Szanowni Państwo. Następny dzień zmagań wojennych to kolejne bombardowania i coraz liczniejsze ofiary. Od bomb nieprzyjaciela giną nie tylko żołnierze, ale i cywile. Dzisiaj zwracamy uwagę na stan uzbrojenia polskiego wojska na przykładzie wyposażenia koszar kutnowskich w momencie ogłoszenia powszechnej mobilizacji, przytaczając wspomnienia żołnierza 37 pp Jerzego Macieja Swatki z Warszawy, które przesłał do Muzeum w Kutnie w 1983 roku.
„(…)Pobraliśmy broń w magazynach MOB znajdujących się o kilka km od koszar w Kutnie. Karabiny były starszej produkcji, otrzymaliśmy natomiast nowe zupełnie polskiej produkcji granatniki oraz po trzy skrzynie na pluton (po jednej na drużynę) nowej broni. Były to polskie karabiny p. pancerne o bardzo długiej lufie, wyposażonej u wylotu w rozkładane nóżki do oparcia na ziemi, takie jak w naszych erkaemach. Diametr pocisku był normalny natomiast łuska z prochem była niezwykle gruba i długa (około 11 cm a średnica około 2,15 cm). Uprzedzono nas, że mają b. silny odrzut. Aby ośmielić żołnierzy do używania tego karabinu, sam oddałem kilka strzałów z tego karabinu, gdy już byliśmy poza miastem na postoju w lesie. Po pośpiesznym sformowaniu całego batalionu udaliśmy się na stację w Kutnie w pobliżu znajdującej się między torami wieży dla ciśnienia wody. Znajdował się tam, jak się później okazało, nasz wartownik, który pilnował zgromadzonego tam naszego sprzętu. W kilka minut po przybyciu na stację kolejową nadleciały samoloty niemieckie. Jedna z bomb wybuchła tuż przy wyżej wspomnianej wieży. Stojący wartownik został trafiony w nogi.
Wkrótce dostaliśmy rozkaz odmarszu. Batalion nie załadował się do pociągu a skierowany został w kierunku Łęczycy. (…)
Przesyłam serdeczne pozdrowienia i wyrazy szacunku.

Jerzy Swatko”

Print Friendly, PDF & Email