jeden z wagonów. Gdy maszynista zatrzymał pociąg i z wagonów wysiadły tłumy, rzucając się do ucieczki, z samolotów posypał się grad kul karabinowych na bezbronne kobiety i dzieci. Krzyki przerażenia i rozpaczy, nawoływania i jęki rannych – złożyły się na straszliwą niezapomniana wizję”. W wyniku nalotu na pociąg ewakuacyjny zginęło 12 osób, a rannych było 54.

Komunikat Sztabu Glównego Naczelnego Wodza z informacjami o Kutnnie (fot. domena publiczna)

Celem pierwszego niemieckiego nalotu na Kutno były również obiekty wojskowe na Sklęczkach. Jeden ze świadków tamtych wydarzeń wspominał: „…pierwszego września o świcie przeleciały nad Kutnem samoloty i po chwili można było usłyszeć odgłosy wybuchów. Mieszkańcy miasta wyrwani ze snu myśleli w pierwszej chwili, że to ćwiczenia. Ja jednak obawiałem się, że to już nie ćwiczenia. Wsiadłem na rower i pojechałem w kierunku Bielawek i Sklęczek bowiem, gdzieś stamtąd słyszeliśmy huk bomb… zaraz za warszawskim przejazdem kolejowym mogłem już zlokalizować, że obiektem bombardowania były znajdujące się w budowie obiekty koszarowe. Nie było tam jednak wojska, a jedynym człowiekiem, którego tam zastałem, był dozorcą, któremu nic się nie stało. W wyniku tego bombardowania uszkodzony został jeden z budynków. Zabrałem ze sobą duży odłamek bomby lotniczej i szybko powróciłem do mojego punktu mobilizacyjnego. Zameldowałem się u komendanta i pokazałem mu odłamek niemieckiej bomby…”.

Jeden z tytułów w prasie ogólnopolskiej z września 1939 roku (fot. domena publiczna)

Wstrząsającą relację z pierwszych dni września pozostawił również ks. Michał Woźniak: „Był śliczny poranek jesienny, piątek 1 września…przed godziną 6 rano wpadł do mego pokoju (ks. Dominik Dziewanowski) z zapytaniem czy słyszałem jakieś wybuchy. Byłem senny, ale słyszałem, bo te wybuchy mnie obudziły. Poczęliśmy snuć przypuszczenia, co to mogło być. Gdy tak rozmawiamy, zabrzęczał telefon. To ze szpitala wzywają na gwałt do rannych wszystkich księży. Pobiegłem więc z ks. Oziębłowskim… ranni byli to rzemieślnicy i robotnicy, którzy wykańczali koszary na Sklęczkach oraz inni z pociągu jadącego do Łodzi. Na koszary i na pociąg zrzucono z samolotów bomby, a potem ostrzeliwano jeszcze pociąg z samolotu karabinem maszynowym. Taki był początek wojny w Kutnie. Odczuliśmy to jako zwykły napad zbójecki, bo wśród rannych nie było wcale żołnierzy. Widok był okropny, ciała porozrywane odłamkami bomb, stanowiły u niektórych osób jedną miazgę bezkształtnej masy…”

Ks. M. Woźniak (w środku) podczas poświęcenia budynku Elektrowni (fot. ze zbiorów A. Kubiaka)

Kolejne naloty niemieckiego lotnictwa na Kutno miały miejsce w dniach 3, 6 i 10 września. Na cmentarzu parafialnym w Kutnie znajdują się groby ofiar bombardowań wrześniowych. Jednym z nich jest grób Teresy Niemczewskiej (studentki Uniwersytetu Poznańskiego) i jej brata Bogdana Niemczewskiego (lekarza).

Grób Teresy i Bogdana Niemczewskich na cmentarzu parafilanym w Kutnie, którzy zginąli podczas bombardowań niemieckich w dniu 10 września 1939 r. (fot. ze zbiorów Andrzeja Olewnika)

dr Jacek Saramonowicz

1 września, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

Kutno znane i nieznane. Kondukt żałobny ze zwłokami ks. Józefa Poniatowskiego w Kutnie

Książę Józef Poniatowski po swojej śmierci w „bitwie narodów” w październiku 1813 roku początkowo został pochowany na cmentarzu św. Jana w Lipsku. Do dziś znajduje się tam tablica okolicznościowa poświęcona księciu. We wrześniu 1814 roku zwłoki naczelnego wodza Armii Księstwa Warszawskiego sprowadzono do Warszawy. Kilkudziesięcioosobowy kondukt żałobny maszerował również przez Kutno, gdzie zatrzymał się na 3 dni.

Grafika przedstawiająca wydobycie zwłok ks. Józefa Poniatowskiego z Elstery, (ze zbiorów Andrzeja Nieuważanego, Muzeum Regionalne)

Misję sprowadzenia zwłok ks. Poniatowskiego. Powierzono gen Michałowi Sokolnickiemu. Ciało księcia Poniatowskiego było zabalsamowane i złożone w cynowej trumnie, którą umieszczono w trumnie dębowej, a następnie w sosnowej. 19 lipca 1814 roku w Lipsku odbyły się uroczystości oddania zwłok, w których uczestniczył generalny gubernator Saksonii książę Nikołaj Repnin – Wołkonski. Na koniec uroczystości żołnierze z batalionu rosyjskiego oddali salwę honorową z broni ręcznej i armat.

Gen. Michał_Sokolnicki (fot. domena publiczna)

Trumna ze zwłokami księcia została ułożona na powozie okrytym czarnym suknem, z wyhaftowanymi herbem zmarłego oraz wizerunkami Orłów Polskich. Przed powozem jechało 25 jeźdźców polskich, a wokół maszerowało 50 oficerów. W początkach sierpnia 1814 roku kondukt żałobny dotarł do Poznania, gdzie odbyły się uroczystości powitalne, a następnie poprzez Konin Koło i Kłodawę, do Kutna.

Fragment elegii ku czci ks. Józefa Poniatowskiego (fot. domena publiczna)

Wszędzie po drodze gromadzili się tłumnie mieszkańcy. W Krośniewicach na czele delegacji powitalnej stała prefektowa Agnieszka Helena Rembielińska. Jeszcze za życia ks. Józef Poniatowski gościł w dobrach prefekta departamentu płockiego Rajmunda Rembielińskiego w Krośniewicach, a jesienią 1814 roku powstał tam obelisk upamiętniający naczelnego Wodza Armii Księstwa Warszawskiego.

Przed południem 10 sierpnia 1814 roku kondukt żałobny na czele z gen M. Sokolnickim został powitany na rogatkach miasta przez podprefekta powiatu orłowskiego J. Zaborowskiego. W składzie delegacji powitalnej znajdował się Antoni Gliszczyński prefekt departamentu bydgoskiego i właściciel dóbr kutnowskich oraz członkowie Rady Powiatowej, Sądu Pokoju, władze miasta na czele z burmistrzem, przedstawiciele duchowieństwa, obywatele i mieszczanie (łącznie kilka tysięcy zgromadzonych).

Fragment konduktu żałobnego z trumną księcia (fot. Zbiory w sieci Uniwersytet Wrocławski)

Mowę okolicznościową w imieniu mieszkańców Kutna wygłosił podprefekt J. Zaborowski: „… Co za widok rozdzierający serca każdego Polaka! Jak omylone nadzieje! W ten czas, kiedy każdy z nas spodziewał się oglądać powracającego równie jak po kampanii 1809, dziś martwe tylko i widzi zwłoki. Lecz jeżeli słusznie z jednej strony smucić się powinniśmy, z drugiej strony pomniąc na zgon twój Książe nie mała dla Polaka wynika pociecha … witamy was tem sercem jakiem niegdyś przodkowie nasi powracających z wypraw wojennych Żółkiewskiego, Czarnieckiego, Sobieskiego witali. Wprawdzie w tym razie Nieba nie odpowiedziały waszym zamiarom. Jeżeli jednak szczęśliwym jakimś zdarzeniem byt nasz polityczny odzyskamy, komuż to, jeżeli nie waszej waleczności i niczem niezłamanej stałości, skarb ten najdroższy dla Polaka, ojczyznę winni będziemy?”.

Po wysłuchaniu przemowy kutnowskiego podprefekta wszyscy zgromadzeni udali się za karawanem do kościoła parafialnego w Kutnie, gdzie odbyło się nabożeństwo żałobne, podczas którego mowę pogrzebową wygłosił Antoni Gliszczyński. Po nabożeństwie dziedzic dóbr kutnowskich zaprosił asystę wojskową konduktu, duchowieństwo i obywateli na okolicznościowy obiad do pałacu kutnowskiego. W następnym dniu A. Gliszczyński również podejmował obiadem oficerów i żołnierzy eskortujących zwłoki księcia.

12 sierpnia kondukt żałobny opuścił Kutno, udając się do Orłowa, a następnie poprzez Sobotę i Łowicz do Warszawy. Ostatecznie w lipcu 1817 roku prochy ks. Józefa Poniatowskiego z Warszawy przeniesiono na Wawel.

dr Jacek Saramonowicz

26 sierpnia, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

Kutno znane i nieznane. Kutnowskie duchowieństwo wobec porozumień sierpniowych w świetle dokumentów SB

Od 1 lipca 1980 roku weszły w życie podwyżki cen mięsa i wędlin, co oprowadziło do wzrostu niezadowolenia społecznego. Przez kraj przetoczyła się fala strajków robotniczych. Minister Spraw Wewnętrznych 16 sierpnia powołał w sztab do kierowania operacją o kryptonimie „Lato – 80, której celem było dostarczenie informacji kierownictwu PZPR o rozwoju sytuacji politycznej w kraju.

Do Komend Wojewódzkich Milicji w całym kraju spływały meldunki o nastrojach społecznych. Do końca sierpnia brak w nich relacji o strajkach w Kutnie. Zdarzające się wówczas przerwy w pracy kutnowskich zakładów spowodowane miały być brakiem surowców.

Zachowały się natomiast meldunki z Kutna dotyczące nastrojów w środowisku kościelnym, które gromadził IV Wydział KW MO w Płocku. Jedna z relacji pochodziła od tajnego współpracownika o pseudonimie „REKTOR” i dotyczyła spotkania kutnowskich duchownych z ks. biskupem Stanisławem Stefankiem ze Szczecina, które odbyło się pod koniec sierpnia 1980 roku u dziekana kutnowskiego Jana Świtkowskiego. Sam dziekan kutnowski był również w zainteresowaniu bezpieki, jako figurant sprawy nr 16728. TW „REKTOR” donosił, że Ks. biskup S. Stefanek podczas obiadu u dziekana kutnowskiego z wielkim uznaniem wyrażał się o jasnogórskim kazaniu ks. Prymasa Stefana Wyszyńskiego, które transmitowała wówczas telewizja. Wśród zebranych na plebanii zaufanych księży panowało przekonanie, że strajki potrwają długo, bo: „rokowania idą powoli”. Natomiast Ks. biskup entuzjastycznie wypowiadał się o organizacji strajków i stwierdził, że: „sytuacja w kraju jest trudna, ale nie tragiczna”.

ks. prałat Jan Świtkowski fot. ze zbiorów ikonograficznych MR

Inny meldunek TW „REKTOR” dotyczył opinii księży i alumnów z Woźniakowa, którzy uznali, że: „ kazanie Prymasa było głosem Kościoła do Narodu i strajkujących wołającym o rozsądek i umiar w żądaniach. Jest jeden Naród i wszyscy powinni znaleźć wspólny język” i może złagodzić może złagodzić nastroje społeczne, jednak nie spowoduje załamania się strajków, gdyż: „Nikt nie wierzy już w słowa, choćby były najpiękniejsze. Wszyscy chcą faktów”. Powszechne były oczekiwania ustąpienia Edwarda Gierka z funkcji I sekretarza KC PZPR. Jednak samego E. Gierka uważano za postać pozytywną, a winni byli ludzie wokół niego. Kolejny meldunek z dnia 29 sierpnia pochodził od TW „JUREK”. Współpracownik bezpieki zamieścił w nim komentarz duchownych kutnowskich dotyczący postulatów robotniczych, którzy uważali, że: „pewne żądania robotników nie mogą być zrealizowane przy obecnym układzie sił w Europie”, a wystąpienie Prymasa „ może spowodować jakieś ustępstwa władzy na rzecz Kościoła, np.: złagodzenie cenzury wydawnictw katolickich, możliwość transmisji nabożeństw w telewizji, ułatwienia w nauczaniu religii”.

Strajk sierpniowy w Stoczni Gdańskiej im. Lenina 11 fot. domena publiczna

Już po podpisaniu porozumień sierpniowych TW „REKTOR” dostarczył bezpiece meldunek z opiniami księży z Woźniakowa, którzy uważali, że „ wobec zdecydowanej postawy Zachodu, Związek Radziecki został zmuszony do uznania przemian w Polsce i interwencja wojskowa jest już niemożliwa, a nowy ruch związkowy odcina się od haseł antysocjalistycznych i stoi na pozycjach socjalizmu”.

dr Jacek Saramonowicz

17 sierpnia, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|