W komendzie POW w Kutnie nie wiedzą jak się zachować mają wobec legionistów w razie zażądania od nich broni, amunicji i aprowizacji. Również nie wiedzą co robić z aprowizacją którą zarekwirowali Niemcom w nocnej …. Boją się zepsucia tejże.

Z okolic POW ściąga konie niemieckie. Gdy przypadkiem zabiorą konia właściciela ziemskiego płyną zażalenia do komendy i powiedzenia takie jak „prusak moskal nie zabrał a nasi biorą”. Na ogół widzi się brak „głowy” w komendzie która by wszystkim pokierowała.

W raporcie scharakteryzowano również, iż „inteligencja jest przeważnie endecka” oraz zauważono działalność PPS, której stan liczbowy szacowano na 60 osób.

Zaznaczono, że w Kutnie znajduje się „mocna ilość broni, gdyż Niemcom nie dano wywieźć”. W Kutnie zarząd miejski wg raportu znajdował się w rękach POW.

Z początkiem jeszcze tego tygodnia – nie wiedząc o zajściach w Warszawie – po porozumieniu z wojskiem niemieckim (?) [znak zapytania autora notatki, widocznie nie do końca było to jasne] czy nie będą przeszkadzać w zajęciu magistratu – kilku z POW otworzyło tamże i zażądała złożenia urzędów. Nie pozwolono wojsku nic wywieść. Przyszło do zajść i był jeden zabity i ranni

Print Friendly, PDF & Email