1 września 1939 roku do Kutna zaczęto przywozić pierwszych rannych. Na początku działań wojennych były to głównie ofiary bombardowania Kutna i okolic przez samoloty Luftwaffe. W tych pierwszych, najcięższych dniach wojny obronnej kutnowska służba zdrowia musiała wypełniać stawiane przez nią zadania. Było to bardzo trudne, gdyż w szpitalu powiatowym św. Walentego pozostał jeden lekarz, dr Juliusz Perkowicz – dyrektor placówki oraz personel pomocniczy. Pozostali lekarze udali się do Warszawy. Na bazie szpitala cywilnego rozwinięto szpital ewakuacyjny Armii „Poznań”. W tej sytuacji dowódca sanitariatu wojskowego płk Józef Kuś wezwał lekarzy cywilnych i wojskowych do tworzenia szpitali pomocniczych. Na rozkaz komendanta wojskowego mjr. Błażejewskiego, pospiesznie urządzono je w koszarach 37 Pułku Piechoty Ziemi Łęczyckiej im. J. Poniatowskiego, sierocińcu, w budynku zarządu dróg (obok szpitala), Liceum im. Gen. J. H. Dąbrowskiego (obecnie Zespół Szkól nr 2), bożnicy i Sali towarzystwa „Sokół”. Wraz z rozpoczęciem bitwy nad Bzurą do Kutna zaczęły zjeżdżać samochody i wozy konne z rannymi żołnierzami. Z braku miejsca w szpitalu powiatowym zwożono ich do koszar 37 pułku piechoty. Nie było tam żadnego personelu medycznego. Komendantem organizowanego szpitala, któremu nadano nazwę „Koszary” został dr Kazimierz Ulatowski i funkcję tę pełnił do dnia likwidacji placówki. Budynki i sale nie były przygotowane do przyjęcia rannych żołnierzy. Brakowało wszystkiego, zwłaszcza opatrunków i narzędzi chirurgicznych. Dużym plusem położenia szpitala „Koszary” była bliskość szpitala powiatowego. Obie placówki bardzo szybko zaczęły się jednak zapełniać i rannych musiano układać na korytarzach, później również na koszarowym dziedzińcu. W tym samym czasie w budynku Gimnazjum in. Gen. Jana Henryka Dąbrowskiego przy ulicy Kościuszki powstał jeszcze jeden szpital wojenny. Organizatorem i kierownikiem tej placówki był dr Józef Malinowski.

Kolejnym powstałym szpitalem polowym był „Sierociniec”, którego kierownikiem został dr Roman Zenkteler. Mieścił on się w budynku domu dziecka zarządzanym przez Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi. Przełożoną była w nim siostra Franciszka Ostrowska, zawodowa pielęgniarka, z dużym doświadczeniem zdobytym w I wojnie światowej. Podopieczni sióstr zostali wysłani na kolonie do majątku państwa Zawadzkich, a ich pobyt po wybuchu wojny przedłużono. Również ten szpital w szybkim tempie zapełnił się rannymi. Wkrótce w salach zaczęło brakować miejsc, a rannych lokowano na korytarzach zostawiając tylko konieczne przejścia.

W budynku Szkoły Podstawowej nr 5 utworzono szpital dla zakaźnie chorych. Po koniec września 1939 roku leczono tam 62 pacjentów, nad którymi opiekę sprawował 10. osobowy personel medyczny. Komendantem szpitala był wówczas mjr dr Roman, a jego zastępcą były starszy ordynator oddziału wewnętrznego 7 Szpitala Okręgowego w Poznaniu – ppłk dr Stanisław Linke. Wymienione wyżej szpitale polowe nie wyczerpują, oczywiście listy miejsc, do których zwożono rannych. Istniało jeszcze kilka mniejszych placówek. Wykorzystywano wszelkie dostępne miejsca, m. in. w „salce żydowskiej” naprzeciw synagogi, salce Towarzystwa ”Sokół”, budynku Zarządu Dróg, lodowni.

W nocy z 16 na 17 września Kutno zajęły wojska niemieckie. W miejscowych szpitalach Niemcy rozpoczęli sprawdzanie ewidencji służby chorych i rannych żołnierzy, przeprowadzili rewizję oraz przed wejściami do budynków ustawili uzbrojonych strażników. Lekarze otrzymali materiały opatrunkowe i leki oraz surowicę przeciwtężcową od tymczasowego zarządu miasta. W miarę poprawy zdrowia ranni żołnierze, zaczęli uciekać ze szpitala. Pod koniec października 1939 roku rozpoczęto likwidację szpitala „Koszary”. Niemcy spieszyli się z jego ewakuacją, ponieważ budynki po nim miał zająć oddział wojska niemieckiego. Wcześniej zakończył działalność szpital„Gimnazjum”. Jeszcze przed wkroczeniem Niemców do miasta część lżej rannych opuściła placówkę i skierowała się w kierunku Warszawy. Pozostałych Niemcy przenieśli do innych szpitali. Inne mniejsze szpitaliki również zakończyły swoją działalność zaraz po wkroczeniu Niemców do Kutna.

dr Jacek Saramonowicz

Print Friendly, PDF & Email