Działalność

/Działalność

Kultura kutnowska w epoce Gierka okiem reporterów telewizyjnych

W okresie rządów Edwarda Gierka podjęto szereg inwestycji gospodarczych, a w Kutnie powstała „druga strefa przemysłowa”. W orbicie zainteresowania władz PRL znajdowało się również życie kulturalne mieszkańców. Tematyka ta znalazła się w zainteresowaniu dziennikarzy telewizyjnych, którzy odwiedzili nasze miasto w 1973 roku.

Zespół HAGAW w 1964 roku (fot. domena publiczna)

Pewną inspiracją dla dziennikarzy stanowiły słowa z teksu piosenki Andrzeja Rosiewicza i zespołu Hagaw pt. „Podróż poślubna do Kutna”, w których jest mowa o podróży pociągiem do Kutna i rozterkach panny młodej związanych z zawarciem małżeństwa. Utwór ukazał się w 1970 roku na płycie zespołu Asocjacja Hagaw, którego wokalistą był Andrzej Rosiewicz.

Okładka płyty zespołu Hagaw i A.Rosiewicza z tekstem piosenki o Kutnie (1970 r.)

Miła, czemu jesteś taka smutna,

gdy jedziemy już do Kutna złączyć nasz los?

Pomyśl – kiedy już będziemy w Kutnie,

może będzie jeszcze smutniej? Tak dzień i noc…

Dojeżdżamy już do Kutna złączyć nasz los.

Pomyśl – kiedy już będziemy w Kutnie,

może będzie jeszcze smutniej? Tak dzień i noc.

Pomyśl – kiedy już będziemy w Kutnie,

może będzie jeszcze smutniej? Tak dzień i noc.

Tak dzień i noc. Tak dzień i noc. Tak dzień i noc?”

W jednej z sal Powiatowego Domu Kultury zostało zaimprowizowane studio telewizyjne, a do rozmowy zaproszono ówczesnych włodarzy miasta w osobach: Bogusława Kajcy – przewodniczącego Prezydium Powiatowej Rady Narodowej, Władysława Krupniewskiego – sekretarza Prezydium Powiatowej Rady Narodowej, Adama Karasińskiego – przewodniczącego Prezydium Miejskiej Rady Narodowej, Władysława Karczewskiego – kierownika wydziału kultury PPRN i Kazimierza Jóźwiaka – kierownika Powiatowego Domu Kultury.

Powiatowy Dom Kultury w Kutnie, fot. Józef Szymańczyk (ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Kutnie)

Już od wczesnych godzin rannych po ulicach miasta reporterzy telewizyjni dokumentowali życie mieszkańców Kutna i szukali odpowiedzi na pytanie: „Co można robić w Kutnie po pracy? „Ojcowie miasta” odpierali zarzuty, że „w Kutnie żyje się smutnie”. Adam Karasiński mówił, że w mieście jest wiele placówek rekreacyjnych. Przedstawił również plany budowy krytej pływalni i kortów tenisowych, a B. Kajca omówił działalność Społecznego Komitetu Budowy Krytej Pływalni. Dyrektor PDK chwalił się wszechstronną działalnością domu kultury, w tym występami artystów operowych i spektaklami teatralnymi.

Wejście na pływalnię, fot. Józef Szymańczyk (ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Kutnie)

W. Krypniewski uznał, że nie widzi powodów, aby wyjeżdżać z Kutna i mówić, że jest „ponuro i smutnie”. Zacytował ponadto inny fragment piosenki A. Rosiewicza: „Miła, czemu jesteś taka smutna, gdy jedziemy już do Kutna…”, który jego zdaniem lepiej pasował do życia kulturalnego mieszkańców miasta.

Klub Kultury Kolejarza (1971 r.), fot. Józef Szymańczyk (ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Kutnie)

Na koniec W. Karczewski przytoczył jeszcze inne porzekadło o Kutnie znane w całej Polce: „Ten nie zna życia, kto nie był w Kutnie”. Powiedzenie to według niektórych mieszkańców Kutna powstało od nazwy działającej przed 1939 rokiem przy Nowym Rynku restauracji pn. „Życie”, gdzie w okresie międzywojennym spotykali się przyjeżdżający do miasta na jarmarki i targi okoliczni, ziemianie, włościanie, kupcy, rzemieślnicy. Inna wersja wiąże to powiedzenie z wizytą dyplomatów francuskich w Kutnie, którzy pod koniec lat 20. tych XX wieku odwiedzili Międzynarodowe Targi Poznańskie i podczas powrotu koleją z Poznania do Warszawy zatrzymali się w naszym mieście na posiłek. Podróżni udali się do renomowanej restauracji w centrum miasta, gdzie dania miał przygotowywać kuchmistrz księcia Radziwiłła. Kutnowska restauracja bardzo przypadła do gustu dyplomatom, tak że odjechali dopiero po północy. W kilka dni później Polskie Radio przeprowadziło wywiad z przedstawicielem poselstwa francuskiego, który pod wrażeniem wizyty w Kutnie, wspomniał o polskiej gościnności i polskiej kuchni, a swoją wypowiedź miał zakończyć stwierdzeniem: „Po powrocie do Paryża powiem moim przyjaciołom. Kto z was nie był w Kutnie, ten nie zna życia”.

Spektakl teatralny, fot. Józef Szymańczyk (ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Kutnie)

dr Jacek Saramonowicz

29 czerwca, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

Kutno znane i nieznane. Sfałszowane referendum ludowe w Kutnie w czerwcu 1946 roku

W marcu 1946 r. komuniści, widząc ogromne poparcie społeczne dla PSL „Mikołajczykowskiego” zdecydowali o przesunięciu terminu wyborów do sejmu. W zamian zapadła decyzja o przeprowadzeniu tzw. referendum ludowego. Jego termin wyznaczono na 30 czerwca 1946 roku. Kampania referendalna prowadzona była od początku maja 1946 roku. W referendum komuniści postawili Polakom trzy pytania: 1. Czy jesteś za zniesieniem Senatu? 2. Czy chcesz utrwalenia w przyszłej Konstytucji ustroju gospodarczego, zaprowadzonego przez reformę rolną i unarodowienie podstawowych gałęzi gospodarki krajowej, z zachowaniem ustawowych uprawnień inicjatywy prywatnej i 3. Czy chcesz utrwalenia zachodnich granic Państwa Polskiego na Bałtyku, Odrze i Nysie Łużyckiej?

Plakat referendalny z 1946 roku.

Kutno podzielone zostało na 7 obwodów wyborczych, a uprawnionych do głosowania było 13 tys. mieszkańców. Przewodniczącymi i zastępcami przewodniczących komisji wyborczych byli członkowie Polskiej Partii Robotniczej. Komuniści z PPR bez porozumienia z socjalistami wyznaczyli swoich przewodniczących i zastępców, chcąc mieć pełną kontrolę prac komisji wyborczych, a co za tym idzie możliwość dokonania fałszerstw wyników głosowania. Na każdy obwód wyborczy przydzielono pięciu funkcjonariuszy ORMO i po jednym pracowniku Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego.

Tablice agitacyjne referendum 1946.

Członkowie PPR agitowali do głosowania 3 razy „TAK”. PSL wzywało do głosowania „1 raz NIE” – na pytanie dotyczące zniesienia Senatu i „2 razy TAK” na pozostałe. Niechętne stanowisko wobec referendum zajmowali również niektórzy członkowie PPS. Dnia 19 maja na wiecu w Dobrzelinie, Ludomir Sakowicz – wówczas Przewodniczący KP PPS w Kutnie skrytykował pierwsze pytanie referendalne. Twierdził, że senat jest w Polsce potrzebny jako izba kontrolująca sejm. Wystąpienie L. Sakowicza przeciwko oficjalnej linii PPS, które wzywało do głosowania 3 razy TAK, spowodowało szereg interwencji domagających się usunięcia L. Sakowicza z PPS.

Ludomir Sakowicz, adwokat, przywódca PPS przed referendum ludowym. Zbiory ikonograficzne Muzeum Regionalnego w Kutnie.

W nocy z 9 na 10 czerwca 1946 roku (tuż przed Świętem Ludowym w Kutnie) na murach domów rozklejono kartki o treści: „Precz z PPR, Gomułką i jego partiami. Niech żyje NSZ. Niech żyje jedność PSL”. Odezwy te zostały, natychmiast zostały zerwane zdjęte przez funkcjonariuszy PUBP. W dniu 7 czerwca w lokalu ZMW RP „Wici”, przy ul. Królewskiej 29, Wojciech Fudała (lider PSL) mówił o szykanach ze strony władz. Jeden z zebranych wezwał nawet do siłowej rozprawy z komunistami. Jan Lewandowski udzielił zebranym instrukcji, jak mają głosować. Zwrócił uwagę na odpowiedni sposób stawiania krzyżyka, aby uniemożliwić ewentualne fałszerstwa.

Członkowie komunistycznego Związku Walki Młody w Kutnie. Trzeci z lewej przewodniczący Zdzisław Rosiak. Zbiory ikonograficzne Muzeum Regionalnego w Kutnie.

20 czerwca 1946 roku w Strzelcach odbyła się na uroczystość poświęcenia sztandaru PSL. Władze komunistyczne chciały to wykorzystać do celów agitacyjnych, na rzecz głosowania „3 razy TAK”. Wysłano tam specjalną grupę agitatorów z Łodzi. W pewnym momencie członkowie PSL zaczęli wznosić hasła: „Precz z Armią Czerwoną”, „Precz ze złodziejami”, „Niech żyje Mikołajczyk”. Po uroczystości kutnowska bezpieka aresztowała 21 osób. W charakterze podejrzanych przesłuchano kilku członków PSL. Jedna z agitatorek referendalnych z Łodzi zeznała, że: „w czasie wiecu rozdawała gazetki objaśniające znaczenie referendum. Chodząc między zebranym chłopstwem, podeszła w pewnym momencie do grupy młodych panien, które brały udział w procesji Bożego Ciała. Panny ubrane były w stroje narodowe. Dziewczyny wyrwały jej broszury agitacyjne i zaczęły drzeć z wielką złością, rzucając strzępy z nietajoną nienawiścią w twarz”.

Pochód członków PPS w Kutnie (1946 rok. )Zbiory ikonograficzne Muzeum Regionalnego w Kutnie.

W dniu 12 czerwca na zebraniu PPR w Kutnie z udziałem pułkownika Logi- Sowińskiego zobowiązano członków partii do sprawdzania list w swoim rejonie. Mieli oni chodzić od domu do domu i sprawdzać, czy wszyscy są umieszczeni na listach. Okazało się, że w niektórych obwodach tylko 25% głosujących sprawdziło się na listach. Aktywnie w propagandę referendalną włączyła się komunistyczna młodzież zorganizowana w Związku Walki Młodych, która rozwieszała plakaty i ulotki wyborcze. Plakaty te były często zrywane, np. na budynku Szkoły Handlowej w Kutnie. W toku śledztwa bezpieka ustaliła, że plakaty zerwał Ryszard Michalski, uczeń tejże szkoły. Następnie chciał na nich napisać zamiast „tak” – „nie”.

Ignacy Pisaskowski (z lewej) podczas pochodu PPS. Zbiory ikonograficzne Muzeum Regionalnego w Kutnie.

Tuż przed referendum Wojewódzki Międzypartyjny Komitet Propagandy Głosowania Ludowego w Łodzi przysłał do swojego odpowiednika w Kutnie pismo, w którym krytykował Powiatowy Międzypartyjny Komitet Propagandy Głosowania Ludowego za jego nieudolną akcję propagandową – szczególnie na wsi. PUBP oceniał, że nastawienie ludności powiatu kutnowskiego wobec referendum jest „w dużych procentach wrogie”.

9 lipca 1946 roku (jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem wyników głosowania) w lokalu ZMW RP „Wici” odbyło się zebranie PSL. W. Fudała wezwał zebranych do wytężonej pracy na rzecz „Wielkiej, potężnej, suwerennej, demokratycznej i ludowej Polski”. Zwrócił uwagę na antymikołajczykowską propagandę komunistów i pewny sukcesu PSL podsumował kampanię referendalną: „…musimy stwierdzić, że nie pozwolono nam prowadzić żadnej propagandy, osiągnęliśmy zupełne zwycięstwo. Źle, że było dużo takich, co na trzecie pytanie odpowiedzieli NIE, ale to byli przeważnie ludzie, którzy nie należą do naszego stronnictwa. Przyczyną takiego wyniku głosowania, była rozpasana kosztowna propaganda Stronnictw Zblokowanych. Z zadowoleniem, możemy patrzeć w przyszłość, bo lud się zbudził …możemy to stwierdzić, patrząc na wyniki głosowania”. Inni dyskutanci twierdzili, że do zwycięstwa PSL, przyczynił się fakt, że ludzie przestali się bać i szli do urn „zwartą ławą”, a aresztowania członków PSL tylko „podniosły ducha w narodzie”. W opinii zebranych sami członkowie PPR przerazili się wyników głosowania.

Uroczystość wręczania sztandaru Milicji Obywateslkiej w Kutnie (1946 r).Zbiory ikonograficzne Muzeum Regionalnego w Kutnie.

Oficjalne wyniki referendum ogłoszono dopiero 12 VII 1946 r. Było oczywiste, że zostały sfałszowane. W Kutnie na 13 003 uprawnionych mieszkańców, głos oddało 11 965 tj. 92 %. Na 1 pytanie, na „TAK” było 8654 głosów tj. 72, 32 %, na 2 pytanie na „TAK” oddano 9492 głosów, tj. 79, 33 %, a na 3 pytanie na „TAK” 10053 głosów tj. 84 %. Jedynie w obwodzie nr 2 ludowcy uznali wiarygodność wyników głosowania. Kutnowska bezpieka zbierała wszelkie relacje i komentarze dotyczące oficjalnych wyników głosowania. Do najbardziej rozpowszechnionych zaliczało się powiedzenie, że: „do urny wkładano Mikołajczyka, a wychodził Gomułka”. Kutnowscy działacze PPS mieli pretensje, że podczas liczenia głosów byli wyrzucani za drzwi. Po powiecie kutnowskim krążyła nawet informacja o wyrzuceniu całej urny z głosami, w drodze do Warszawy i zamienieniu jej innymi. G. Czerwik – Inspektor Szkolny i członek Stronnictwa Demokratycznego starał się na własną rękę zebrać rzeczywiste wyniki wyborów. Nie wiadomo jednak jakim efektem zakończyła się jego akcja. Sprawą natychmiast zajął się PUBP. Doświadczenie przy fałszowaniu wyników wyborów wykorzystali później podczas wyborów do Sejmu Ustawodawczego, w styczniu 1947 roku.

dr Jacek Saramonowicz

22 czerwca, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

Kontynuacja zadania „Mistrz Tradycji”

Bardzo się cieszymy, że od dziś zaczęliśmy kontynuować zadanie “Mistrz tradycji” w ramach projektu “Kultura ludowa i tradycyjna 2020”. Całkowite dofinansowanie z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego pozwoli nam przeprowadzić warsztaty rzeźbiarskie z Mistrzem Antonim Kamińskim. Młodymi adeptami realizującymi to zadanie jest młodzież z Placówki Opiekuńczo-Wychowawczej “Tęcza” w Kutnie.

Zadanie dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

Koordynator zadania – Sylwia Kacalak

16 czerwca, 2020|"Mistrz tradycji", Aktualności|

Kutno znane i nieznane. Proces szesnastu.

 

Franciszek Urbański

16 czerwca, 2020|Kutno znane i nieznane|

Kutno znane i nieznane. Działania władzy ludowej przeciwko Kościołowi katolickiemu w Kutnie w okresie stalinizmu

Przez pierwszy okres powojenny nowa władza koncentrowała swoje wysiłki na walce z partiami politycznymi, podziemiem niepodległościowym i umacnianiem swojej pozycji. W kręgu zainteresowania aparatu bezpieczeństwa znajdowali się przede wszystkim działacze partyjni, ale również uważnie obserwowano duchowieństwo Po wyeliminowaniu z życia społeczno-politycznego Polskiego Stronnictwa Ludowego i podziemia niepodległościowego, Kościół Katolicki pozostał jedyną zorganizowaną strukturą w opozycji wobec władzy.

Od 1945 roku dekanatem kutnowskim kierował ks. dziekan Bronisław Pągowski. Do Kutna przybył 29 stycznia 1945 roku, aby objąć parafię św. Wawrzyńca. Pierwsze miesiące po wyzwoleniu Kutna spod okupacji niemieckiej poświęcił na uporządkowanie kościoła i terenu wokół. Początkowo współpraca z władzą ludową układała się poprawnie. Ksiądz uczestniczył w spotkaniach i uroczystościach państwowych. Dużym wydarzeniem dla parafii kutnowskiej była w tym czasie wizyta w naszym mieście kardynała Augusta Hlonda.

Wizyta kardynała Augusta Hlonda w Kutnie (pierwszy z prawej ks. dziekan B.Pągowski)

Relacje kutnowskiego dziekana z władzą ludową uległy zmianie po 1948 roku, czego dowodem jes założenia przez aparat bezpieczeństwa proboszczowi kutnowskiej parafii teczki ewidencyjno – obserwacyjnej. Do walki z duchowieństwem katolickim w ramach Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego utworzono specjalny Wydział V Departamentu V, przekształcony następnie Departament XI. Działalność operacyjna bezpieki polegała na prowadzeniu czynności rozpoznawczych wobec struktur i ludzi Kościoła poprzez pozyskiwanie informatorów i agentów, stosowanie podsłuchów telefonicznych, kontrolę korespondencji, zatrzymania, przesłuchania, inspirowanie antykościelnych działań propagandowych. Księży podzielono na trzy kategorie: 1) o wrogiej postawie wobec władzy, 2) bierni, 3) lojalni. W pierwszej grupie znalazł się m.in.: ks. ks dziekan Bronisław Pągowski.

Kard. Wyszyński z ks. Pągowskim w Kutnie (1958 r.)

W 1949 roku rozpoczął się zdecydowany proces podporządkowania Kościoła katolickiego, który był wówczas jedyną, niezależną i jawną strukturą organizacyjną. Zainicjowano ruch „księży – patriotów”, mając nadzieje na rozsadzenie Kościoła od wewnątrz. W lutym 1949 roku przybył do Kutna ks. prymas Stefan Wyszyński, jadąc z Gniezna do Warszawy w związku z ingresem do katedry warszawskiej. Przy bramie tryumfalnej niedaleko kościoła powitał go ks. dziekan Pągowski i miejscowe duchowieństwa. Wśród witających raport był Feliks Florczak jeden z liderów kutnowskiego PSL, a w powitaniu brało udział ok. 4 tys. mieszkańców Kutna i okolic. Orkiestra kolejowa odegrała hymn watykański. Ks. B. Pągowski w kościele parafialnym mówił, że pomimo stawianych szykan i różnych trudności, przyjęliśmy z wielką serdecznością i wiarą. Ciebie Najdostojniejszy Duszpasterzu i Prymasie Polski. Ludność m. Kutna dała dowód swego przywiązania do religii, kościoła katolickiego i prawd Bożych…”. Po tym przemówieniu zabrał głos Prymas, dziękując za serdeczne przyjęcie, jakie zgotowali mu parafianie kutnowscy Podziękował także orkiestrze kolejowej oraz pobłogosławił wiernych. Pobyt Prymasa w Kutnie trwał około 30 minut. Z Kutna udał się w kierunku Łowicza i Warszawy.

W sierpniu 1949 roku władze Polski Ludowej wydały dekret „ o ochronie wolności sumienia w Polsce”. Na jego podstawie możliwe było skazanie każdego praktykującego katolika. Napięte relacje władzy z Kociołem katolickim stały się powodem zwołania nadzwyczajnego posiedzenia Miejskiej Rady Narodowej w Kutnie w dniu 27 marca 1949 roku. Przewodniczący MRN – Teodor Sujczyński poinformował o wydaniu oświadczenia rządowego w sprawie uregulowania stosunków Państwo – Kościół. W dyskusji nad referatem okolicznościowym wygłoszonym przez burmistrza Kutna Bolesława Zemstę dyskutowano o „dwulicowej polityce kleru w szkole”, a także o tym, że „kler nie tylko nic nie włożył w Państwo Ludowe, ale nadużył zaufania rządu ludowego”. Na koniec przewodniczący odczytał stosowną rezolucje z poparciem dla stanowiska rządu w stosunku do Kościoła i zapewnił zebranych, że: „władza nie ma zamiaru wtrącać się do kultu religijnego” i chce tylko, aby z „ambony padały słowa miłości, a nie nienawiści”. Członkowie MRN w Kutnie ponownie odbyli nadzwyczajne posiedzenie w dniu 21 sierpnia 1949 r., po wydaniu dekretu przez rząd. Odczytana został wówczas rezolucja potępiająca Watykan za ekskomunikę osób należących do partii komunistycznych.

Procesja Bożego Ciała w Kutnie po 1945 roku.

W styczniu 1950 roku władza ludowa wprowadziła zarząd komisaryczny nad kościelną organizacją charytatywną „Caritas”, przejmując nad nią pełną kontrolę. W dniu 9 lutego odbyła się w tej sprawie konferencja dekanalna w Kutnie, którą zwołał ks. dziekan B. Pągowski. Wręczył on zebranym list biskupów odnośnie likwidacji „Caritasu” i polecił odczytanie go w kościołach w dniu 12 lutego 1950 roku. Potępił również tych księży, którzy brali udział w krajowej konferencji „Caritasu”, zorganizowanej przez władze w Warszawie. Listy odczytało tylko 10 księży. Komunistom zależało na pełnej kontroli nowego „Caritasu”. Bezpieka poprzez swojego informatora o ps. „T” wysłała do członka dekanalnego Zarządu „Caritas”, aby ten nawiązał kontakt z Zarządem Okręgowym „Caritas” Archidiecezji Warszawskiej. Tam udało mu się zatwierdzić dotychczasowy zarząd kutnowski na czele z prezesem J. Arciszewskim, który natychmiast podjął działalność. Kutnowski odział państwowego „Caritasu” liczył 120 członków. Lokal nowego „Caritasu” mieścił się przy ul. Kościuszki 8. Ks. dziekan Pągowski odmówił współpracy z nowym „Caritasem”. W marcu „Caritas” przeprowadził na terenie Kutna zbiórkę uliczną dla najbiedniejszych z przeznaczeniem na paczki świąteczne. Łącznie do 20 puszek zebrano kwotę, prawie 30 tys. złotych. Dzięki dotacji państwa, w kwocie 76 tys. zł, przygotowano 200 paczek przedświątecznych. W dniu 7 kwietnia, w obecności przedstawicielek Ligi Kobiet i przedstawicielki starostwa rozdano te paczki najbiedniejszym mieszkańcom Kutna.

W 1952 r. represje spadły na Seminarium Salezjańskie Woźniakowie. Okazało się, że seminarium w Woźniakowie nie figurowało na liście legalnych instytucji. W związku z tym z dniem 1 lipca 1952 roku zaprzestano wydawania przydziałów aprowizacyjnych klerykom. 3 lipca 1952 roku do Woźniakowa przyjechała komisja Prezydium WRN w Łodzi, aby przejąć baraki należące do Salezjanów, na mający tam powstać dom starców. Na wieść o tym szybko zebrali się parafianie. Z tłumu padały głosy: „ty bandyto, komunisto, bolszewiku wynoś się stąd, przyszedłeś nam kościół zamykać…my chcemy Boga, konstytucja zapewnia nam wolność sumienia”. Poturbowano funkcjonariusza PUBP, który chciał wejść do kancelarii parafialnej. Przez następne kilka dni i nocy parafianie pilnowali kościoła i innych budynków. W nocy z 8 na 9 lutego 1953 roku w drewnianym kościele (kaplicy) w Woźniakowie wybuchł pożar, który doszczętnie strawił świątynię. Władze wszczęły oficjalne śledztwo, w którym ustalono, że: „w kaplicy stał piec żelazny i od niego, ogień rurami odprowadzającymi spaliny wydostał się na zewnątrz”. Taką wersję przyjęła komisja biegłych, powołanych w tym celu. Z relacji księży Salezjanów wynika jednak, że pieca w ogóle tam nie było. W następnym roku seminarium próbowano całkowicie zamknąć.

dr Jacek Saramonowicz

8 czerwca, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

Kutno znane i nieznane. Dr Antoni Fortunat Marian Troczewski

1 czerwca mija 159. rocznica urodzin dr. Antoniego Fortunata Mariana Troczewskiego honorowego obywatela miasta Kutno, lekarza i działacza społeczno – politycznego.

A. Troczewski urodził się 1 czerwca 1861 roku w Łomży w rodzinie o tradycjach patriotycznych. Jego ojciec Antoni (urodzony w 1822 r.), a matka Dioniza z domu hrabina Barańska – Czartoryska. Ojciec Antoniego był prawnikiem z wykształcenia. Jednym z pierwszych szczebli w karierze prawniczej ojca Antoniego był urząd pisarza wydziału łomżyńskiego sądu policji poprawczej. W lipcu 1852 roku został pełniącym obowiązki asesora tego sądu. Później został wiceprezesem łomżyńskiego sądu okręgowego. Brał udział w powstaniu styczniowym. W bliżej nieznanym czasie przeniósł do Warszawy, gdzie został prezesem wydziału I sądu kryminalnego w Warszawie. Zmarł w 1890 roku.

A. Troczewski po przybyciu do Kutna.

Antoni Troczewski uczęszczał do II Gimnazjum Męskiego w Warszawie przy Nowolipkach 11, które ukończył w 1881 roku. Po skończonej nauce w gimnazjum rozpoczął studia na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Cesarskiego w Warszawie. Podczas studiów należał do tajnej organizacji studenckiej „Koło Katalogowe”, która dostarczała kolegom książki patriotyczne. Studia ukończył w listopadzie 1888 roku, uzyskując stopień lekarza.

W 1887 roku A. Troczewski wstąpił do tajnego „Związku Młodzieży Polskiej”, tzw. „Zet”. Pierwszy zjazd delegatów „Zetu” odbył się w styczniu 1887 roku w Krakowie. Z Warszawy w zjeździe uczestniczyło czterech delegatów, którzy po powrocie z Krakowa sformowali wśród studentów Uniwersytetu Cesarskiego pierwszą 15 osobową grupę braterską, w której składzie znalazł się także Antoni Troczewski. W 1888 roku grupa warszawska Zetu podporządkowała się Lidze Polskiej, natomiast cześć członków sympatyzujących z ruchem socjalistycznym dążyła do usamodzielnienia się związku. Podczas posiedzenia „braci” grupy warszawskiej styczniu 1888 roku, komisarz Ligii Polskiej A. Troczewski na polecenie R. Dmowskiego odczytał akt, zwalniający ZMP „Zet” z formalnej zależności od Ligi.

Lubomira Piasecka (żona Antoniego Troczewskiego).

Pragnąc zdobyć specjalizację chirurga, został wolontariuszem w nowo otwartym oddziale chirurgicznym szpitala na Pradze. Praktykował u Franciszka Jawdyńskiego. W szpitalu praskim pracował przez 3 lata. Być może jeszcze w ostatnim roku praktyk w warszawskim szpitalu podjął decyzję o wyjeździe do Kutna, dokąd udał się jesienią w 1890 roku. 18 lipca 1891 roku wziął ślub z Lubomirą Marią Gabryjelą Piasecką w warszawskim kościele pw. Wszystkich Świętych. Małżeństwo Toczewskich doczekało się dwóch córek. Zofia Stanisława (ur. się 30 lipca 1896 roku) ukończyła prywatną Szkołę Marii Maszkowskiej w Skolimowie koło Warszawy. W 1916 roku w parafii św. Jana Chrzciciela w Warszawie wyszła za mąż za inżyniera Witolda Witkowskiego. Druga córka Antoniego i Lubomiry Toczewskich Helena Stanisława Antonina (ur. 4 kwietnia 1901 roku) ukończyła prywatną szkołę Bronisławy Jelskej w Kutnie, a następnie studia nauk politycznych. 27 lutego 1922 roku poślubiła komendanta policji państwowej w Kutnie Albina Pique. Ślub odbył się w kaplicy sióstr miłosierdzia przy szpitalu św. Walentego w Kutnie.

Córki Troczewskiego z koleżankami (pierwsza z Lewej Lena, pierwsza z prawej Zofia) przez willą od strony podiazdu, ok. 1910

Po przybyciu do Kutna A. Troczewski zamieszkał przy Nowym Rynku 5, nad apteką Chacińskich. W 1910 roku kupił okazałą kamienicę przy ul. Toruńskiej (którą sprzedał w 1920 roku). Początkowo lekarzem nadetatowym, a w 1896 roku mianowano go lekarzem etatowym, następnie (po odejściu na emeryturę dr. Zalewskiego) został 1896 roku dyrektorem szpitala. Napisał kilkanaście artykułów w prasie lekarskiej. Wspólnie z doktorem Arnsteinem zorganizował comiesięczne zebrania naukowe lekarzy z powiatów: kutnowskiego, gostynińskiego, łęczyckiego i łowickiego.

W uznaniu zasług A. Troczewskiego Radu Lekarska w 1917 roku powołała go na członka honorowego. Był też członkiem Zarządu Głównego Związku Lekarzy Państwa Polskiego. W okresie międzywojennym Antoni Troczewski był zaangażowany w działalność organizacji lekarskich, m.in. w Oddziale Kutnowsko – Gostynińskim Związku Lekarzy Państwa Polskiego.

Wiilla Troczewskich w Kutnie (1910 -1920)

Antoni Troczewski nadal działał aktywnie politycznie, pełniąc funkcję męża zaufania Ligii Narodowej na powiat kutnowski. Był jednym z organizatorów Towarzystwa Oświaty Narodowej (dalej: TON) w 1899 roku, którego celem było praca oświatowa i narodowa wśród włościan. Głównym pomocnikiem A. Troczewskiego w organizowaniu TON w powiecie kutnowskim był Władysław Kazimierski.

W 1905 roku A. Troczewski i Marian Kiniorski (właściciel Suchodębia, późniejszy poseł do I i IV Dumy i senator w II RP), złożyli protest w sprawie tragicznych zajść z udziałem strajkujących robotników w Łaniętach. M. Kiniorski udał się do Warszawy, prosząc o pomoc hrabiego Ksawerego Branickiego, który wystarał się o audiencję u generał gubernatora Maksimowicza. W rezultacie władze carskie wszczęły śledztwo, w wyniku którego zdymisjonowano naczelnika powiatu, a naczelnika straży ziemskiej przeniesiona na inny teren.

Był inicjatorem budowy Domu Dochodowego Straży Ogniowej. Uroczyste otwarcie w pełni ukończonego Domu Dochodowego (kosztował ok. 30 000 rb), zwanego popularnie teatrem, miało miejsce 20 grudnia 1908 roku.

Kolejną dziedziną aktywności Antoniego Troczewskiego było szkolnictwo. W marcu 1906 roku nastąpiło poświęcenie kamienia węgielnego pod gmach pierwszej szkoły średniej w Kutnie. Właścicielem budynku zostało miejscowe koło Polskiej Macie­rzy Szkolnej. W dniu 2 września 1907 roku w nowym gmachu nastąpiło uroczyste otwarcie czteroklasowej Szkoły Realnej, której dyrektorem został Stefan Chrupczałowski.

Zofia Troczewska Witkowska (pierwsza z prawej w dolnym rzędzie) podczas nauki w Szkole Marii Maszkowskiej (fot. ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Kutnie)

W sierpniu 1914 roku, po opuszczeniu Kutna przez Rosjan A. Troczewski zorganizował Komitet Obywatelski, którego celem było zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom Kutna i opanowanie narastającego chaosu związanego z wybuchem I wojny światoweej.

W związku z 100 rocznicą śmierci Tadeusza Kościuszki w 1917 roku A. Troczewski zorganizował uroczyste obchody. Przy ówczesnej ul. Płockiej, którą wtedy przemianowano na Kościuszki, rozpoczęto usypywanie kopca Kościuszki i tworzenie parku, jako miejsca patriotycznych zgromadzeń.

W październiku 1918 roku w obliczu nadchodzącej klęski państw centralnych wznowił działalność Komitet Obywatelski i Straż Obywatelska, a kiedy Niemcy zaczęli opuszczać Kutno i rozpoczęło się przejmowanie władzy z rąk okupanta. W dniu 11 listopada powołana została Tymczasową Rada Powiatowa, w której składzie znalazł się również A. Troczewski. Kształtowanie się administracji powiatowej zakończyło powołanie Sejmiku Powiatowego na przełomie listopada i grudnia 1918 roku. Na pierwszym posiedzeniu 26 listopada dokonano wyboru Wydziału Powiatowego, w którego składzie znalazł się także dr A. Troczewski.

W dniu 22 grudnia 1919 roku. A. Troczewski w uznaniu dotychczasowych zasług dla Kutna otrzymał godność Obywatela Honorowego Miasta Kutna.

W II RP A. Troczewski stanął na czele powiatowej organizacji Związeku Ludowo- Narodowego i był jej niekwestionowanym liderem. Jako działacz społeczno – polityczny, cieszący się dużym autorytetem społecznym, aktywnie angażował się w różnego rodzaju akcje i uroczystości o charakterze patriotycznym. Podczas powitania w Kutnie gen. J. Hallera w lipcu 1919 roku A. Troczewski, obok burmistrza T. Klepy.

W chwilach najtrudniejszych dla odrodzonej Polski, podczas wojny polsko – bolszewickiej, A. Troczewski został pełnomocnikiem powiatowym Obywatelskiego Komitetu Wykonawczego Obrony Państwa.

15 września 1923 roku dr A. Troczewski otrzymał jedno z najważniejszych polskich odznaczeń: Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski „Polonia Restituta”. Uroczystość odbyła się w sali teatralnej Domu Strażackiego z udziałem wojewody warszawskiego i starosty kutnowskiego M. Heymana.

Po odzyskaniu niepodległości podjęto starania o wybudowanie nowego budynku – ochronki dla dzieci. W 1923 roku na patronów nowej instytucji wybrano Antoniego i Lubomirę Toczewskich, dzięki czemu na rzecz budowy wpływały znaczne kwoty, a projekt wykonał bezinteresownie starosta – inżynier Marcin Heyman, który nadzorował także budowę. Pozwoliło to w sierpniu 1926 roku oddać ochronkę do użytku.

Ostanie miesiące życia A. Troczewski poświęcił obronie Kopca Kościuszki. W 1927 roku władze wojskowe zaplanowały wybudować obok dom mieszkalny dla oficerów 37 pp, co w rzeczywistości równoznaczne było z powolną degradacją tego miejsca pamięci. Kopiec nie był jeszcze wówczas wykończony, w zamyśle A. Troczewskiego na szczycie miał stanąć symboliczny obelisk z popiersiem Naczelnika.

Pomnik dr. A. Troczewskiego w Kutnie przed USC.

Pod koniec życia A. Troczewskiego zaszły dość istotne zmiany w życiu politycznym. Przewrót majowy Jozefa Piłsudskiego wyniósł do władzy obóz sanacyjny, natomiast pod koniec 1926 roku Roman Dmowski utworzył Obóz Wielkiej Polski (dalej: OWP). A. Troczewski poparł projekt konsolidacji prawicy. W dniu 23 stycznia 1927 roku z inicjatywą powołania OWP w Kutnie wystąpił Zarząd Powiatowy ZLN. Na zebraniu w mieszkaniu A. Troczewskiego (przy ul. Narutowicza 8) wybrano Mieczysława Fijałkowskiego na oboźnego powiatowego.

W związku z pogarszającym się stanem zdrowia A. Troczewskiego dokonano zmian personalnych w kutnowskim ZLN. Na czele partii stanął M. Fijałkowski. W 1927 roku wyodrębniono w ramach OWP „ruch młodych” jako organizację autonomiczną. Cieszyła się ona dużym poparciem A. Troczewskiego. To właśnie w „ruchu młodych” upatrywał on przyszłość obozu narodowego.

Stan zdrowia Antoniego Troczewskiego zaczął się pogarszać zwłaszcza w drugiej połowie lat 20 – tych. Zapewne w związku z tym dość często wyjeżdżał do uzdrowisk. We wrześniu 1927 roku wyjechał na urlop, o czym donosił „Tygodnik Kutnowski”. Ponownie wyjechał wiosną 1928 roku do Krynicy, a powrócił z niej pod koniec marca. Niestety leczenie nie przynosiło spodziewanych rezultatów.

W lipcu 1928 roku ostatni raz przed śmiercią spotkał się z Romanem Dmowskim, który go wówczas odwiedził: Zastałem schorzałego, wychudzonego, zmniejszonego w ciele człowieka. Mówił mi o bliskiej swej śmierci. Nie próbowałem mu przeczyć: zbyt dobrym był lekarzem, ażeby można go było okłamywać. Mówiłem więc z nim o przyszłości Polski: my odchodzimy, ale ona żyć będzie i żyć będzie, to cośmy zrobili. Twarz mu się rozjaśniła, zaczął z ogniem mówić o ruchu narodowym wśród młodego pokolenia polskiego, o tym, że mamy spadkobierców: naszej wiary, naszej pracy – i naszej walki”..

Dr Antoni Troczewski zmarł w dniu 22 września 1928 roku w Kutnie, a jego pogrzeb odbył się 24 września. W uroczystościach uczestniczyło kilka tysięcy osób, w tym również Roman Dmowski.

dr Jacek Saramonowicz

1 czerwca, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

Kutno znane i nieznane. Przybycie „Błękitnej Armii” do Kutna w maju 1919 roku.

W czasie I wojny światowej Polacy walczyli na różnych frontach, zarówno po stronie państw centralnych, jak i państw ententy. W połowie 1917 r. z inicjatywy Romana Dmowskiego i kierowanego przez niego Komitetu Polskiego Narodowego utworzona została Armia Polska we Francji, zwana również od koloru mundurów Błękitną Armią. Od października 1918 dowództwo nad armią objął gen. Józef Haller. Wiosną 1919 r. armia ta z całym wyposażeniem została przetransportowana do Polski. Hallerczycy walczyli najpierw w wojnie polsko – ukraińskiej, następnie polsko – bolszewickiej.

Do Kutna pierwszy oddział Błękitnej Armii przybył koleją w dniach 25 -28 maja 1919 roku przybyły trzy bataliony wchodzące w skład Dywizji Instrukcyjnej. Żołnierze zajęli kwatery w budynkach cukrowni „Konstancja” i w prywatnych koszarach wojskowych przy ulicy Szosowej.

Przybycie sztabu dywizji instrukcyjnej do Kutna na czele z A. Tranier w maju 1919 r.

Uroczyste powitanie dowództwa sztabu Dywizji Instruukcyjnej odbyło się w dniu 28 maja na kutnowskim Nowym Rynku. Miasto przybrało odświętny wystrój, a uroczystości zgromadziły tłumy mieszkańców oraz delegacje stowarzyszeń, cechów rzemieślniczych, szkół. Przemówienie powitalne wygłosił Stefan Woyczyński (nauczyciel gimnazjum), kończąc je słowami skierowanymi do dowództwa francuskiego: „ Panowie Francuzi dewizą Waszą była zawsze wolność. Francja o swoją i ludów wolność walczyła, i dlatego Francja dla nas jest symbolem wolności. I jeżeli Polak wznosi okrzyk: niech żyje wolność! To jedno, gdyby z całego serca zawołał: niech żyje Francja, Niech żyje armia francuska! Gen. August Tranie (dowódca Dywizji Instrukcyjnej) „… ledwie hamując wzruszenie, ze łzami w oczach dziękował za serdeczne przyjęcie”.

Gen. August Tranier (fot. ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Kutnie)

28 maja dotarł do Kutna również pociąg pancerny „Odsiecz II” pod dowództwem rotmistrza Tyszkiewicza. Pociąg ten miał stanowić wsparcie dla wojsk polskich w Wielkopolsce. Wcześniej brał udział w licznych walkach z Ukraińcami. Pociąg udostępniono mieszkańcom Kutna do zwiedzania, a załoga składu podejmowała zwiedzających wojskowym podwieczorkiem.

30 maja 1919 r. część oddziałów Armii Hallera wyjechała na Front Mazowiecki. Był to 3 batalion 30 pp. Żołnierze żegnani byli na Nowym Rynku. Następnie na stacji kolejowej Służba Narodowa Kobiet Polskich zorganizowała dla pożegnalny poczęstunek.

Sztab Dywizji Instrukcyjnej (gen. A. Trenier, płk de Percaunt, kpt. du Villiers, por. L. Accacie) i niewielką grupą żołnierzy polskich kwaterował u Cecylii Zawadzkiej w Pałacu Gierałty. Latem 1919 roku sztab gen. Tranie wizytował Charles de Gaulle (wówczas młody oficer inspekcyjny Francuskiej Misji Wojskowej w Warszawie).

Sztab Dywizji Instrukcyjnej w Kurnie (w środku A. Tranier). Park Zawadzkiego w Kutnie, 1919 r.

Dowództwo i żołnierze dywizji prowadzili aktywne życie towarzyskie. 26 lipca 1919 roku zorganizowali wieczór artystyczny dla mieszkańców Kutna, a 27 sierpnia odbyły się gry rycerskie w lesie strzegocińskim. Mieszkańcy Kutna rywalizowali w takich konkursach jak: tańce na koniach, gonitwy do pierścienia, godzenie szablami w fantom, wyścigi z przeszkodami i gonitwy z różą.

Fotografia hallerczyka z Kutna

W październiku 1919 roku hallerczycy opuścili Kutno, udając się na front wschodni. Na Nowym Rynku odprawiona została się msza polowa i o odbyła się przysięga żołnierska, którą odebrali generałowie: Pruszyński, Tranier i Buhlerau.

Po zakończeniu działań wojennych wielu żołnierzy gen. J. Hallera osiadło w Kutnie i powiecie zakładając rodziny. W dniu 6 grudnia 1925 roku z inicjatywy Ludwika Humpoli – Hierowskiego utworzono w Kutnie Związek Hallerczyków. Do zarządu związku weszli: Jan hr. Moszyński – prezes, Stanisław Matiusiak – wiceprezes, Ludwik Humpola – sekretarz, W. Nejman ­ skarbnik. Członkami prezydium zostali: B. Adamczewski, Józef Pawelec, Jan Górski, Czesław Matusiak, Franciszek Żądło i Józef Karolewski.

ppor. W. Stanuch z oficerem francuskim (fot. ze Zbiorów Muzeum Regionalnego w Kutnie)

Związek organizował wieczory frontowych wspomnień, na których propagowano pamięć o „Błękitnej Armii”.

dr Jacek Saramonowicz

25 maja, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

Kutno znane i nieznane. Kutno w czasie przewrotu majowego cz.3.

Trąby, które grały do walki bratobójczej w Warszawie, nie mogą grać w kościele Bożym”.
ks. Michał Woźniak

19 maja 1926 roku do Kutna dotarła informacja o powrocie do miasta dwóch batalionów 37pp biorących udział w walkach w Warszawie.

Konrad Łukasiński komendant Związku Strzeleckiego w Kutnie (późniejszy kandydat na burmistrza Kutna z ramienia Komunistycznej Partii Polski, za co został odwołany z funkcji Komendanta Obwodu) zarządził zbiórkę ok. 100 członków Związku Strzeleckiego na Starym Rynku. Współnie z orkiestrą Ochotniczej Straży Ogniowej członkowie związku udali się na dworzec kolejowy, aby powitać 37 pp. W uroczystości brały udział także delegacje związków zawodowych oraz kilkuset mieszkańców i rodziny żołnierzy.

Defilada związku strzeleckiego w Kutnie

20 maja 1926 roku nad ranem udekorowany pociąg z żołnierzami 37 pp (przy dźwiękach „Marszu I Brygady”) wjechał na dworzec kolejowy w Kutnie (według raportu W. Bortnowskiego pułk wyjechał z Warszawy 20 maja o godzinie 0.15, a do Kutna dotarł o godzinie 6.00 rano).

Pierwszy z pociągu wysiadł dowódca płk W. Bortnowski i po odebraniu raportu (przy dźwiękach hymnu narodowego) otrzymał wiązankę kwiatów. Feliks Andrysiewicz (z Polskiej Partii Socjalistycznej) w imieniu związków zawodowych wygłosił powitalne przemówienie, a następnie pociąg odjechał na rampę, gdzie nastąpił rozładunek. W. Bortnowski po latach wspominał: „Powróciłem z moim pułkiem transportem kolejowym do Kutna. Z dworca poprowadziłem pułk do koszar. Na czele kolumny maszerowała orkiestra pułkowa, grając buńczucznego marsza. Ulice Kutna były zapełnione publicznością wznoszącą okrzyki na cześć wojska i szczególnie pułku. Naprzeciwko kolumny pułku ukazała się pokaźna grupa, sądząc z ich ubioru biedoty kutnowskiej, prowadzona przez mężczyznę okazałego wzrostu to typie urody cygańskiej. Gdy doszedł do mnie, jadącego na czele kolumny pułku, zatrzymał się, a za nim stanęła cała grupa, podniósł obie ręce w górę i zakrzyknął wielkim głosem: Niech żyje pułkownik Bortnowski! Niech żyje! Okrzyk ten był wielokrotnie powtórzony przez grupę robotniczą i przez całą publiczność stojącą wzdłuż ulicy. Jechałem przez całe Kutno do koszar, zarzucany gałęziami bzu – wytrzymałem to bombardowanie ze stoickim spokojem… i nawet z miłymi uśmiechami, choć miałem całą twarz podrapaną do krwi”.

Orkiestra 37 pp.

Nie wszyscy jednak podchodzili z takim entuzjazmem do wydarzeń majowych. Mieczysław Fijałkowski (późniejszy prezes Związku Ludowo Narodowego w Kutnie i przywódca powiatowy Obozu Wielkiej Polski w „Tygodniku Kutnowskim” potępił zamach majowy, określając go jako działania antydemokratycze, oraz że nad krajem „zawisła tragiczna indywidualność marsz. J. Piłsudskiego człowieka przyzwyczajonego do bomb i zamachów”. Krytyczne stanowisko zajęła również redakcja „Głosu Kutnowskiego”, a 23 maja ZLN wspólnie z Chadecją zorganizował zebranie w Kutnie, podczas którego poseł Witold Staniszkis poddał krytyce działania J. Piłsudskiego. W obawie przed dalszą destabilizacją kraju wzywał jednak do spokoju. Był nawet w stanie pogodzić się z prawdopodobnym wyborem marsz. J. Piłsudskiego na prezydenta.

Część mieszkańców Kutna swój dystans wobec poczynań pułku okazywała na ulicach. W. Bortnowski wspominał, że różni oficerowie meldowali o tym, jak dotychczasowi znajomi nie odpowiadali na ukłony i odwracali głowy na ulicach. Dowódca pułku polecił nawet wysłać świadków honorowych z żądaniem satysfakcji za obrazę.

Defilada 37 pp w Kutnie. Z lewej burmistrz Kutna S. Gruszczyński (1926 – 1934)

Z dystansem udziału 37 pp w walkach w Warszawie odnosił się również proboszcz parafii kutnowskiej ks. Michał Woźniak. Jak wspominał W. Bortnowski, w pierwszą niedzielę po powrocie 37 pp z Warszawy, jak zazwyczaj, pułk pomaszerował na nabożeństwo do kościoła parafialnego w Kutnie. „Orkiestra pułkowa – a była ona bardzo dobra i duża – jak zwykle – miała wejść na chóry kościelne i stamtąd przygrywać w czasie mszy św.”. Ksiądz proboszcz Michał Woźniak w Kutnie miał wyjść przed kościół i powiedzi oficerowi prowadzącemu pułk, że: „trąby, które grały do walki bratobójczej w Warszawie, nie mogą grać w kościele Bożym”. Oficer skomenderował: W tył zwrot!” i pułk pomaszerował do koszar i o całym incydencie zameldował dowódcy pułku.

Defilada 37 pp w Kutnie (lata 30.te XX w.)

W. Bortnowski wówczas „zapiął szablę, naczepił ordery, wziął białe rękawiczki i pojechał z adiutantem pułku do księdza proboszcza” i miał powiedzieć kutnowskiemu proboszczowi: „Ksiądz proboszcz nie wywoła mojej wojny z Bogiem, znajdziemy dla pułku inny kościół w pobliskiej parafii (Łąkoszyn)”. Na koniec zacytował słowa J. Piłsudskiego z rozkazu o zakończeniu działań w Warszawie:biliście się jak bracia, a teraz pogódźcie się jak bracia”.

Ksiądz Michał Woźniak

To miało przekonać ks. M. Woźniaka i gdy pułkownik wrócił do koszar, to czekał na niego: „list od księdza proboszcza, że wszystko jest wyjaśnione i że pułk z orkiestrą na chórze jest nadal mile widziany”. Relacje pomiędzy pułkiem a kutnowskim proboszczem były jednak nadal chłodne, co w rezultacie doprowadziło do zmiany kościoła garnizonowego z Kutna na parafię w Łąkoszynie.

Kościół w Łąkoszynie (ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Kutnie)

Niejako w nagrodę za udział w przewrocie majowym (dla oficerów i podoficerów 37 pp) władze wojskowe wybudowały w Kutnie dwa komfortowe wielorodzinne domu mieszkalne.

dr Jacek Saramonowicz

19 maja, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

Kutno znane i nieznane. Kutno w czasie przewrotu majowego, cz.2. „Marsz” 37 pułku piechoty na Warszawę

Pułkownik Władysław Bortnowski (od grudnia 1925 roku dowódca 37 pp w Kutnie) nie był pewny reakcji swoich oficerów wobec wydarzeń, jakie rozgrywały się 12 maja 1926 roku w Warszawie. Ostatecznie dwa bataliony 37 pp (stacjonujące w Kutnie) 13 maja o godzinie 7.40 rano odjechały transportem kolejowym w kierunku Warszawy, aby wesprzeć Józefa Piłsudskiego.

W. Bortnowski wspominał po latach, że przywdział mundur galowy i zszedł na parter koszarów (w których mieszkał z rodziną) do dowództwa pułku. Dawny legionista obawiał się, że żołnierze będą przeciwni marszowi na Warszawę i „posadzą go w areszcie”. Zamknął nawet drzwi na klucz do swojego pokoju i planował drogę ucieczki z koszarów.

W tym czasie w dowództwie zebrali się wszyscy oficerowie, wśród nich zastępca dowódcy ppłk Skroczyński i ppłk Żaba. Dowódca pułku poinformował zebranych, że marszałek Piłsudski wzywa go z całym pułkiem do Warszawy. Nastąpiła chwila ciszy. Dowódca dodał, że ten, kto nie pomaszeruje do stolicy „będzie zamknięty na czas wymarszu, aby nie mógł przeszkadzać”. Następnie podniesionym głosem dodał: „Niech wystąpią Ci, którzy mają zastrzeżenia do mojej decyzji?”. Wówczas wystąpił ppłk. Skroczyński i stwierdził, że: „my nic nie wiemy, o co chodzi w Warszawie”, na co W. Bortnowski odrzekł, że też nic nie wie, ale „ważny jest rozkaz Marszałka”. Po czym zapytał wszystkich oficerów, czy wyrażają chęć maszerowania, a ci wszyscy jak jeden mąż odpowiedzieli: „Tak jest panie pułkowniku”.

Głos Kutnowski dodatek przewrót majowy

Po przewrocie majowym w specjalnym raporcie dowódca 37 pp pisał: „…Otwarcie można powiedzieć, że 50 % ogółu żołnierzy, nie uczyniło tego (poparcia J. Piłsudskiego) z pełnego zrozumienia stanu rzeczy i sytuacji, lecz uczyniło to jedynie ze względu na posłuszeństwo wobec swych dowódców i przełożonych…”.

Po tej deklaracji (ok. godziny 1.30 w nocy) pułkownik Bortnowski rozkazał ogłosić alarm w koszarach pułkowych, również tych przy Starym Rynku oraz wydać żołnierzom nowe mundury, ostrą amunicję oraz przygotować tabor, kuchnie polowe i transport kolejowy do Warszawy.

Pismo W. Bortnowskiego do ojca

Następnie do Łęczycy wysłany został samochodem kpt. Kozubal, z rozkazem dołączenia się do „marszu” III batalionu (marszem pieszym na Łowicz bądź koleją). W Kutnie pozostał por. Sedlaczek z 2 kompanią strzelecką i oddziałem sztabowym. Odjazd z Kutna w kierunku Warszawy nastąpił po godzinie 7. 40 rano. W Sochaczewie W. Bortnowski otrzymał rozkaz zniszczenia torów kolejowych, trwało to ok. 3 godzin.

Dalszy przejazd ubezpieczany był specjalnym parowozem z platformą, na której był zainstalowany ckm. Przed Warszawa rozpoczęło się bombardowanie transportu przez lotnictwo, co wymagało to ciągłego naprawiania toru kolejowego. W Błoniu dowódca 37 pp. otrzymał rozkaz wyładowania się w Ożarowie i zaatakowania posterunku w Gołąbkach, który miał być już opanowany przez wojska wierne rządowi i prezydentowi Wojciechowskiemu.

Rejon walk 37 pp w Warszawie

Stacja w Gołąbkach okazał się jednak wolna od wojska.

Dalej żołnierze 37 pułku posuwali się pieszo wzdłuż torów, które były nieustannie bombardowane przez lotników (trzy pół eskadry, na pułk spadło 14 10. kilowych bomb). Po dotarciu do centrum miasta pułkownik Bortnowski osobiście zameldował się u Marszałka Piłsudskiego i gen. G. Orlicz Dreszera. Otrzymał ustny rozkaz ugrupowania się na prawym skrzydle 1 pułku szwoleżerów w rejonie ulicy Żelaznej. Zajmowanie pozycji trwało całą noc z 13 na 14 maja. O godzinie 5.00 W. Bortnowski otrzymał rozkaz zdobycia stacji Filtrów, Wyższej Szkoły Wojennej i kolegium Staszica, a następnie lotniska na Mokotowie. Szczególnie zacięte walki trwały o budynek Wyższej Szkoły Wojennej, opór został przełamany użyciem trzech dział. Kolejny szturm kompanii szkolnej 37 pp pod dowództwem kpt. Kielara zakończył się sukcesem.

W specjalnym raporcie do Komisji Likwidacyjnej kierowanej przez gen, Lucjana Żeligowskiego w czerwcu 1926 roku W. Bortnowski opisał swoje przemyślenia z walk ulicznych w Warszawie: „ … prowadzenie walk ulicznych oddziałem takim jak kompania nasuwa zbyt wiele trudności dowódcy, które wynikają w pierwszym i najważniejszym względzie z niemożliwości kierowania, dowodzenia rozdrobnionymi częściami kompanii… Co do użyteczności i uzbrojenia, jaką w walkach ulicznych widziałem, a mianowicie kb., km., moździerze Stoksa i artyleria, najwięcej użyteczne okazały się c.k.m. i l.k.m. działa polowe i granaty ręczne…”

Z dokumentacji zgromadzonej przez Komisję Żeligowskiego wynika, ze podczas walk w Warszawie w maju 1926 roku zginęło 8 żołnierzy (1 podoficer, 7 szeregowców) rannych zostało 35 żołnierzy (3 oficerów, 1 podoficer, 31 szeregowców). Dwóch żołnierzy uznano za zaginionych.

Fotografia W. Żółtowskiego na nagrobku w Kutnie

Ostatecznie straty pułku ustalono na: 9 zabitych i były one jedne z największych procentowo po stronie wojsk popierających J. Piłsudskiego. Wśród zabitych żołnierzy 37 pp byli: kpr. Jan Iwan, kpr. Wacław Żółtowski, st. szer. Jan Moskaluk, szer. Józef Cholewa, szer. Lejzer Gutenberg, szer. Leon Siemiński, szer. Wilhelm Tom, szer. Szurek Kalman, plut. Michał Łódź. Zabici w większości pochowani zostali w Warszawie. Zwłoki kpr. W. Żółtowskiego zostały sprowadzone do Kutna i pogrzebane na miejscowym cmentarzu.

Nagrobek W. Żółtowskiego w Kutnie

W piśmie W. Bortnowskiego (w zbiorach Muzeum Regionalnego w Kutnie) informującym ojca zabitego o ukończeniu szkoły podoficerskiej przez W. Żółtowskiego czytamy: „… zginął pod rozkazami Marszałka Piłsudskiego od kuli bratniej jak dzielny i zdyscyplinowany żołnierz w pierwszym szeregu walczących z wiarą w lepsze jutro Ojczyzny”.

Podziękowanie za sprowadzenie zwłok śp. kpr. W. Żółtowskiego

dr Jacek Saramonowicz

12 maja, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

Kutno znane i nieznane. Kutno w czasie przewrotu majowego, cz.1.

Marsz” 37 pułku piechoty na Warszawę.

94 lata temu Józef Piłsudski dokonał „zamachu na demokrację”. „Samotnik z Sulejówka” zarzucał ówczesnym elitom znajdującym się u władzy niski poziom moralny i partykularyzm i głosił hasło „sanacji moralnej”. Przed wieczorem 12 maja 1926 r. padły pierwsze strzały, a rząd Wincentego Witosa ogłosił stan wojenny. Początkowa demonstracja siły piłsudczyków przekształciła się w zamach, pociągając za sobą ofiary wśród żołnierzy i ludności cywilnej. W wydarzeniach tych czynną rolę odegrał kutnowski 37 pułk piechoty i jego ówczesny dowódca płk Władysław Bortnowski, a Kutno jako ważny węzeł kolejowy stało się istotnym punktem strategicznym na mapie działań wojskowych.

Gen. W.Bortnowski, późniejszy zdobywca Zaolzia (1938) i dowódca Armii Pomorze (1939)

Chora demokracja” i lekarz z Kutna

Od 1925 roku narastał w Rzeczypospolitej kryzys gospodarczy, pogorszyła się również międzynarodowa pozycja Polski, w związku z niekorzystnymi dla naszego kraju postanowieniami konferencji w Locarno. Wszystko to wzbudzało niezadowolenie społeczne i podnosiło poziom niezadowolenia Polaków z funkcjonowania systemu demokracji parlamentarno – gabinetowej. Wyraźnie widać było mankamenty polskiej „sejmokracji”. Coraz silniej, z różnych stron sceny politycznej pojawiać zaczęły się głosy naprawy ustroju Państwa. Prawicowy Związek Ludowo Narodowy (Narodowa Demokracja) głosił hasła usunięcia „partyjnictwa” w parlamencie, zmniejszeniu do połowy liczby posłów i senatorów oraz przywróceniu autorytetu Sejmu RP. Aktywizować zaczęły się także środowiska lewicowe i zwolennicy marszałka Piłsudskiego.

Przed budynkiem dowództwa 37 pp w Kutnie (koszary pułkowe)

Na łamach lokalnej prasy, z propozycją zmian społecznych i ustrojowych w Polsce, wystąpił dr Antoni Troczewski (prezes Związku Ludowo Narodowego w Kutnie). W artykule pt. „Samoobrona społeczna przeciw anarchii” piętnował stan anarchii w państwie i bezczynność władz administracyjnych wobec burzliwych obchodów 1. majowych i domagał się zapewnienia przez ząd spokoju i bezpieczeństwa. Z ubolewaniem stwierdzał, że sejm i rząd nie są w stanie zapewnić ładu w państwie i przezwyciężyć rozkładowi państwa. W rezultacie A. Troczewski wysunął trzecią siłę na plan pierwszy w postaci samoobrony samego społeczeństwa. Według koncepcji doktora społeczeństwo polskie miało stać się zorganizowaną, silną i karną zbiorowością:

Niech każdy powiat – każde miasto, każda gmina czy parafia zorganizuje u siebie wszystkie żywioły w ramach jednej z zalegalizowanych już organizacji, czy to będzie Towarzystwo Sokół, czy Straż Narodowa, czy jaka inna. Niech do tej organizacji przystąpią wszyscy narodowo myślący Polacy bez różnicy płci i stanów i przynależności partyjnej, niech w każdym środowisku organizacji potworzy dziesiątki, setki itd., karne gotowe wstawić się na wezwanie swych zwierzchników, niech organizacje te obejmą szerokie warstwy ludności, a wtedy każdy powiat posiądzie swą autonomiczną, zorganizowana siłę, która bez broni, bez terroru, bez jakichkolwiek gwałtów, jedynie swą postawą. Liczebnością i karnością potrafi się przeciwstawić wszelkim przejawom anarchii i występom przeciwpaństwowym”.

Koncepcji „uzdrowienia” społeczeństwa i naprawy ustroju Polski ZLN nie zdążył już zrealizować, a inicjatywę w tej kwestii przejął Józef Piłsudski i jego zwolennicy.

Nocne wizyty u pułkownika

W grudniu 1925 roku szefem 37 pp. w Kutnie został „piłsudczyk” płk Władysław Bortnowski. Jako dowódca kutnowskiego pułku zamieszkał (wraz z żoną Wandą i synem) w 3. pokojowym mieszkaniu w koszarach pułkowych. Życie pułkowe toczyło się w swoim rytmie. 3 maja 1926 roku pułk uczestniczył w kolejnych obchodach rocznicy uchwalenia konstytucji 3 maja, odbywało się szkolenie żołnierzy (np. kompania szkolna pod dowództwem kapitana Kielara szkoliła się na poligonie w Raduczu). Nowością w życiu pułkowym było zarządzone przez płk. W. Bortnowskiego pokazowe strzelanie sportowe z ciężkich karabinów maszynowych (ckm) na strzelnicy pułkowej w dniu 9 maja.

Strzelanie z ckm na strzelnicy 37 pp

Generał Bortnowski po latach twierdził, że nic nie wiedział o przygotowaniach do przewrotu w maju 1926 roku, i wspominał: 11 maja 1926 roku, późnym wieczorem usłyszałem lekkie pukanie do drzwi wejściowych. Wszedł nieznany mi oficer. Nie przedstawiając się, pogmerał w kieszeni i wręczył mi bez słowa wymiętą kartkę papieru i wykrztusił z siebie słowa: „to dla pana pułkownika”. Przeczytałem: Władku Komendant jest na moście Kierbedzia. Maszeruj natychmiast ze swoim pułkiem albo sam do Warszawy (Styk)”. W rzeczywistości oficer z „rozkazem” od Wacława Stachiewicza przybył do Kutna w nocy z 12 na 13 maja, dokładnie 10 minut po północy, i zameldował o objęciu władzy w stolicy przez Marszałka Piłsudskiego.

Wacław Stachiewicz, w 1926 r. szef Oddziału I Sztabu Generalnego.

Po opuszczeniu mieszkania przez oficera z Warszawy do drzwi mieszkania pułkownika zapukali dwaj podoficerowie żandarmerii i dostarczyli depeszę podpisaną przez premiera Wincentego Witosa i ministra spraw wojskowych gen. Juliusza Malczewskiego o treści: „Wszystkie oddziały mają nie opuszczać swych garnizonów, pozostawać w koszarach, wyjście z koszar dozwolone jest tylko dla jednego plutonu”. W pewnym momencie do pokoju weszła żona Wanda i powiedziała: „Władku! Co się dzieje? Odpowiedziałem, że niewiele sam wiem, ale że marszałek Piłsudski wzywa mnie do Warszawy. Po czym spytała, jak zamierza postąpić? Bortnowski odpowiedział, że zamierza iść „albo z całym pułkiem, albo sam”. Wówczas zona podeszła do niego i powiedziała: „to idź Władku” i ucałowała go w czoło”.

W. Bortnowski posiadał, jednak pewne rozeznanie w sytuacji. Już po południu 12 maja w rozmowie telefonicznej z dowódcą kompanii szkolnej, powracającej marszem pieszym do Kutna z obozu ćwiczeń w Raduczu i dowiedział się o wyruszeniu 10 pp. z Łowicza do Warszawy oraz otrzymał ustny rozkaz dowódcy DOK IV (podany telefonicznie przez ppłk. S. G. Stankiewicza) o odwołaniu urlopowanych, zakazie wyjazdów oficerów i podoficerów do Warszawy oraz wymarszu z garnizonu bez zezwolenia dowódcy DOK. W parę minut po „wizycie” oficera z Warszawy, do drzwi pułkownika zapukało dwóch żandarmów z DOK IV z rozkazem pisemnym dowódcy DOK, zakazującym wyruszania z garnizonu i podporządkowania pułku bezpośrednio dowódcy DOK,

Jednocześnie dotarła depesza Rady Ministrów wzywająca do spokoju i posłuszeństwa legalnemu rządowi polskiemu, a telefonicznie W. Bortnowski został poinformowany przez Szefa Sztabu OK nr 1 płk. Więckowskiego o sytuacji w Warszawie. Mające takie informacje i rozkazy dowódca kutnowskiego pułku wydał rozkaz „marszu na Warszawę” .

dr J. Saramonowicz

7 maja, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|