Aktualności

/Aktualności

Ferie z Muzeum

W gościnnych murach Centrum Seniora w Kutnie odbyły się tegoroczne Ferie z Muzeum. W programie znalazły się wykłady i warsztaty plastyczne. Wśród uczestników byli podopieczni Placówki Opiekuńczo – Wychowawczej „Tęcza” w Kutnie oraz Środowiskowego Domu Samopomocy w Kutnie.
Zapraszamy do obejrzenia fotogalerii.

27 stycznia, 2020|Aktualności|

Józef Marian Żegliński – powstańczy naczelnik Kutna.

W aktach Wydziału Tajnego Generał – Policmajstra w Warszawie wśród licznych spraw dochodzeń przeciwko uczestnikom powstania styczniowego jedna nosi nazwę „O wdowie po inżynierze , w której domu odbywały się spotkania polskich agentów z Poznania, jak również innych osób wymienionych w tej sprawie i zamieszanych w rewolucyjne knowania”. Ową wdową była Bronisława z domu Kosstiał, żona Józefa Żeglińskiego, powstańczgo naczelniku Kutna, rozstrzelanego w dniu 17 sierpnia 1863 roku we Włocławku.

Józef Marian Żegliński urodził się w Krakowie w 1831 roku. Jego ojcem był Józef Joachim – nauczyciel gimnazjum w Radomiu, a potem Sandomierzu. J. Żegliński jako młody inżynier osiedlił się w Kutnie i w 1862 roku i zastąpił Hermana Manitiusa pełniącego obowiązki budowniczego, który pełnił tę funkcję po śmierci Antoniego Bielawskiego w 1861 roku. W 1861 roku w Kutnie przyszły powstańczy naczelnik Kutna zawarł związek małżeński z Bronisławą Kosstiał. W 1862 roku małżeństwu Żeglińskich urodził się syn Stanisław Jan.

Józef Żegliński jako wyznaczony powstańczy naczelnik miasta zajmował się przygotowaniem organizacji konspiracyjnej do powstania, która w Kutnie miała liczyć ok. 100 konspiratorów.

23 stycznia wspólnie z zon Bronisławą i teściową Kornelią Kosstiał gościł u siebie członków Tymczasowego Rządu Narodowego, a w następnych dniach (wspólnie z członkami rządu) planował napad na koszary kozackie. W lutym 1863 roku pomagał członkom rządu, ponownie przebywającym w Kutnie, uzyskać informację o działaniach L. Mierosławskiego. Dysponował siatką kurierów, którzy dostarczali rozkazy i korespondencje do walczących oddziałów.

W zbiorach Muzeum Regionalnego w Kutnie znajduje się kwit powstańczy, którzy zawiera odręcznie pisany tekst czarnym atramentem o treści: „Dnia 18 października 1863 r. dostarczono do mego obozu 44 koszule 40 par gaci 8 par butów z czego niniejszy kwit”. Z lewej strony dwa podpisy: „Roniński” i nieczytelny. Z prawej strony u dołu napis: „ Z Dominium Łęki i Mirosławice”.

Józef Żegliński jako naczelnik miasta działał w konspiracji, do połowy 1863 roku. Latem 1863 roku gen. Jurij Iwanowicz Szylder – Szuldner (włocławski naczelnik wojenny Kolei Warszawsko – Bydgoskiej) rozpoczął szereg aresztowań osób podejrzanych o udział w powstaniu, w tym szczególnie pracowników kolei. Naczelnikiem stacji Kutno był Kazimierz Regulski, również członek organizacji konspiracyjnej i jednocześnie kolega gimnazjalny J. K. Janowskiego (członka rządu), u którego w lutym 1863 roku w mieszkaniu nocowało dwóch członków Rządu Narodowego w oczekiwaniu na przybycie L. Mierosławskiego. Po powstaniu styczniowym K. Regulski pełnił m.in. funkcję inspektora kolei nadzorującego budowę dworca kolejowego w Skierniewicach w 1874 roku. Do Kutna wysłany został major Nelidow, który aresztował Józefa Żeglinskiego oraz innych członków organizacji konspiracyjnej w Kutnie. Wszystkich przewieziono do carskiego więzienia we Włocławku (po dawnym nieistniejącym już spichlerzu zbożowym przy ul. Stodólnej). Podczas przesłuchań kutnowski naczelnik do niczego się nie przyznał i początkowo skazany został na 6 lat więzienia. Niestety podczas przesłuchań pozostałych aresztowanych pojawiły się nowe informacje obciążające naczelnika i gen. J. Szylder – Szuldner wystarał się o zmianę wyroku, na karę śmierci poprzez rozstrzelanie.

Wyrok wykonano 17 sierpnia 1863 roku we Włocławku. Podziemne powstańcze pismo „Chorągiew Swobody” zamieściło w tej sprawie komunikat: „…naczelnik miasta Kutna jeden z najznaczniejszych, gorliwszych i najpierwszych około sprawy narodowej, człowiek wielkich zasług, małego o sobie rozumienia. Śp. Józef Żegliński miał stawianych przeciwko sobie świadków, którzy nikczemnie zarzuty mu czynili, osłabiony fizycznie męczarniami Moskwy przyznał się do czynionych mu zarzutów i poszedł na śmierć odważnie, z całym spokojem i rezygnacją, tak jak na Polaka, który dla Polski tylko żyje przystało. Rozstrzelaniem komenderował z amatorstwa znany z dzikości ppłk. Nelidow”.

J. Żeglinski w dniu śmierci miał 33 lata i pozostawił ciężarną żonę Bronisławę i 14 – miesięcznego syna Stanisława. Nie wiadomo, czy władze carskie wydały żonie ciało kutnowskiego inżyniera, czy pogrzebano Go w jakimś bezimiennym dole. Do dziś miejsce pochówku jest nieznane.

25 sierpnia 1863 roku w kościele parafialnym w Kutnie odbyło się nabożeństwo żałobne za J. Żeglinskiego, które odprawiał kutnowski wikariusz ks. Wojciechowski. Policja carska zaniepokojona tym wydarzeniem chciała aresztować wikarego. Na przeszkodzie stanęli parafianie kutnowscy, którzy otoczyli plebanię ścisłym kordonem, gdzie przebywał ksiądz i nie dopuścili do aresztowania. Kilka dni wcześniej na krótko aresztowany został proboszcz kutnowski za to, że nabożeństwo galowe na cześć rodziny carskiej w dniu 8 sierpnia nie miało uroczystej oprawy. Proboszcz tłumaczył się policji, że władze zabroniły używać dzwonów kościelnych.

Sierpień 1863 roku okazał się tragiczny dla rodziny Żeglińskich, jeszcze z jednego powodu, gdyż 27 sierpnia zmarł czternastomiesięczny syn naczelnika – Stanisław Jan. Bronisława Żeglinska była wówczas w ciąży. W dniu 31 grudnia 1863 roku urodził się drugi syn rozstrzelanego naczelnika. Matka dała mu po ojcu na imię Józef, a na drugie Sylwester.

W lipcu 1867 roku Bronisława wyprowadziła się z Kutna i przeniosła do Włocławka. Utrzymywała się z zapomóg pochodzących od byłych powstańców. W listopadzie 1867 roku żandarmeria guberni warszawskiej sporządziła raport nr 124, na podstawie informacji pozyskanych z Włocławka, który dotyczący sprawdzenia informacji nt. przygotowania mieszkańców miasta na wypadek wojny i utworzenia w mieście „centrum rewolucyjnych spisków”. Przeanalizowano w nim zachowania poszczególnych podejrzanych w sprawie, w tym wyniki obserwacji mieszkania Bronisławy Żeglińskiej. Adiutant kapitan sztabowy Czerkasow pisał, że: „żadnych zbiórek, prócz urzędnika biurowego Urzędu Powiatowego oddziału policyjnego Samsonowicza, w celach którego jak widać więź miłosną z Żeglińską. Samsonowicz osoba zaufana Powiatowego Naczelnika Podpułkownika Simonsa (ówczesnym naczelnikiem powiatu był ppłk Robert Simons a jego zastępcą ds. policyjnych Hektor Samosonowicz), i cała poufna korespondencja mu jest polecona”.

Otwarte pozostaje pytanie o rzeczywisty charakter tej więzi i korzyści, jakie posiadała każda ze stron ze spotkań. Być może dalsza kwerenda archiwalna pozwoli kiedyś wyjaśnić i tę zagadkę.

dr Jacek Saramonowicz

27 stycznia, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

Miła współpraca

Podziękowanie od Placówki Opiekuńczo- Wychowawczej ,,Tęcza” w Kutnie za zorganizowanie zajęć w ramach Ferii z Muzeum. Jest nam bardzo milo!

 

23 stycznia, 2020|Aktualności|

Cenne odkrycie w dawnym ratuszu miejskim.

Rewaloryzacja kompleksu Pałacu Saskiego, obejmująca także ratusz, przynosi zaskakujące odkrycia. Podczas prac remontowych w siedzibie Muzeum, na poddaszu odkryte zostały w ścianie cenne dokumenty sięgające nawet początków XIX aż po czasy dwudziestolecia międzywojennego. Są wśród nich między innymi: różne dokumenty urzędowe, korespondencje, legitymacje, kwity aprowizacyjne i pisma administracyjne z początków II RP. Dokumenty zostaną zabezpieczone i opracowane, a część z nich trafi na nową ekspozycję muzealną poświęconą dziejom Kutna.

 

 

 

 

 

23 stycznia, 2020|Aktualności|

Powstańczy Rząd Tymczasowy w Kutnie

22 stycznia 1863 roku o północy na dworcu kolejowym w Kutnie zatrzymał się pociąg osobowy z Warszawy, z którego wysiadło kilku podróżnych. Wśród nich byli członkowie powstańczego Rządu Tymczasowego: Józef Kajetan Janowski, Oskar Awejde, ks. Karol Mikoszewski, Jan Majkowski (z żoną) oraz Juliusz i Eugeniusz Kesselerowie (przydzieleni do specjalnych zadań).

W zbiorach Muzeum Regionalnego w Kutnie znajduje się kilka ciekawych pamiątek po tamtym okresie, w tym powstańcze kwity podatkowe.

Jesienią 1862 roku Aleksander Wielopolski (naczelnik rządu cywilnego) polecił zorganizować pobór do wojska carskiego ok. 8 tysięcy młodych Polaków, którzy jego zdaniem zagrażali polityce reform i ugody z Rosją. W Warszawie branka rozpoczęła się w połowie stycznia 1863 roku, co przyspieszyło podjęcie decyzji o rozpoczęciu powstaniu. Kutno z racji swojego centralnego położenia idealnie nadawało się na miejsce, gdzie mógł ujawnić się rząd po spodziewanym zwycięstwie Z. Padlewskiego w Płocku i opanowaniu jakiegoś terenu przez powstańców.

Przybysze z Warszawy udali się początkowo na nocleg do jednego z kutnowskich konspiratorów. Ksiądz K. Mikoszewski wspominał, że: „ zastał go na weselu”. Być może wspominanym konspiratorem był Jan Napomucen Skrodzki (ekspedytor poczty w Kutnie, jednocześnie członek konspiracyjnej organizacji powstańczej), który tego dnia o godzinie 19.00 zawarł związek małżeński, i urządzał przyjęcie weselne. Ostatecznie na kilka godzin nocleg znalazł się w kutnowskiej oberży.

Rankiem 23 stycznia przybysze z Warszawy udali się do zaskoczonego tą wizytą – Józefa Żeglińskiego, inżyniera miejskiego i pracownika biura powiatu gostyńskiego w Kutnie, który wyznaczony był na powstańczego naczelnika Kutna i powiatu. Członkowie rządu oświadczyli J. Żeglińskiemu, że zostali skierowani do Kutna, aby oczekiwać dalszych dyspozycji ze strony Komitetu Centralnego w Warszawie. Inżynier początkowo nie miał pewności co do wiarygodności przyjezdnych i poprosił o złożenie odpowiedniej przysięgi. W trakcie dalszej rozmowy powstańczy naczelnik Kutna uznał, że jednoczesny pobyt wszystkich członków rządu w oberży kutnowskiej będzie ryzykowny i zasugerował, aby J. K. Janowski z żoną pozostali się u niego w mieszkaniu, O Awejde i J. Majkowski mieli udać się zarządcy kutnowskiego folwarku, natomiast ks. Mikoszewski otrzymał nocleg u ks. Fr. Jabłońskiego na plebanii. W oberży pozostali tylko bracia Kesselerowie.

Po ustaleniu miejsc zakwaterowania, żona inżyniera Bronisława wraz z matką podały gościom z Warszawy śniadanie, po którym J. Żegliński przedstawił sytuację w Kutnie. Powstańczy naczelnik Kutna (według relacji ks. Mikoszewskiego) twierdził, że otrzymał wprawdzie od Stanisława Frankowskiego (komisarza województwa mazowieckiego) informację o rozpoczęciu powstania, jednak na punkt zborny z 500 sprzysiężonych przybyło tylko 100 powstańców i całą akcję odwołał. Konspiratorzy dysponowali w Kutnie, tylko 20 sztukami broni myśliwskiej, a resztę stanowiły kosy. J. Żeliński prosił również S. Frankowskiego o przysłanie do Kutna kilku oficerów. W tym czasie rosyjska wojskowa załoga Kutna składała się tylko z kilku żandarmów, jednej sotni kozaków i 50 żołnierzy z komendy inwalidów. Kozacy stacjonowali w barakach za lazaretem przy trakcie na Toruń (obecnie zbieg ulic 29 listopada i Żółkiewskiego). Baraki były strzeżone przez dwóch wartowników. Komenda inwalidów mieściła się w koszarach wojskowych przy Starym Rynku.

Nieco inaczej ówczesna sytuację w Kutnie sytuację przedstawił J.K. Janowski.. Według jego relacji J. Żegliński o wybuchu powstania dowiedział się dopiero od przybyłych do Kutna członków rządu. W następnych dniach wspólnie ułożono plan nocnego napadu na koszary kozaków, a potem na komendę inwalidów. Punkt zborny wyznaczono za miastem, w zabudowaniach należących do jednego z konspiratorów. W akcję czynnie włączyły się B. Żeglińska i żona K. Janowskiego. Przygotowania zakończono w niedzielę 25 stycznia, a napad zaplanowano na noc z 26 na 27 stycznia.

25 stycznia do Kutna dotarł Władysław Daniłowski, wysłany przez Stefana Bobrowskiego z Warszawy. Przewodniczący komisji wykonawczej Rządu Narodowego zaniepokojony był brakiem informacji od L. Mierosławskiego w sprawie objęcia dyktatury w powstaniu i napisał list do członków rządu w Kutnie z prośbą o wydanie duplikatu wezwania do objęcia dyktatury, z którym W. Daniłowski miał natychmiast udać się do Paryża. Jeszcze tego samego dnia kurier S. Bobrowskiego (wyposażony w odpowiednie dokumenty wystawione w Kutnie) udał się w dalszą podróż koleją w kierunku Berlin i Paryża. Inną wersję swojego pobytu w Kutnie i spotkania z Żeglińskim przedstawił W. Daniłowski.

Tymczasem 26 stycznia, J. Żeglinski otrzymał ostrzeżenie o tym, że Rosjanie planują rewizję w zabudowaniach, gdzie przetrzymywano broń i planowano zbiórkę powstańców i polecił przeniesienie zgromadzonej broni. J. K. Janowski (na prośbę Żeglińskiego) udał się na nocleg do zarządcy folwarku, gdzie wcześniej ( już od 23 stycznia) przebywali O. Awejde i J. Majkowski. Następnego dnia rano do zarządcy folwarku udali się również bracia Kesselerowie.

W tym czasie już ulicach Kutna pojawiły się patrole kozackie, a wieczorem do miasta dotarła rota piechoty rosyjskiej i rozłożyła swój obóz na rynku. Rosjanie przeprowadzili także szereg rewizji w mieszkaniach podejrzanych o udział w powstaniu. Uwagę rosyjską przykuło również grono licznych gości u dzierżawcy w folwarku. W związku z tym J. Żegliński zasugerował członkom Rządu Tymczasowego, że dalszy pobyt w Kutnie może być dla nich niebezpieczny. Plan ataku na koszary uznano za nierealny i władze powstańcze w dniu 27 stycznia 1863 roku opuściły miasto, udając się do Łęczycy.

Dwaj członkowie rządu pojawili się w Kutnie raz jeszcze w lutym 1863 roku, kiedy oczekiwali tu przybycia L. Mierosławskiego, do czego jednak nie doszło z powodu opuszczenia kraju przez dyktatora po przegranej potyczce.

dr Jacek Saramonowicz

20 stycznia, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

Ferie w Muzeum

Zapraszamy do udziału w zajęciach przygotowanych przez pracowników Muzeum Regionalnego w Kutnie w okresie ferii zimowych.

13 stycznia, 2020|Aktualności|

Kutno znane i nieznane. Uroczystości patriotyczno – religijne w Kutnie przed powstaniem styczniowym

27 października 1861 roku przed szpitalem powiatowym w Kutnie odbyła się wielka uroczystość poświęcenia „Grupy św. Walentego” autorstwa Bolesława Syrewicza. Rzeźba przedstawiała Świętego w chwili, kiedy z krzyżem w ręku, wywoływał cud, przywracając wzrok niewidomej córce Aesteriusza, dworzanina rzymskiego z czasów cesarza rzymskiego Klaudiusza.

Grupa św. Walentego

Na przełomie 1860 i 1861 roku, w związku z 30. rocznicą wybuchu powstania listopadowego w Warszawie zaczęto organizować szereg uroczystości patriotyczno- religijnych. Atmosfera patriotyczna szybko ogarnęła również na prowincję i dotarła do Kutna.

Zaniepokojony takim stanem rzeczy Aleksander Wielopolski (wówczas dyrektor Komisji Rządowej Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego) pisał o tym w jednym z listów do Józefa Świecimskiego, naczelnika powiatu gostyńskiego w Kutnie.

Popularnością cieszyły się nabożeństwa za wolność ojczyznę, podczas których śpiewano pieśń „Boże coś Polskę”. Modne stało się wówczas noszenie staropolskich strojów, biżuterii patriotycznej w kolorach narodowych i czapek konfederatek.

W zbiorach Muzeum Regionalnego znajduję się kilka pamiątek z tamtego okresy, w tym wisiorek z herbami Polski i Litwy. Pełnego wsparcia dla działalności patriotycznej mieszkańcom Kutna udzielali miejscowi księża: ks. proboszcz Franciszek Jabłoński i ks. wikariusz Teofil Światłowski, który nawet na plebanii przechowywał broszury patriotyczne i podziemną prasę.

Wisiorek z okresu powstania styczniowego

W kwietniu 1861 roku, po jednym z nabożeństw w kutnowskim kościele mieszkający wówczas w Kutnie Leszek Wiśniowski, wspólnie z Edwardem Gościckim zorganizowali manifestację patriotyczną przed biurem naczelnika powiatu. Podczas demonstracji obrzucano budynek kamieniami i powybijano szyby. Zarówno L. Wiśniowski, jak i E. Gościcki zostali aresztowani. E. Gościcki został osadzony w cytadeli warszawskiej, a L. Wisniowski wydalony do Galicji. L. Wiśniowski, nie pierwszy raz zaangażował się w działalność niepodległościową. W czasie Wiosny Ludów walczył w powstaniu węgierskim, jako adiutant generała Józefa Bema, za co wysłany został do kompanii karnej, z której zbiegł do Francji. Tam uzyskał dyplom inżyniera, a 1861 roku przybył do Kutna, gdzie otrzymał pracę przy budowie kolei warszawsko – bydgoskiej. Po wybuchu powstania styczniowego walczył na Wołyniu i Lubelszczyźnie. W listopadzie 1863 roku, carski sąd wojenny we Włodzimierzu, skazał go na śmierć poprzez rozstrzelanie.

Leszek Wiśniowski

Bardzo ważną okazją do manifestowania uczyć patriotycznych było zaplanowane na dzień 27 października 1861 roku odsłonięcie postumentu św. Walentego przed szpitalem w Kutnie. Organizatorem całego przedsięwzięcia była Rada Opiekuńcza Zakładów Dobroczynnych powiatu gostyńskiego pod przewodnictwem Eugeniusza Łempickiego. W skład rady wchodzili ponadto: Jan Śliwiński, Eugeniusz Skarżyński, ks. proboszcz Franciszek Jabłoński, Leon wiewiórowski, W. Tuszyński, Władysław Walewski, Włodzimierz Łabecki, Witold Mniewski, ks. Kazimierz Kobierski, Zdzisław Cielecki, Walenty Garczyński i Ferdynant Ptaszyński. Lekarzem powiatowym był wówczas Karol Kosztulski.

Postument grupy zdobiły trzy tablice marmurowe. Na pierwszej frontowej widniał napis: „Oświeć Twoją służebnicę Panie Jezu Chryste, Prawdziwy Boże, Prawdziwa Światłość”, na drugiej: „Bogu na cześć, Świętemu Walentemu na Chwałę, rodakom na pamiątkę”, a na trzeciej imię artysty rzeźbiarza i rok wykonania rzeźby.

Podczas uroczystości licznie zebrani mieszkańcy Kutna zaczęli głośno śpiewać pieśń „Boże coś Polskę”, za co policja carska aresztowała ks, wikarego T. Światłowskiego. Kutnowski wikariusz osadzony został w twierdzy Modlin, a następnie zesłany na Syberię, z której powrócił najprawdopodobniej dopiero po wielu latach i osiadł w Warszawie.

dr Jacek Saramonowicz

13 stycznia, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

Wigilia Miejska przed Ratuszem

Muzeum Regionalne w Kutnie współorganizuje Wigilię Miejską przed Ratuszem. Serdecznie zapraszamy do udziału w tym wydarzeniu. Szczególnie polecamy odwiedziny Szopki Bożonarodzeniowej, w której będzie można zobaczyć rzeźby kutnowskich twórców. Będą też żywe zwierzęta.
Szczegółowy program jest umieszczony na plakacie.
Do zobaczenia na Wigilii.


19 grudnia, 2019|Aktualności, Wydarzenia|

Kutno znane i nieznane. Cesarski nocleg w Kutnie

Napoleon Bonaparte, po pokonaniu armii pruskiej pod Jeną i Auerstedt, w październiku 1806 roku wkroczył do Berlina. Florian Kobylański (adiutant gen. J. H. Dąbrowskiego) na polecenie cesarza udał się do Drezna, aby sprowadzić stamtąd Józefa Wybickiego. 2 listopada 1806 roku Wybicki był już w Berlinie. Na prośbę cesarza autor mazurka Dąbrowskiego napisał tekst proklamacji do narodu polskiego, a następnie udał się do Poznania, gdzie zajął się organizacją tworzenia nowej administracji i organizacją powitania cesarza Francuzów.

Napoleon dotarł do Poznania wieczorem 27 listopada. Oficjalne powitanie odbyło się w dniu następnym. W tym czasie pierwsze oddziały armii napoleońskiej wkroczyły już do Warszawy i Bonaparte natychmiast wysłał tam J. Wybickiego.

Tymczasem w Warszawie trwały narady dotyczące powitania Cesarza w stolicy. Kilkuosobowa deputacja miała powitać Napoleona jeszcze przed wjazdem do Warszawy. W jej składzie znalazł się m.in.: Feliks Łubieński (późniejszy minister sprawiedliwości Księstwa Warszawskiego) oraz Ludwik Sz. Gutakowski (późniejszy prezes Senatu Księstwa Warszawskiego). Spodziewano się, że do powitania dojdzie w Błoniu. Okazało się jednak, że cesarz zagościł na dłużej w Poznaniu. Członkowie deputacji dowiedzieli się o tym dość przypadkowo (w pierwszych dniach grudnia 1806 roku, będąc wówczas w Łowiczu) od spotkanego tam przypadkiem J. H. Dąbrowskiego. Generał wyraził zdziwienie, że nikt z Warszawy jeszcze nie pojawił się u Napoleona w Poznaniu. Członkowie deputacji nie posiadali funduszy na tak długą podróż. Jedynie F. Łubieński miał przy sobie 5 dukatów w złocie. Udało mu się pożyczyć 600 zł (od miejscowego kupca Zawadzkiego) i 9 grudnia 1806 roku, skoro świt wyruszyli traktem pocztowym w kierunku Poznania.

Po drodze zatrzymali się na śniadanie w Pałacu Gierałty, u Walentego Rzątkowskiego (Rzętkowskiego) – ówczesnego właściciela dóbr kutnowskich. Podczas posiłku F. Łubienski, na widok gospodarza, który ubrany był w szlachecki strój, wpadł na pomysł, aby Rzętkowski przyłączył się do składu deputacji. Początkowo nie znalazł uznania u L. Sz. Gutakowskiego, który uważał, że członkowie deputacji nie posiadają stosownego upoważnienia do wyboru kolejnego członka delegacji. Pomysłodawca przekonał jednak swojego oponenta, tym że dziedzic dóbr kutnowskich (w szlacheckim stroju i rosłego wzrostu) uświetni wygląd deputacji warszawskiej i zrobi odpowiednie wrażenie na Cesarzu. W. Rzętkowski, zaskoczony propozycją Łubieńskiego, przystał na nią i tego samego dnia o północy deputacja dotarła do Poznania. Tam (w jednym z poznańskich szynków) przeczekano całą noc, siedząc na stołkach. Rankiem o 7.00 delegaci udali się do pałacu Ksawerego Działyńskiego, gdzie dowiedzieli się, że Napoleon faktycznie czeka już na nich od kilku dni. Działyński napisał list do marszałka pałacu F. Duroca, z informacją o przybyciu deputacji, a ten natychmiast wysłał zaproszenie na audiencję do cesarza o godzinie 11.00. Po wejściu do dawnego kolegium jezuickiego, gdzie przebywał Napoleon, F. Łubieński wspominał: „…W pierwszym salonie zastaliśmy wielu generałów i marszałka dworu, który nas bardzo grzecznie przyjął i oświadczył, że zamelduje nas Cesarzowi. Czekaliśmy kilka minut z generałami, wszystkich oczy zwracały się najwięcej na Rzątkowskiego ubranego w suknie polskie, z ogoloną głową…”. Do spotkania z Cesarzem doszło w gabinecie. Uczestniczył w nim jeszcze tylko Talleyrand (minister spraw zagranicznych). Podczas rozmowy cesarz wskazał na W. Rzętkowskiego i spytał, czy to senator? Łubieński odrzekł wówczas: „… to szlachcic polski, tak jak i my”, ale on powtórzył: A więc to senator!…”. Po półtoragodzinnej audiencji Talleyrand zaprosił delegatów na obiad. Podczas posiłku Bonaparte zapowiedział swój szybki wyjazd do Warszawy. Polecił również przekazać konie z cesarskiej stajni dla potrzeb deputacji warszawskiej. Wieczorem członkowie deputacji uczestniczyli jeszcze w naradzie u Napoleona i następnego dnia udali się w podróż powrotną do Warszawy, gdzie dotarli 14 grudnia. W. Rzętkowski pozostał w Kutnie,

16 grudnia 1806 roku o 3.00 w nocy, po dziewiętnastu dniach pobytu w Poznaniu, Napoleon wyjechał ze stolicy Wielkopolski w kierunku Warszawy. Jechał przez Słupcę (w której prawdopodobnie zatrzymał się na nocleg) dalej przez Kleczew, Ślesin, Sompolno Babiak, Kłodawę i Krośniewice. Do Kutna cesarz dotarł 17 grudnia, o godzinie 13.00. Ze względu na roztopy cesarz i jego najbliżsi współpracownicy podróżowali w koczykach, dostawianych na poszczególnych stacjach pocztowych. W jednym z nich podróżował F. Duroc. Pojazd przed Kutnem się wywrócił i marszałek pałacu odniósł kontuzję w ramię. Wypadek ten był, być może powodem dłuższego postoju Napoleona w Kutnie. Cesarz zatrzymał na nocleg i wyruszył w dalszą drogę, dopiero następnego dnia po południu. O całym zdarzeniu poinformowano w 43. Biuletynie Wielkiej Armii z dnia 17 grudnia 1806 roku.

Do Łowicza Napoleon dotarł 18 grudnia o godzinie 15.30, gdzie zatrzymał się na obiad w oberży Ignacego Kosierkiewicza i po kilku godzinach udał się w kierunku Warszawy.

dr Jacek Saramonowicz

16 grudnia, 2019|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

Kiermasz Bożonarodzeniowy

Muzeum Regionalnego w Kutnie, Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej oraz Kutnowski Dom Kultury zorganizowały w sobotę 7 grudnia świąteczny kiermasz bożonarodzeniowy. Podczas kiermaszu zaproszeni twórcy reprezentujący sztukę i rękodzieło ludowe zaoferowali do sprzedaży niepowtarzalne własnoręcznie zrobione prace, m.in.: rzeźby, wyroby hafciarskie, wycinanki, karty bożonarodzeniowe, zabawki, świąteczne stroiki oraz bombki.
Kiermaszowi towarzyszyły warsztaty plastyki papierowej. Pod okiem twórców ludowych można było wykonać tradycyjne ozdoby choinkowe z bibuły, papieru oraz słomy.
Zapraszamy do obejrzenia obszernej fotorelacji z tego wydarzenia. 

10 grudnia, 2019|Aktualności|