Kutno znane i nieznane

//Kutno znane i nieznane

Kutno znane i nieznane. Kutno w czasie przewrotu majowego, cz.1.

Marsz” 37 pułku piechoty na Warszawę.

94 lata temu Józef Piłsudski dokonał „zamachu na demokrację”. „Samotnik z Sulejówka” zarzucał ówczesnym elitom znajdującym się u władzy niski poziom moralny i partykularyzm i głosił hasło „sanacji moralnej”. Przed wieczorem 12 maja 1926 r. padły pierwsze strzały, a rząd Wincentego Witosa ogłosił stan wojenny. Początkowa demonstracja siły piłsudczyków przekształciła się w zamach, pociągając za sobą ofiary wśród żołnierzy i ludności cywilnej. W wydarzeniach tych czynną rolę odegrał kutnowski 37 pułk piechoty i jego ówczesny dowódca płk Władysław Bortnowski, a Kutno jako ważny węzeł kolejowy stało się istotnym punktem strategicznym na mapie działań wojskowych.

Gen. W.Bortnowski, późniejszy zdobywca Zaolzia (1938) i dowódca Armii Pomorze (1939)

Chora demokracja” i lekarz z Kutna

Od 1925 roku narastał w Rzeczypospolitej kryzys gospodarczy, pogorszyła się również międzynarodowa pozycja Polski, w związku z niekorzystnymi dla naszego kraju postanowieniami konferencji w Locarno. Wszystko to wzbudzało niezadowolenie społeczne i podnosiło poziom niezadowolenia Polaków z funkcjonowania systemu demokracji parlamentarno – gabinetowej. Wyraźnie widać było mankamenty polskiej „sejmokracji”. Coraz silniej, z różnych stron sceny politycznej pojawiać zaczęły się głosy naprawy ustroju Państwa. Prawicowy Związek Ludowo Narodowy (Narodowa Demokracja) głosił hasła usunięcia „partyjnictwa” w parlamencie, zmniejszeniu do połowy liczby posłów i senatorów oraz przywróceniu autorytetu Sejmu RP. Aktywizować zaczęły się także środowiska lewicowe i zwolennicy marszałka Piłsudskiego.

Przed budynkiem dowództwa 37 pp w Kutnie (koszary pułkowe)

Na łamach lokalnej prasy, z propozycją zmian społecznych i ustrojowych w Polsce, wystąpił dr Antoni Troczewski (prezes Związku Ludowo Narodowego w Kutnie). W artykule pt. „Samoobrona społeczna przeciw anarchii” piętnował stan anarchii w państwie i bezczynność władz administracyjnych wobec burzliwych obchodów 1. majowych i domagał się zapewnienia przez ząd spokoju i bezpieczeństwa. Z ubolewaniem stwierdzał, że sejm i rząd nie są w stanie zapewnić ładu w państwie i przezwyciężyć rozkładowi państwa. W rezultacie A. Troczewski wysunął trzecią siłę na plan pierwszy w postaci samoobrony samego społeczeństwa. Według koncepcji doktora społeczeństwo polskie miało stać się zorganizowaną, silną i karną zbiorowością:

Niech każdy powiat – każde miasto, każda gmina czy parafia zorganizuje u siebie wszystkie żywioły w ramach jednej z zalegalizowanych już organizacji, czy to będzie Towarzystwo Sokół, czy Straż Narodowa, czy jaka inna. Niech do tej organizacji przystąpią wszyscy narodowo myślący Polacy bez różnicy płci i stanów i przynależności partyjnej, niech w każdym środowisku organizacji potworzy dziesiątki, setki itd., karne gotowe wstawić się na wezwanie swych zwierzchników, niech organizacje te obejmą szerokie warstwy ludności, a wtedy każdy powiat posiądzie swą autonomiczną, zorganizowana siłę, która bez broni, bez terroru, bez jakichkolwiek gwałtów, jedynie swą postawą. Liczebnością i karnością potrafi się przeciwstawić wszelkim przejawom anarchii i występom przeciwpaństwowym”.

Koncepcji „uzdrowienia” społeczeństwa i naprawy ustroju Polski ZLN nie zdążył już zrealizować, a inicjatywę w tej kwestii przejął Józef Piłsudski i jego zwolennicy.

Nocne wizyty u pułkownika

W grudniu 1925 roku szefem 37 pp. w Kutnie został „piłsudczyk” płk Władysław Bortnowski. Jako dowódca kutnowskiego pułku zamieszkał (wraz z żoną Wandą i synem) w 3. pokojowym mieszkaniu w koszarach pułkowych. Życie pułkowe toczyło się w swoim rytmie. 3 maja 1926 roku pułk uczestniczył w kolejnych obchodach rocznicy uchwalenia konstytucji 3 maja, odbywało się szkolenie żołnierzy (np. kompania szkolna pod dowództwem kapitana Kielara szkoliła się na poligonie w Raduczu). Nowością w życiu pułkowym było zarządzone przez płk. W. Bortnowskiego pokazowe strzelanie sportowe z ciężkich karabinów maszynowych (ckm) na strzelnicy pułkowej w dniu 9 maja.

Strzelanie z ckm na strzelnicy 37 pp

Generał Bortnowski po latach twierdził, że nic nie wiedział o przygotowaniach do przewrotu w maju 1926 roku, i wspominał: 11 maja 1926 roku, późnym wieczorem usłyszałem lekkie pukanie do drzwi wejściowych. Wszedł nieznany mi oficer. Nie przedstawiając się, pogmerał w kieszeni i wręczył mi bez słowa wymiętą kartkę papieru i wykrztusił z siebie słowa: „to dla pana pułkownika”. Przeczytałem: Władku Komendant jest na moście Kierbedzia. Maszeruj natychmiast ze swoim pułkiem albo sam do Warszawy (Styk)”. W rzeczywistości oficer z „rozkazem” od Wacława Stachiewicza przybył do Kutna w nocy z 12 na 13 maja, dokładnie 10 minut po północy, i zameldował o objęciu władzy w stolicy przez Marszałka Piłsudskiego.

Wacław Stachiewicz, w 1926 r. szef Oddziału I Sztabu Generalnego.

Po opuszczeniu mieszkania przez oficera z Warszawy do drzwi mieszkania pułkownika zapukali dwaj podoficerowie żandarmerii i dostarczyli depeszę podpisaną przez premiera Wincentego Witosa i ministra spraw wojskowych gen. Juliusza Malczewskiego o treści: „Wszystkie oddziały mają nie opuszczać swych garnizonów, pozostawać w koszarach, wyjście z koszar dozwolone jest tylko dla jednego plutonu”. W pewnym momencie do pokoju weszła żona Wanda i powiedziała: „Władku! Co się dzieje? Odpowiedziałem, że niewiele sam wiem, ale że marszałek Piłsudski wzywa mnie do Warszawy. Po czym spytała, jak zamierza postąpić? Bortnowski odpowiedział, że zamierza iść „albo z całym pułkiem, albo sam”. Wówczas zona podeszła do niego i powiedziała: „to idź Władku” i ucałowała go w czoło”.

W. Bortnowski posiadał, jednak pewne rozeznanie w sytuacji. Już po południu 12 maja w rozmowie telefonicznej z dowódcą kompanii szkolnej, powracającej marszem pieszym do Kutna z obozu ćwiczeń w Raduczu i dowiedział się o wyruszeniu 10 pp. z Łowicza do Warszawy oraz otrzymał ustny rozkaz dowódcy DOK IV (podany telefonicznie przez ppłk. S. G. Stankiewicza) o odwołaniu urlopowanych, zakazie wyjazdów oficerów i podoficerów do Warszawy oraz wymarszu z garnizonu bez zezwolenia dowódcy DOK. W parę minut po „wizycie” oficera z Warszawy, do drzwi pułkownika zapukało dwóch żandarmów z DOK IV z rozkazem pisemnym dowódcy DOK, zakazującym wyruszania z garnizonu i podporządkowania pułku bezpośrednio dowódcy DOK,

Jednocześnie dotarła depesza Rady Ministrów wzywająca do spokoju i posłuszeństwa legalnemu rządowi polskiemu, a telefonicznie W. Bortnowski został poinformowany przez Szefa Sztabu OK nr 1 płk. Więckowskiego o sytuacji w Warszawie. Mające takie informacje i rozkazy dowódca kutnowskiego pułku wydał rozkaz „marszu na Warszawę” .

dr J. Saramonowicz

7 maja, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

Kutno znane i nieznane. Uroczystość „przywrócenia Orła białego” w Kutnie i wiwaty na cześć Napoleona Bonaparte, w 16. rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 maja.

Obchody kolejnych rocznic uchwalenia Konstytucji 3 maja, po upadku Rzeczypospolitej w 1795 roku, były zakazane przez zaborców przez cały niemal XIX wiek i początek XX wieku. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę w 1918 roku Sejm Ustawodawczy w dniu 29 kwietnia 1919 roku uznał rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 maja za święto narodowe odrodzonego państwa polskiego.

Orzeł Polski z okresu Księstwa Warszawskiego, fragment grafiki z kolekcji Andrzeja Nieuważnego w zbiorach Muzeum Regionalnego w Kutnie

Dla Polaków żyjących pod zaborami pamięć o Ustawie rządowej z dnia 3 maja 1791 roku dawała nadzieje na odzyskanie niepodległości. Pod koniec XVIII i na początku XIX wieku nadzieje te pokładano w Napoleonie Bonaparte, zwłaszcza wówczas, gdy cesarz Francuzów pokonał armię pruską w październiku 1806 roku w bitwach pod Jeną i Auerstedt i wkroczył do Berlina. Tam w listopadzie 1806 roku Józef Wybicki na prośbę cesarza napisał tekst proklamacji do narodu polskiego, wzywając do walki o wolność u boku Napoloeona.

Medal z wizerunkiem Napoleona z kolekcji Andrzeja Nieuważnego w zbiorach Muzeum Regionalnego w Kutnie

W delegacji województwa warszawskiego, która spotkała się z Napoleonem w Poznaniu, w dniu 28 listopada uczestniczył również Walenty Rzątkowski (właściciel Kutna), który w kilkanaście dni później w swoim pałacu pod Kutnem w Gierałtach, podejmował gościną i noclegiem cesarza w drodze do Warszawy.

Napoleon Bonaparte, grafika z kolekcji Andrzeja Nieuważnego w zbiorach Muzeum Regionalnego w Kutnie

Pałac W. Rzątkowskiego, w którym nocował Napoleon w grudniu 1806 roku

Wkroczenie wojsk francuskich na ziemie polskie oznaczało koniec kilkunastoletniego panowania pruskiego. Rozpoczęto tworzenie nowej administracji i ogłoszono pobór do wojska polskiego. Kutno stało się siedzibą władz powiatu orłowskiego, a podprefektem został na początku czerwca 1807 roku Ambroży Zaborowski, który mieszkał i urzędował w budynku dawnego Pałacu Saskiego, przeznaczonego przez właściciela miasta na cele publiczne (Biuro Komisji powiatowej, Sąd Podsędkowski).

Ustawa rządowa z dnia 3 maja 1791 roku

W całym kraju w dniu 3 maja 1807 roku, z okazji 16. rocznicy uchwalenia Konstytucji organizowano patriotyczne uroczystości „przywrócenia Orła białego”, a w Warszawie odbyło się dodatkowo poświecenie sztandarów z orłami dla oddziałów Wojska Polskiego. W Kutnie organizatorem uroczystości przywrócenia Orła białego” była Komisja Powiatu Orłowskiego. Uroczystości rozpoczęły się już z samego rana, od salw z armat i moździerzy. Następnie o godzinie 10.30, przy biciu dzwonów kościoła parafialnego, rozpoczęło się okolicznościowe nabożeństwo z udziałem władz powiatowych i miejskich oraz licznie zgromadzonych mieszkańców Kutna.

Stary kościół parafialny w Kutnie

W centralnym miejscu świątyni ustawiono wizerunek Orła białego, który został przygotowany przez miejscowych rzemieślników. Władze miejskie wystawiły umundurowany i uzbrojony oddział, który ustawił się w nawie głównej kościoła (w dwóch szeregach od wejścia do ołtarza). Uroczystą Mszę solenną koncelebrował ksiądz archidiakon Jastrzębowski, a okolicznościowe kazanie wygłosił ksiądz K. Stefański (kaznodzieja Zgromadzenia Karmelitów Kłodawskich). W czasie nabożeństwa żołnierze z 1. łęczyckiego regimentu piechoty, przed kościołem żołnierze oddawali salwy z broni ręcznej, armat i moździerzy.

Stary Rynek Ratusz

Po nabożeństwie uczestnicy uroczystości odśpiewali pieśń „Te Deum Laudamus” za powodzenie Napoleona. Na koniec ks. Jastrzębowski poświęcił wizerunek Orła białego, przy „akompaniamencie” wystrzałów z broni, a potem nastąpiło uroczyste wyprowadzenie Orła z kościoła (przed ratusz miejski) przez 12 panien, w asyście wojska oraz władz powiatowych i miejskich na czele z burmistrzem Antonim Kwiatkowskim. Na rynku miejskim zebrało się kilka tysięcy mieszkańców Kutna i okolic. Rafał Świętosławski (komisarz Izby Wykonawczej Powiatu Orłowskiego, sędzia pokoju, późniejszy poseł na sejm Księstwa Warszawskiego) wygłosił mowę okolicznościową następującej treści:

Szanowni Obywatele, kiedy Opatrzność zesłaniem Napoleona Wielkiego, po 13. letniej niewoli dozwoliła z gruzów powstać wymazanemu zbrodniczą ręką z karty geograficznej narodowi naszemu i wznieść się Orłowi Polskiemu, pod którego znakiem starożytny Polak, broniący swej własności był wsparciem sprzymierzeńcom, nieprzyjaciołom zaś, groźnym postrachem. Wprowadźmy więc szanowni obywatele wśród dziękczynienia Boga, na ten drogi zaszczyt, na widok publiczny w Powiecie naszym. Niech ten widok rozrzewniający radością serca prawych Polaków, będzie hasłem braterstwa i zgody dla wszystkich stanów i ziemi naszej mieszkańców. Niech głęboko na sercach naszych wyryje nieśmiertelną Wybawcy naszemu Napoleonowi Wielkiemu wdzięczność. Pamięć zaś trzynastoletniej niewoli, niech nam służy za naukę jak cenić ten szanowny herb nasz mamy, a nie szczędzić życia i majątków, ku całości i obronie ojczyzny. Niech powszechny okrzyk wdzięcznych serc naszych po całej ziemi Polskiej słyszeć się daje: Niech żyje Wybawca nasz Napoleon Wielki! Niech żyje Ojczyzna”.

Następnie padł rozkaz oddania salw z broni ręcznej, armat i moździerzy, po czym przystąpiono do podniesienia wizerunku Orła białego (który prawdopodobnie został umieszczony przed ratuszem). Wówczas rozległy się okrzyki: Niech żyje Napoleon!”, „Niech żyje cesarz!”, „Niech żyje nasz Wybawiciel!”.

Po skończonych uroczystościach odbyła się okazała uczta dla mieszkańców, podczas której wznoszono toasty: za zdrowie „Najjaśniejszego Cesarza”, pomyślność zwycięskiego wojska, szczęśliwe powstanie narodu itp. Wieczorem siedziba Komisji powiatowej (dawny Pałac Saski) i całe miasto zostało iluminowane. Uroczystości zakończyły się po północy.

dr Jacek Saramonowicz

30 kwietnia, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

Kutno znane i nieznane. Ruch syjonistyczny w Kutnie międzywojennym

Proklamowanie niepodległości przez Izrael w maju 1948 roku było jak dotychczas, jedynym przypadkiem w dziejach utworzenia państwowości przez naród rozproszony po całym świecie.
Pomimo wielu lat życia w diasporze, nieustannych prześladowań i dyskryminacji naród żydowski, przede wszystkim dzięki religii zachował swoją tożsamość. Nie było, by jednak odbudowania Państwa Izrael, bez syjonizmu, ideologii, która narodziła się pod koniec XIX wieku.

Theodor Herzl twórca ideologii syjonistycznej

Twórcą syjonizmu był Teodor Herzl, który w 1896 roku opublikował broszurę pt. „Państwo żydowskie, próba rozwiązania kwestii żydowskiej”, w której dokonał krytyki wszystkich dotychczasowych dążeń do uregulowania problemu żydowskiego, nakreślając plan odbudowania państwa żydowskiego. W 1897 w Bazylei odbył się I Kongres Syjonistyczny, podczas którego proklamowano powstanie Światowej Organizacji Syjonistycznej. Przyszłe państwo żydowskie miało powstać w Palestynie, którą pod koniec XIX wieku zamieszkiwało tylko kilkanaście tysięcy Żydów. Zdecydowaną większość mieszkańców stanowili Arabowie.

T. Herzl, Państwo żydowskie

W 1922 r Żydzi otrzymali formalne zapewnienie od sprawującej mandat z ramienia Ligii Narodów nad Palestyną Wielkiej Brytanii zapewnienie o utworzeniu tam „żydowskiej siedziby narodowej”. Wskutek tego podstawowym problemem stała się więc masowa emigracja Żydów do Palestyny tzw. alija. Kutno jako miejsce dużego skupiska ludności żydowskiej ( w 1914 r. -9 tys., w 1938 r. – 6 tys.) było bardzo ważnym ośrodkiem ruchu syjonistycznego przez cały okres międzywojenny. Działało tutaj wiele partii, stronnictw, stowarzyszeń i związków żydowskich nie zawsze jednak popierających idee syjonizmu.

Członkowie organizacji syjonistycznej w Kutnie

Pierwsze struktury syjonistyczne w Kutnie powstały jeszcze w początkach XX w. w 1905 r. działała w Kutnie organizacja „Frajhajt Cijon”, która prowadzila czytelnię i prenumerowała „Jidisze Welt”. Do aktywnych działaczy syjonistycznych zaliczali się wówczas: Sender Rudner, Szapiro, Menasze Kac, Jakób Mróz. Przed I wojną światową powstała również organizacja młodzieżowa „Cyje Syjon”. W czasie I wojny światowej utworzony został w Kutnie przez rabina Izaaka Trunka oddział związku „Mizrachi”. W 1917 roku powstała Organizacja Syjonistyczna.

Kutnowscy ortodoksi wśród nich rabin Izaak Trunk

Siedzibą organizacji syjonistycznej w Kutnie było dom Goldmana przy ulicy Poznańskiej. W 1919 roku organizacja liczyła prawie 200 członków. Organizacja syjonistyczna skupiała głównie inteligencję i rzemieślników żydowskich. Działalność przejawiał się głównie w organizowaniu odczytów, akademii, koncertów i kwest na rzecz emigrantów do Palestyny. W 1925 r. ważnym wydarzeniem dla ruchu syjonistycznego było otwarcie w Palestynie Uniwersytetu Hebrajskiego. Kutnowscy syjoniści zorganizowali z tej okazji uroczystości, w programie których było uroczyste nabożeństwo w synagodze, poranek dla dzieci w kinie „Polonia” oraz akademia wieczorna dla dorosłych. Największym jednak sukcesem syjonistów w tym czasie było wysłanie do Palestyny 66 Żydów.

W 1928 r przewodniczącym Organizacji syjonistycznej w Kutnie został Sender Falc. Przeniesiono również siedzibę organizacji nas ul. Narutowicza 40. Syjoniści opanowali zarząd gminy wyznaniowej, którego przewodniczącym do 1928 r. był Aron Mendlowicz.

Pod koniec lat dwudziestych Kutno była głównym ośrodkiem syjonistycznym w centralnej Polsce. Tutaj odbywały się najważniejsze zjazdy i konferencje okręgowe. W listopadzie 1929 r. odbył się wielki zjazd syjonistyczny z udziałem ponad 300 delegatów z: Włocławka, Łęczycy, Lipna, Płocka, Zgierza, Konina, Skierniewic, Krośniewic, Żychlina, Gostynina, Chodcza i Kutna. Podjęto wówczas decyzję o utworzeniu Towarzystwa Emigracyjnego, które miało koordynować emigrację żydowską do Palestyny. Na czele kutnowskiego oddziału towarzystwa stanęli Sender Falc i Aron Mendlowicz.

W 1930 r. W. Brytania zamknęła granice Palestyny dla emigrantów żydowskich. W Kutnie odbył się wiec protestacyjny i liczne demonstracje wszystkich syjonistycznych ugrupowań, wśród których wyróżniali się członkowie paramilitarnej organizacji Bejtar. Ze swoimi przemówieniami w Kutnie występował (przybyły z Palestyny) A. Sz. Elberg.

W celu pozyskania środków finansowych syjoniści uciekali się nieraz do nielegalnych metod. W 1932 r. dużą sensację w Kutnie wywołało wykrycie przez policję nielegalnej poczty żydowskiej. W trakcie śledztwa i procesu ustalono, że syjoniści utworzyli własną pocztę, która doręczała depesze gratulacyjne z okazji różnych uroczystości. Depesze stemplowano specjalnymi pieczęciami i znaczkiem. Oskarżeni uznani zostali przez sąd za winnych i skazani na miesiąc aresztu.

Tuż przed wybuchem II wojny światowej prezesem OS w Kutnie był Szyja Falc. W tym czasie swoje odczyty w Kutnie mieli tacy znani działacze syjonistyczni jak: Ajre Tartakower z Łodzi, czy wiceprezes OS Mojses Kleinbaum. Prężnie działał Żydowski Klub Towarzyski, który organizował odczyty na temat sytuacji Żydów w Niemczech. W grudniu 1938 r. M. Kleinbaum podczas jednego z odczytów w Kutnie stwierdził: „Żydom nic nie pomoże, antysemityzm może ogarnąć wszystkie kraje. Najlepszym rozwiązaniem dla Żydów jest emigracja…”

Włodzimerz Żabotyński w mundurze legionu żydowskiego

W latach 30. XX wieku doszło do rozłamu w ruchu syjonistycznym, którego dokonał Włodzimierz Żabotyński (zwolennik bardziej radykalnych metod walki o państwo żydowskie w Palestynie). Jednym z elementów tej walki było stworzenie przyszłej armii. W tym celu szkolono członków młodzieżowej organizacji „Bejtar”. W latach 1937 – 1939 W. Żabotyński prowadził rozmowy z rządem polskim w sprawie szkolenia członków Bejtaru w Polsce, a także dostaw broni i pomocy finansowej dla emigrantów żydowskich w Palestynie.

Członkowie Bejtar w Kutnie

Bejtar („Brit Trumpeldor – Bejtar”) powstał w Kutnie już w 1923 roku, z inicjatywy Mosze Goldwassera. Początkowo organizacja nosiła nazwę „Ha – Szachar”. Nazwa „Bejtar” to akronimod Brit Josef Trumperdol, imion i nazwiska zmarłego w 1920 roku działacza syjonistycznego Trumpeldora. Początkowo Bejtar liczył tylko kilkunastu członków, rekrutujących się głównie spośród młodzieży pracującej i uczniów kursów wieczorowych. Członkowie Bejtaru mieli stanowić przyszłą kadrę izraelskich sił zbrojnych. Nielegalną emigrację organizował rabin J. Zajdenwar. Pierwsze zebrania odbywały się w miejscowej szkole „Am Hasefer”. Na dowódcę Bejtaru w Kutnie wyznaczono Cwi Strzyga. Szkolenia wojskowe prowadził A. Goldstein.

Legitymacja Bejtaru z Kutna

W lipcu 1933 roku W. Żabotyński odwiedził Kutno, wracając z konferencji syjonistycznej w Katowicach. Jego wystąpienie w miejskim teatrze zgromadziło kilka tysięcy Żydów z Kutna i okolic. Szczególnie gorąco W. Żabotyński był witany przez przedstawicieli kutnowskiego Bejtaru. Po przemówieniu odbył się przemarsz oddziałów Bejtaru: „Chrześcijańska społeczność, oficerowie polskiej armii ze zdumieniem patrzyli na przemarsz i dumną postawę umundurowanej żydowskiej młodzieży”. W kutnowskiej synagodze rabin I. Trunk odprawił nabożeństwo żałobne. W synagodze przemawiał Sender Falc – przewodniczący Organizacji Syjonistycznej w Kutnie. Odśpiewano „Boże coś Polskę” i „Hatykwę”. W uroczystościach oficjalnie uczestniczyli przedstawiciele władz samorządowych i państwowych oraz gminy żydowskiej.

Kutnowska synagoga, w której w 1933 roku śpiewano pieśń „Boże coś Polskę”

W 1935 r. Kutno odwiedził Manachem Begin (przywódca Bejtaru od 1938 roku, późniejszy premier Izraela, laureat pokojowej nagrody Nobla). Begin wygłosił referat w ję­zyku żydowskim, w którym ostro zaatakował żydowskie par­tie socjalistyczne oraz wskazał na konieczność zbrojnej walki o Palestynę. Wzywał do zjednoczenia się organizacji syjoni­stycznych. Młodzieżowa przybudówka rewizjonistów Bejtar liczyła wtedy ponad 100 członków.

Begin w armii Andersa

W marcu 1939 r. Begin ponownie gościł w Kutnie i wzywał Żydów kutnowskich do walki o wolność i zjedno­czenie się pod wspólnym sztandarem biało – niebieskim. Komendantem kutnowskiego Bejtaru był Motel Zandberg. Członkowie Beitaru, Mojsze Goldwasser i Motel Zandberg orga­nizowali odczyty i akademie propagujące idee W. Żabotyńskiego. W 1938 roku uczestniczyli w wyborach parlamentarnych, Mojsze Goldwasser agitował za kandydaturą Eugeniusza Fili­powicza.

Menachem Begin jako premier Izraela

Wybuch wojny pokrzyżował ambitne plany syjonistów-rewizjonistów. Bojowcy, którzy nie zdążyli jeszcze wyjechać do Palestyny, znaleźli się w tragicznej sytuacji. Teraz, zamknięci w gettach, zostali wraz ze swym narodem skazani na zagładę. Nie dziwi zatem, że pierwsze próby założenia organizacji konspiracyjnej wśród Żydów wyszły właśnie z tego środowiska. Na liście mieszkańców kutnowskiego getta nie znajdziemy przywódców Bejtaru. Być może zostali zmobilizowani do Wojska Polskiego w 1939 roku. Wojnę przeżył M. Zandberg, który we wrześniu 1948 roku uczestniczył w konferencji ogólnej Bejtaru w Paryżu.

dr Jacek Saramonowicz

20 kwietnia, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

Kutno znane i nieznane. Pamięć o zbrodni katyńskiej w Kutnie w okresie PRL

Po drugiej wojnie światowej pamięć o zbrodni katyńskiej była w Polsce zakazana przez władze komunistyczne. Obowiązywała oficjalna wersja, że mordu na polskich oficerach dokonali Niemcy. W styczniu 1944 roku, specjalna komisja sowiecka pod przewodnictwem N. Burdenki, ogłosiła „raport”, w którym na podstawie sfabrykowanych dowodów i nieprawdziwych zeznań świadków stwierdzono, że: „Polacy rozstrzelani zostali przez Niemców jesienią 1941 r.”.

Kłamstwo katyńskie miało szczególne znaczenie dla polskich komunistów. Ujawnienie prawdy o Katyniu podważałoby podstawę ideologiczną Polski Ludowej i pokazywałoby całkowitą fikcję „przyjaźni polsko-radzieckiej”, a ZSRR jawiłby się jako straszliwy okupant, nie „wyzwoliciel”. W pierwszych latach Polski Ludowej w kłamstwo katyńskie wpisywał się Władysław Gomułka, określając je mianem „prowokacji niemieckiej”. W 1952 r. w reakcji na raport Kongresu USA, pokazujący prawdziwych sprawców zbrodni, władze komunistyczne Polski Ludowej, wydały oświadczenie, w którym czytamy, że: „wymordowanie w Katyniu tysięcy oficerów i żołnierzy polskich było dziełem zbrodniarzy hitlerowskich, którzy obok zbrodni katyńskiej popełnili setki podobnych zbrodni na ziemi polskiej i radzieckiej”. Trybuna Ludu na polecenie KC PZPR oskarżyła USA o kłamstwa i oszczerstwa. Za głoszenie prawdy o Katyniu zapadały wieloletnie wyroki więzienia.

Prawdy o Katyniu nie dało się jednak całkowicie wykorzenić. Do Polski docierały audycje Radia Wolna Europa, które przedstawiały rzeczywistą prawdę o Katyniu odmienną od oficjalnej wersji. Kolportowano również ulotki i odezwy o tej tematyce. 26 grudnia 1953 r. na terenie przystanku kolejowego w Raciborowie, pewien chorąży LWP znalazł ulotkę zatytułowaną „Odezwa do Narodu Polskiego”, w której autor pisał m. in.: „Polacy! Spójrzmy na obecną rzeczywistość i zastanówmy się, czy ta rzeczywistość nie przypomina nam hitlerowskich czasów. Czy nie jesteśmy okupowani przez reżim kremlowski?…Polacy obudźcie się, śmiało spójrzcie w oczy kremlowskiemu okupantowi! Godzina wyzwolenia nadchodzi! Ale kiedy przyjdzie ten moment, nie zapomnijcie haniebnej zbrodni katyńskiej i walki komuny z Bogiem. Pomścijcie się na to!!! Pomścijcie waszych krewnych zabranych przez NKWD do ciężkich robót i wywiezionych w głąb czerwonej Rosji…”. Sama odezwa napisana była na maszynie i odbita przez kalkę. Leżała niedaleko budki nastawniczej, była złożona na cztery razy. Kutnowska Milicja i Służba Ochrony Kolei skontrolowały wszystkie dworce kolejowe i perony w powiecie kutnowskim, lecz nie znaleziono podobnych ulotek. Bezpieka uruchomiła w tej sprawie całą agenturę zamieszkałą w Raciborowie i okolicach. Informatorzy mieli ustalić, jacy ludzie z pobliskich miast i do kogo przyjeżdżali 25 grudnia i 26 grudnia lub wyjeżdżali z Raciborowa oraz zbierać wrogie wypowiedzi. Drobiazgowe śledztwo nie przyniosło żadnych rezultatów.

Meldunek kutnowskiego UB o ulotce w sprawie Katynia z 1953 roku, ze zbiorów IPN w Łodzi

Podejście do Zbrodni Katyńskiej nie zmieniło się po październiku 1956 roku i tzw. „odwilży gomułkowskiej”. W latach siedemdziesiątych XX w. prawda o zbrodni katyńskiej stała się przedmiotem zainteresowań środowisk opozycyjnych. Cenzura nadal jednak zakazywała pisania prawdy o mordzie katyńskim. Wiele na rzecz ujawnienia prawdy o Katyniu poczyniła w tym czasie polska emigracja. We wrześniu 1976 roku na cmentarzu w Londynie odsłonięto pomnik katyński.

Prawda o losie polskich oficerów wziętych do niewoli sowieckiej w 1939 roku do powszechnej świadomości społeczeństwa przebiła się dopiero w związku z powstaniem i działalnością NSZZ „Solidarność”. Ukazało się wówczas poza zasięgiem cenzury wiele publikacji w tzw. „drugim obiegu”. Mimo to oficjalna historiografia nadal trzymała się dawnej wersji.

Tak było również w Kutnie, a ogromną rolę w tej kwestii odegrał proboszcz ks. Mariana Lipski, przybyły do Głogowca pod koniec 1982 roku.

Ulotka KPN

Pierwsze ulotki o treści katyńskiej pojawiały się w Kutnie i okolicach już wiosną 1981 roku i były wykonane przez członków i sympatyków Konfederacji Polski Niepodległej z Kutna: „Katyń pamiętamy”, „Katyń pomścimy”. W maju, po raz pierwszy w kutnowskiej niezależnej prasie padło słowo KATYŃ (art. Zbigniewa Wirskiego pt. „I Ogólnopolska wystawa wydawnictw niezależnych”, W lutym 1983 roku na terenie kutnowskich szkół średnich członkowie Stowarzyszenia Młodzieży Antykomunistycznej (SMAK) kolportowali zdjęcia z prac ekshumacyjnych w Katyniu w 1943 roku, wykonane przez Wydawnictwo „Krąg”. W następnym miesiącu z okazji 40. rocznicy ujawnienia światu Zbrodni Katyńskiej; na plebanii w Głogowcu rozpoczęte zostały prace nad Pomnikiem Katyńskim (inicjator budowy ks. kan. Marian Lipski; główny wykonawca Władysław Walos).

Pomnik katyński fot. z archiwum Gazety Podziemnej

Montaż pomnika na cmentarzu odbył się 31 października, 1 listopada 1983 roku – ks. Marian Lipski poświęcił obelisk i odprawił pod pomnikiem pierwszą Mszę Świętą polową. Po uroczystościach „nieznani sprawcy” spalili szarfę z wieńca „S”. Kutnowski fotograf Lech Mrozowicz bezpłatnie wykonał ponad 500 szt. fot. Pomnika Katyńskiego w Głogowcu, które rozprowadzone zostały na Mszach Świętych za Ojczyznę w Głogowcu oraz przez Zbigniewa Wirskiego w wielu miastach kraju. W kwietniu 1984 roku Msza Święta za Ojczyznę za ofiary Katynia zgromadziła w Głogowcu tłumy wiernych, wiele delegacji NSZZ Solidarność (m. in. z Płocka, Gostynina i Kutna), KPN Wiosną 1985 roku Grzegorz Pasiński przepisał egzemplarz wydanej w 1980 roku książki pt. Katyń autorstwa Jana Abramskiego i Ryszarda Żywieckiego i rozprowadził kilkanaście egzemplarzy.

Gazetka katyńska 1985. fot. ze zbiorów Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej w Kutnie

W tym samym roku z okazji 45. rocznic Zbrodni Katyńskiej; we Mszy Św. za Ojczyznę w Głogowcu udział wzięły delegacje NSZZ Solidarność, tłumy wiernych oraz uczestnicy odbywającego się w tym czasie na głogowieckiej plebanii Protestu Głodowego; katyńskie wiersze recytował m.in.: Mieczysław Voit. Po uroczystościach wierni udali się pod Pomnik Katyński, gdzie okolicznościowe przemówienie i Apel Poległych wygłosił Tadeusz Wawrzyńczak.

W 1986 roku (przed kolejną Mszą Św. za Ojczyznę) Leonard Duszeńko (rzeźbiarz ludowy zamieszkały pod Kaliszem) ofiarował Sanktuarium w Głogowcu w depozyt własnoręcznie wykonany w drewnie dla swej parafii we Lwowie Krzyż Katyński.

Krzyż Katyński wykonany przez Leonarda Duszeńkę i przekazany w 1986 r. do Sanktuarium Matki Bożej w Głogowcu

W dniu 13 kwietnia we Mszy Św. W Głogowcu w intencji ofiar Katynia uczestniczyli: m.in.: Anna Walentynowicz i Andrzej Gwiazda oraz ks. Jan Nowak z Łęk Kościelnych. Tego samego roku w sierpniu Eliza Jadczak z Płocka i Krzysztof Michalski z Kutna rozpoczęli prezentację na tablicy informacyjnej przed kościołem w Głogowcu cyklu artykułów pt. „Bezdroża polskiej historii” (m. in. artykuł pt. „Katyń wciąż żywy”). Jesienią na murach miasta (ul Okrzei i ul. Cmentarna) pojawiły się napisy „Katyń pamiętamy”. Akcję wykonały Grupy Specjalne Regionalnej Komisji Wykonawczej NSZZ „Solidarność” Ziemi Kutnowskiej. Na kutnowskim cmentarzu ustawiona została tabliczka z napisem: „Tu zapalamy znicze, pamięci ofiar Katynia i innych sowieckich mordów”.

Uczestnicy Mszy Św. za Ojczyznę i Protestu Głodowego przed Pomnikiem Katyńskim w Głogowcu, 04.1985 r. fot. ze zbiorów MiPBP w Kutnie

W styczniu 1987 roku w salce katechetycznej w Głogowcu odbyło się spotkanie młodzieży opozycyjnej z Płocka i Kutna, na którym wygłoszono m.in. referaty: pt. „Katyń zbrodnia przeciw ludzkości” (Jacek Lewandowski – KPN Toruń) i „Tradycja katyńska 1980-1987” (Krzysztof Michalski – NSZZ „S” Kutno). Wiosną 1987 roku Grupy Specjalne RKW NSZZ Solidarność Ziemi Kutnowskiej rozprowadziły ulotki dostarczone przez KPN z Bydgoszczy o treści: „Zbrodnia Rosjan w Katyniu…” W kwietniu 1988 roku, w kościele pw. Św. Jana Chrzciciela ks. Jan Dobrodziej w asyście ks. Mariana Lipskiego z Głogowca i ks. Krzysztofa z Kutna odprawił po raz pierwszy w Kutnie Mszę Św. żałobną za dusze pomordowanych jeńców wojennych w Katyniu.

W listopadzie 1988 roku Andrzej Olewnik (członek Komisji Historycznej RKW NSZZ „Solidarność” Ziemi Kutnowskiej), zamieścił pierwszy apel do społeczeństwa Ziemi Kutnowskiej o kompletowanie Listy Katyńskiej. Dziś lista ta liczy 188 nazwisk.

Kiedy za rządów Michaiła Gorbaczowa pod koniec lat 80 w ZSRR nastała głasnost (jawność), wydawało się, że władze PRL będą dążyły do pozbycia się koszmarnego balastu. Niestety jeszcze w styczniu 1989 r. „nieznani sprawcy” zamordowali księdza Stefana Niedzielaka, twórcę „Ściany Katyńskiej” w Kościele św. Boromeusza na Powązkach. Dopiero 1990 r. władze ZSRR oficjalnie przyznały się do winy.

dr Jacek Saramonowicz

14 kwietnia, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

Kutno znane i nieznane. Kutno – pierwsze czynszowe miasto kanclerza Andrzeja Zamoyskiego

W mowie wygłoszonej na sejmie konwokacyjnym w 1764 roku A. Zamoyski postulował opracowanie programu odbudowy miast w Rzeczypospolitej. Warto pamiętać, że przyszły kanclerz program taki realizował już w swoich dobrach dziedzicznych w Kutnie od 1750 roku.

Andrzej Hieronim Zamoyski

Józef Wybicki w roku 1777 roku w swoich „Listach patriotycznych” opisywał ogromny entuzjazm, z jakim spotkał się A. Zamoyski ze strony ludności dziedzicznego miasteczka po tym, jak dowiedzieli się o oczynszowaniu: „ Mieszczanie dowiedziawszy się, że im go Pan dobroczynny przesyła, wyszli wszyscy hurmem z miasta z processyją naprzeciwko niemu, przyjmować ten zakład swojego bezpieczeństwa. Niósł ojciec i matka na ręku niemowlę swoje, by tak uroczysty obchód zjawionej im sprawiedliwości w wiecznej trwał u nich pamięci. Dały się słyszeć zewsząd śpiewania, łzy słodka wyciskała radość”.

Józef Wybicki

Przyszły autor słów hymnu polskiego nie podał o jakie „miasteczko” chodziło. Niektórzy historycy sądzili, że Wybickiemu chodziło o Bieżuń, któremu Zamoyski przywrócił na nowo prawa miejskie w 1767 roku i często gościł tam właśnie Wybickiego, zwłaszcza po rezygnacji z urzędu kanclerza w proteście przeciwko porwaniu przywódców konfederacji radomskiej przez ambasadora rosyjskiego Repnina.

Listy patriotyczne Józefa Wybickiego

Na taką możliwość, że Wybicki opisał Kutno, zwrócił już uwagę Jakub Goldberg w artykule dotyczącym XVIII wiecznych lokacji w województwach sieradzkim i łęczyckim opublikowanym w 1964 roku w Roczniku Łódzkim. Zamojski zaczął zamianę powinności pańszczyźnianych na opłaty pieniężne od reformy w Kutnie. Tam prawdopodobnie od r. 1751 mieszczanie mieli płacić czynsz w zamian za odrobienie tłoki na rzecz dworu. Czynsz kutnowskich mieszczan – katolików wynosił 500 złotych. W praktyce oznaczało to zwolnienie mieszczan od prac polowych w kutnowskim folwarku. Pożar, jaki nawiedził miasto w r. 1753 roku, prawdopodobnie uniemożliwił mieszczanom regularne wywiązanie się z opłat. W ordynacji dla Kutna z 1767 roku czynsz, który opłacali mieszczanie, nie stanowił już ekwiwalentu za zniesioną robociznę na rzecz dworu, ale był związany z nadaniem mieszczanom nowych działek budowlanych, gruntów ornych, łąk, ogrodów i pastwisk. Opłacany za to czynsz był zróżnicowany w zależności od jakości gleby i wahał się od 12 do 24 zł za 1 włókę (18 ha).

Uważa się, że sytuacja społeczno-ekonomiczna mieszkańców Kutna w świetle analizowanej ordynacji z r. 1767 była najkorzystniejsza spośród osiemnastowiecznych miast prywatnych w Rzeczypospolitej. Działania Zamoyskiego sprawiły, że Kutno zaczęło się bardzo szybko rozwijać. W 1766 roku były tam 44 budynki oraz wznoszono nowe na wyznaczonych nowych 84 działkach budowlanych. W przeciągu następnych 30 lat liczba domów zwiększyła się o 147, czyli o 325%. W żadnym z innych okolicznych miast podobnych do Kutna nie było takiego przyrostu.

Dzięki tym reformom Kutno stało się miastem rzemieślniczo–handlowym. W 1793 roku w mieście było 255 rzemieślników i 36 kupców. Wśród rzemieślników 45 % stanowili chrześcijanie (szewcy i krawcy) Ludność żydowska stanowiła wówczas 74 % ogółu mieszkańców.

dr Jacek Saramonowicz

6 kwietnia, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

Kutno znane i nieznane. Ofiarność społeczeństwa kutnowskiego w obliczu zagrożenia wojennego w 1939 roku

W okresie II RP mieszkańcy Kutna wielokrotnie dawali przykłady ofiarności na cele publiczne. Tak było również w przypadku zbiórek na dozbrojenie armii, w obliczu groźby wybuchu konfliktu z III Rzeszą w 1939 roku. Już w marcu 1939 roku zarządzono w Polsce tajną mobilizację alarmową, której podlegał również kutnowski 37 pp., który miał walczyć ramach Armii „Poznań”. 26 marca żołnierze 37 pp. załadowali się do wagonów kolejowych i odjechali się w kierunku granicy z Niemcami w okolice Wągrowca.

Uroczystość przekazania broni 37 pp

Potrzeby zbrojeniowe Polski w okresie dwudziestolecia wojennego były ogromne. Pod rządami sanacji Polska wydawała znaczące środki finansowe na utrzymanie armii, było to około 33 % wydatków budżetowych (ok. 770 mln. złotych) i było to procentowo trzykrotnie więcej niż np. w III Rzeszy. Od 1935 roku do wybuchu wojny wydano na cele wojskowe około 6,7 miliarda złotych W tym samym okresie Niemcy pod rządami Hitlera, wydały ok. 90 miliardów marek (tj. ok. 200 miliardów złotych), a więc prawie 30 razy tyle, co Polska. Ponadto większość środków finansowych jednak szła na utrzymanie stałej, ok. 300 tysięcznej armii.

W 1936 roku Prezydent Ignacy Mościcki wydał specjalny dekret o utworzeniu Funduszu Obrony Narodowej. Środki finansowe bezpośrednio przeznaczano na zakup uzbrojenia i amunicji, natomiast dary w złocie i srebrze gromadzono w specjalnym depozycie Banku Polskiego.

Reklama FON prasie kutnowskiej

W marcu 1939 roku na rzecz FON zaczęły wpływać pierwsze kwoty. Stefan Jóźwiak (dyrektor) w Banku Spółdzielczym „Wspólna Praca” w Kutnie, wpłacił kwotę 25 zł.(Spółdzielnia „Wspólna Praca” wspólnie z pracownikami 1416 zł.), Anna i Maria Smoleńskie (majątek Świeciny) 100 zł, a Mleczarnia w Miłonicach 1000 zł, Związek Pracowników Samorządowych w Kutnie 200 zł, Szyja Falc 1000 zł, Jan Aktabowski (adwokat) 100 zł, urzędnicy Starostwa Powiatowego w Kutnie z okazji pożegnania starosty Witolda Pełczyńskiego złożyli na FON kwotę 83 zł, więźniowie w Kutnie prawie 12 zł. Rada Powiatowa w Kutnie przekazała 118 zł, Cech piekarzy 97 zł, Związek Rzemieślników Chrześcijan 56,20 zł, Cech Fryzjerów Chrześcijańskich 100 zł, Zarząd Cechu Kowali 50 zł, Cech Stolarzy Chrześcijan 110 zł, Związek Ziemian prawie 6 tys. zł., Związek Pracowników Samorządowych 200 zł, Młyn Szlajfera 500 zł, Związek Zawodowy Robotników Przemysłu Spożywczego 72, 50 zł. , Związek Drużyn Konduktorskich 100 zł, Aleksander Sobczak 1,5 zł, Ignacy Feliniak 20 zł, Henryk Majewski 10 zł, Henryk Marciniak (syn bezrobotnego) 5 zł, Aleksander Naumik 30 zł, Związek Inwalidów Wojennych 400 zł.

Bank Wspólna Praca przyjmował wpłaty na FON

Nauczyciele i uczniowie Szkoły Podstawowej nr 3 im. Berka Joselewicza w Kutnie ofiarowali łącznie na FON 1185 zł. Jako wzór do naśladowania w Kutnie stawiano wówczas uczennicę II klasy Szkoły Powszechnej nr 1 w Kutnie Danutę Lewandowską, która przez dwa lata oszczędzała pieniądze na książeczce SKO i zaoszczędziła kwotę 5, 34 zł. Wszystkie swe oszczędności przekazała swojemu wychowawcy, mówiąc: „Niech pan moje oszczędności odda na obronę Polski”.

Akcja Katolicka przy parafii p. w. św. Wawrzyńca w maju 1939 roku zorganizowała przedstawienie w reżyserii Mariana Motylewskiego, z którego dochód w kwocie 335 zł przeznaczono również na FON.

Mieszkańcy Kutna i powiatu przekazywali na FON również biżuterię, złote i srebrne monety, m.in.: Maria Andrzejewska (srebrny łańcuszek), Leon Barszcz (srebrna papierośnica i złota obrączka), Wiktoria Filipowicz ( marki i ruble w srebrze), Antoni Zdziubany (10 zł w złocie i pół marki w srebrze), Zygmunt From ( 1 obligację Pożyczki Narodowej o nominale 50 zł), Bolesław Pasiński (1 obligację pożyczki dolarowej), Helena Kaniepień (monety w srebrze i srebrna bransoletka), Adolf Kasparek ( 2 ruble w srebrze, kilkadziesiąt kopiejek i 4 marki niemieckie)

Reklama POP

Dodatkowo na dozbrojenie armii rząd ogłosił subskrypcję Pożyczki Obrony Przeciwlotniczej w formie 5 % obligacji po 100 zł i 3 % obligacji po 20 zł. W akację propagowania POP aktywnie włączył się wójt gminy Kutno Antoni Marczak, który w specjalnej odezwie do mieszkańców gminy apelował o kupno obligacji. W dniu 31 marca 1939 roku powstał Gminny Komitet Pożyczki Obrony Przeciwlotniczej, który uchwalił, że każdy rolnik posiadający do 10 mórg ziemi zobowiązany jest do nabycia 1 bonu obligacji za 20 zł. A. Marczak pisał, że: „Sromotą i hańbą okryją się Ci, co nie spełnią swego obowiązku”. W maju 1939 roku w Komunalnej Kasie Oszczędności w Kutnie odnotowano 2110 subskrypcji obligacji na łączna kwotę 180 tys. zł.

Komunalna Kasa Oszczędności przyjmowała subskrypcje POP

W subskrypcję Pożyczki Obrony Przeciwlotniczej włączyły się również dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 5 w Kutnie. Uczniowie przynosili pieniądze pozyskane od rodziców, w łącznej kwocie 100 zł, z którą w Komunalnej Kasie Oszczędności w Kutnie zakupiono 1 obligację Pożyczki Obrony Przeciwlotniczej i przekazano na rzecz FON z komentarzem: „Na razie jesteśmy dumni z tego, że mogliśmy, choć częściowo przyczynić się naszej Armii, całkowite zaś zadowolenie będzie, jeżeli w przyszłej potrzebie będziemy mogli własną piersią zasłonić naszą umiłowaną Ojczyznę”.

Łącznie do połowy maja 1939 roku na róże akcje wspierające dozbrajanie armii mieszkańcy Kutna i powiatu wpłacili ok. 750 tys. zł. W całym kraju udało się zebrać ok. 1, 2 mld zł, (z czego wpłaty i darowizny ludności wynosiły ok. 38 mln zł). Uzbrojony czołg 7TP – kosztował wówczas 231 tys. zł, a uzbrojenie zmotoryzowanej brygady kawalerii ok. 20 mln. zł., dywizji pancernej 150 mln.

Wręczanie broni ufundowanej przez społeczeństwo Gołębiewa 1939r. W środku starosta W. Pełczyński

W dniu 16 maja odbyło się zebranie partii rządowej Obozu Zjednoczenia Narodowego. Zebrani członkowie i sympatycy partii rządzącej gminy Kutno, byli wówczas pod wrażeniem mowy sejmowej ministra Józefa Becka, a prezes OZON – u w Kutnie Marian Golański w emocjonalnych słowach w imieniu chłopów mówił, że: „…zmiażdżą każdą łapę wyciągniętą po nasz ojczysty zagon, że my Polacy nie będziemy się kryli za mury fortec, bo każda chata polska jest niezdobytą twierdzą, a o każdą polską pierś rozbije się wroga potęga”.

Na wiecu napiętnowano również, tych wszystkich, którzy uchylili się od obowiązku subskrypcji pożyczki POP. Feliks Florczak (rolnik z Kościuszkowa) mówił: „ Rodacy! Słowa moje będą zgrzytem w naszej dzisiejszej manifestacji. Ale, my możemy i musimy powiedzieć sobie, że niestety nie wszyscy spełnili swój obowiązek!. Są to nieliczni, ale tac, którzy się uchylili w pożyczce lotniczej. Te parszywe owce należy napiętnować, należy się od nich usuwać i traktować jak obywateli drugiej klasy. Proponuję, by ogłosić czarne listy tych wyrodków i zdrajców, chyba że się zrehabilitują i złożą ofiary na FON”.

Wniosek F. Florczaka został jednomyślnie przyjęty przez zgromadzonych. Na koniec zebrania przyjęto rezolucję do marszałka Edwarda Rydza Śmigłego, w której pisano, że: „… z utęsknieniem czekamy na Twój rozkaz (maszerować), a nie zatrzymamy się, aż legnie w gruzach germańska potęga”. Wysłano również depeszę do ministra Józefa Becka z wyrazami uznania na stanowczą mowę sejmową w dniu 5 maja 1939 roku. Po odśpiewaniu Roty o głos poprosił jeszcze Jan Gałecki z Łąkoszyna, dziękując (za przemówienia i wkład w utrwalenie niepodległości Polski) słowami: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”.

dr Jacek Saramonowicz

30 marca, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

Kutno znane i nieznane. Choroby zakaźne w Kutnie w okresie II RP

Kutno wielokrotnie nawiedzane było przez różnego rodzaju epidemie chorób zakaźnych. W 1918 roku śmiertelne żniwo zbierała grypa zwana potocznie „hiszpanką”. Ogromne znaczenie dla potencjalnego rozwoju chorób zakaźnych miał zły stan sanitarny ówczesnych miast oraz problemy z przestrzeganiem zasad higieny osobistej. W Kutnie nie było publicznej łaźni miejskiej (do 1923 r.) oraz kanalizacji, a opieka zdrowotna pozostawiała wiele do życzenia.

W grudniu 1918 roku spośród chorób zakaźnych najwięcej notowano przypadków zachorowań na dur plamisty oraz dur brzuszny. Notowano także zachorowania na grypę „hiszpankę”. W latach 1918 – 1919 odnotowano w powiecie kutnowskim 399 zachorowań na dur plamisty i 306 przypadków duru brzusznego. Były również zachorowania na płonicę, błonicę i czerwonkę.

Szpital powiatowy w Kutnie

Spośród chorób zakaźnych najwięcej osób umierało na gruźlicę. Ustawa z 25 lipca 1919 r. wymieniała gruźlicę jako chorobę zakaźną niebezpieczną dla otoczenia. Ustawa ta dawała podstawę do tworzenia przychodni przeciwgruźliczych. Walkę z gruźlicą prowadził, powstały w 1924 roku Polski Związek Przeciwgruźliczy. W 1928 roku w Kutnie powstało Towarzystwo Przeciwgruźlicze. Jednym z zadań towarzystwa było organizowanie „Dni Przeciwgruźliczych”. Powiatowy Komitet Dni Przeciwgruźliczych koordynował akcję przeciwgruźliczą. Na czele sekcji propagandy stali lekarze: dr W. Podczaski i dr W. Talikowski. Akcja odbywała się w miastach powiatu, gdzie powstały komitaty lokalne. Sekcja techniczna prowadziła sprzedaż nalepek przeciwgruźliczych. Wygłaszano odczyty, przeprowadzano pogadanki, rozdawano ulotki i broszurki. Towarzystwo urządzało również kolonie i półkolonie dla dzieci. W 1930 roku korzystało z nich 205, a w roku 1931 – 150 dzieci. Dzieci z powiatu kutnowskiego wyjeżdżały na kolonie do Gąbina. Podczas pobytu dzieci zapewnione miały opiekę lekarską.

Personel szpitala w Kutnie 1929 r.

Dużym postępem w walce z gruźlicą było utworzenie w kwietniu 1931 roku przychodni przeciwgruźliczej. W szpitalu powiatowym wydzielone zostały dwie sale z 10 łóżkami dla gruźlików. W maju 1930 roku w Kutnie gościła objazdowa wystawa przeciwgruźlicza, która cieszyła się dużą frekwencją, z powodu wyświetlanych przy tej okazji filmów dydaktycznych.

W 1938 roku został uruchomiony w Kutnie Samorządowy Zakład Elektroleczniczy przy ul. Troczewskiego 16, w którym dokonywano prześwietleń rentgenowskich. Aparat rentgenowski obsługiwany był przez specjalistę z Warszawy. Prześwietlenie klatki piersiowej kosztowało 5 złotych. W 1938 roku wykonano 252 zdjęcia i 281 prześwietleń oraz dokonano 723 naświetleń.

Cennik Zakładu Elektroleczniczego w Kutnie

Jednym ze sposobów walki z chorobami zakaźnymi były szczepienia ochronne. W latach 1934 -1935 szczepieniem objęto przeciwko ospie 2568, płonicy 2913, błonicy 2913, durowi 3845, wściekliźnie 27. W 1938 roku zaszczepiono 6324 osoby przeciwko durowi brzusznemu oraz prawie 5000 dzieci przeciwko ospie, przeciwko płonicy i błonicy 1723 osoby. Odkażono 124 mieszkania i 12 studzien. Zapoczątkowano również akcję rejestracji nosicieli duru brzusznego, którzy byli głównymi ogniskami szerzenia się tej choroby. Nosiciele byli stale kontrolowani i pouczani o sposobach właściwego zachowania.

Poważny problem zdrowotny stanowiła jaglica. Jej zwalczanie przebiegało na podstawie rozporządzenia Prezydenta RP z 23 marca 1923 roku. W Polsce zorganizowano ponad 400 przychodni przeciwjagliczych. W 1933 roku przychodnia przeciwjaglicza w Kutnie udzieliła 5319 porad. Z przebadanych dzieci szkolnych w 1931 roku u 4,9% stwierdzono jaglicę. W 1934 roku w powiecie kutnowskim zarejestrowanych było 2825 chorych na jaglicę (najwięcej w całym woj. warszawskim, w którym łącznie zarejestrowano 7695 chorych).

Stan higieny w szkołach kutnowskich nie wyglądał najlepiej. Sporo było dzieci zawszonych oraz zarażonych świerzbem. Powiatowa Rada Szkolna w Kutnie zatrudniła lekarza szkolnego, który badał dzieci w niektórych szkołach wiejskich. Ponadto Magistrat Kutna zatrudniał własnego lekarza szkolnego. W 1930 roku w powiecie kutnowskim skontrolowano 89 szkół. Złe warunki sanitarne stwierdzono aż w 68 szkołach (76,4%). W 1934/35 roku na ogólną liczbę 87 szkół, aż 73% nie spełniało odpowiednich warunków sanitarnych.

Starano się popularyzować kwestie higieny osobistej przez organizowanie różnego rodzaju odczytów, pogadanek i wystaw tematycznych. W styczniu 1922 roku z inicjatywy dr. W. Epsteina w salach ratusza miejskiego mieszkańcy mogli obejrzeć wystawę higieniczną o zdrowiu i sposobach uchronienia się od chorób. Wystawa nie spotkała się jednak z większym zainteresowaniem mieszkańców Kutna.

dr Jacek Saramonowicz

23 marca, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

Kutno znane i nieznane. Epidemie cholery w XIX-wiecznym Kutnie

W połowie XIX wieku przy ulicy Oporowskiej (obok cmentarza ewangelickiego w Kutnie) powstał cmentarz choleryczny. W zbiorowych mogiłach chowano tam mieszkańców Kutna i okolic, którzy masowo umierali wówczas na cholerę (ostrą zakaźną chorobę przewodu pokarmowego, spowodowaną spożyciem skażonego bakteriami pokarmu i wody). Największe fale epidemii cholery przetoczyły się przez Kutno w latach 1852, 1855 i 1873 roku. W 1852 roku całe Królestwo Polskie straciło w wyniku epidemii ok. 50 tys. mieszkańców.

Epidemie chorób zakaźnych nawiedzały Kutno wielokrotnie. Choroby docierały do Kutna wraz z przemarszami różnych wojsk. W okresie napoleońskim była to np. czarna ospa. Pojawiały się wówczas pierwsze próby masowych szczepień mieszkańców Kutna. Akcję taką prowadził ksiądz Sienicki, który zaszczepił przeciwko ospie 600 osób, napotykając przy tym na różnego rodzaju przesądy i opory ze strony miejscowej ludności.

Głównie jednak epidemie wybuchały, ze względu na zły stan sanitarny miast Kongresówki, który pozostawiał więc wiele do życzenia. W Kutnie brak było łaźni miejskiej i kanalizacji. Ścieki wylewano prosto na ulice. Częste targi zwierzęce w mieście i pozostawiane odchody i odpadki pogarszały jeszcze sytuację sanitarną miasta. Pod koniec XIX wieku, dr Antoni Troczewski pisał: „Sanitarne warunki miasta są więcej niż opłakane, ciasno zbudowane, brudne położone wśród wilgotnych łąk, nie posiada żadnych sztucznych urządzeń, które by wpływały na polepszenie warunków higienicznych. Natomiast, wkoło miasta mamy porozrzucane zbiorniki, które wydaja najokropniejsze wyziewy i będące siedliskiem drobnoustrojów, rozszerzają zarazę po całym mieście”.

Dr Antoni Troczewski

W 1852 roku pierwsze przypadki zachorowań na cholerę zaobserwowano w maju. Jeden z lekarzy tak wówczas opisywał objawy choroby: „ …okazanie się wypróżnień wodnistych, białawych, z zawieszonymi w płynie białawymi jakby płatkami lub strzępkami, stanowi już początek prawdziwej cholery. Wypróżnienia takowe tym się jeszcze odznaczają, że są bez bólu i odchodzą z pewnym wytryskiem. W brzuchu czuć się daje przelew anie i kruczenie. Przy tym doznaje chory ogólnego osłabienia sił. Następnie przychodzą wymioty, charakterystyczna zmiana twarzy i głosu , kolor języka ołowiany i je go zimno, kurcze, obfite poty zimne, lepkie, niknienie pulsu, upadek sił, zziębnienie lub zlodowacenie członków i całego ciała, zsinienie, pomarszczenie skóry zwłaszcza na rękach i nogach, wstrzymanie wydzielania się uryny…”.

Choroba zaczynała się to od biegunki i wymiotów, to od gwałtownego bólu w brzuchu, chorzy bez przytomności na padali na ziemię i krzyczeli z bólu i w ciągu kilku dni umierali. Lekarze nie potrafili wyjaśnić źródła choroby i stosowali różnego rodzaju metody „leczenia” jak np.: upuszczanie krwi, przystawianie pijawek, stawianie baniek. Gdy jednen z chorych dostał objawów cholery, to lekarz kazał mu: „ …zaraz upuścić znaczną ilość krwi z ręki, przystawić kilkanaście baniek na karku i na tyle głowy i pijawki za uszami, wewnątrz przepisałem tylko 12 gran kalomelu…”. Stosowano też zimną wodę jako metodę leczenia: co do okładań i rozcierań zimną wodą, te wymagają wielkiej ostrożności i umiejętności ze strony dozorujących, gdyż źle zaaplikowane powodują oziębienie ciała; dla tego musiałem zupełnie zaniechać tego środka”.

23-latka z cholerą cyt. za www.wielkahistoria.pl

Brak wiedzy na temat źródła choroby i niekonwencjonalne metody leczenia powodowały wysoką śmiertelność chorych. Do końca sierpnia 1852 roku zachorowało w Królestwie Polskim 56 540 osób, z czego zmarło 26 093 (tj. 46 %). W całym powiecie gostyńskim, w którego skład wchodziło Kutno, do końca sierpnia 1852 roku zachorowało 2253 osób, z czego umarło 662, w tym w samym Kutnie zachorowało 278 osób, z czego umarło 135. Kutnowskich chorych umieszczano na oddziale zakaźnym szpitala powiatowego w Kutnie. Lekarzem powiatowym i kierownikiem szpitala w tym okresie był Karol Kosztulski.

Cmentarz choleryczny obok cmentarza ewangelickiego przy ul. Oporowskiej

Skutki epidemii cholery widoczne są w statystykach parafialnych z tego okresu, kiedy to za cały1852 rok odnotowano 472 zgonów osób wyznania chrześcijańskiego. W 1855 roku zmarło jeszcze więcej, bo 582 osoby. Wcześniej, dla porównania, śmiertelność mieszkańców w parafii kutnowskiej wahała się w okolicach 300 osób rocznie. Kolejna fala epidemii cholery dotarła do Kutna w 1873 roku, wówczas odnotowano ogólnie w parafii kutnowskiej 431 zgony. Osoby zmarłe chowane były obok cmentarza ewangelickiego (pomiędzy ulicą Oporowską a Olimpijską).

Plan cmentarza ewangelickiego w Kutnie przy ul. Oporowskiej

Dopiero w 1883 roku Robert Koch odkrył bakterię przecinkowca cholery i opisał proces roznoszenia się choroby i zwrócił uwagę na to, że źródłem epidemii cholery była przede wszystkim się zanieczyszczona woda ze stawów. Profilaktyka i wzrost świadomości mieszkańców oraz odpowiednie metody leczenia, a dziś również odpowiednie szczepionki spowodowały, że przypadki zachorowań na cholerę w Polsce należą do rzadkości.

Robert Koch

dr Jacek Saramonowicz

Kutno znane i nieznane. 115. rocznica krwawego mordu na robotnikach w Łaniętach dokonanego przez wojsko carskie w 1905 roku.

W 10. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości staraniem ówczesnych władz Kutna na zbiorowej mogile zastrzelonych mieszkańców gminy Łanięta (na cmentarzu parafialnym w Kutnie) postawiono kamienny obelisk z wyrytym napisem: „Ofiarom przemocy caratu, robotnikom gm. Łanięta padłym w walce o byt i wolność w 1906 r. Tę pamiątkę stawia Magistrat M. Kutna. Cześć ich pamięci. 1928. To właśnie przed tą mogiłą Stanisław Gruszczyński (burmistrz Kutna) oraz Jan Aleksander Janiak (poseł na sejm RP) przemawiali w dniu 11 listopada 1928 roku, wspominając ofiary i przelaną krew w walce z caratem.

Zbiorowa mogiła na cmentarzu w Kutnie

Na kamiennym obelisku widnieje błędny rok „1906”, brak jest również nazwisk zastrzelonych osób. Dziś, po 115 latach warto przywrócić pamięć tamtych tragicznych wydarzeń, które były jednym z elementów walki Polaków o odzyskanie niepodległości.

Projekt tablicy pamiątkowej

W dniu 10 marca 1905 roku na cmentarzu kutnowskim pochowani zostali: Stanisław Witczak, lat 12, Walenty Skrobek, lat 14, Adam Wojtalik (robotnik), lat 23, Antoni Torfiński (kowal), lat 46, Józef Sierant (robotnik), lat 52, Łucja Orlińska, lat 45, Walenty Domżalski (robotnik), lat 26, Andrzej Nuckowski (robotnik, trzy rany brzucha, wypadnięcie kiszek), lat 42, Józef Rojewski (robotnik, rany brzucha wypadnięcie kiszek), lat 35, zmarł 10 marca. W kilkanaście dni później 28 marca zmarła jeszcze Maria Fornalska, (lat 19, dwie rany klatki piersiowej).

Robotnicy folwarczni z rodzinami z okolic Kutna

W lutym 1904 roku wybuchła wojna Rosji z Japonią. Przeciągające się walki zmusiły cara w październiku 1904 roku do wydania ukazu o mobilizacji w kilkunastu powiatach Kraju Nadwiślańskiego, w tym i w powiecie kutnowskim. Pobór do wojska wywołał ogromne niezadowolenie społeczne, a szczególnie głośno protestowała Polska Partia Socjalistyczna. Urządzano demonstracje antywojenne, a rezerwiści celowo nie wsiadali do pociągów mobilizacyjnych. Do tego doszła jeszcze klęska nieurodzaju i powódź, co znacznie pogorszyło warunki życia mieszkańców Kongresówki.

Pastuszkowie folwarczni z terenu powiatu kutnowskiego

Zimą i wiosną 1905 roku przez powiat kutnowski przetoczyła się fala strajków robotniczych w cukrowniach i robotników rolnych, w których domagano się przede wszystkim 8-godzinnego dnia pracy, podwyżki płac, czy świadczeń zdrowotnych. W dniu 9 marca od godzin porannych zgromadzeni robotnicy w Łaniętach prowadzili rozmowy płacowe, które zakończyły się wynegocjowaniem 5-procentowej podwyżki zarobków oraz zwiększeniem ekwiwalentu żywnościowego. Około godziny 11.30 z kierunku Kutna nadciągnęła rota piechoty 192 wawerskiego pułku w sile 78 żołnierzy z naczelnikiem straży ziemskiej Gribem naprzeciw rozchodzącym się już robotnikom. Padł rozkaz rozejścia się. Robotnicy (nie rozumiejąc jęz. rosyjskiego) szli dalej w kierunku Benignowa. Wówczas naczelnik straży wydal komendę „ognia”, którą wykonano, po trzykrotnym werblu na bębnie.

W wyniku ostrzału dwie osoby zmarły na miejscu: „… Rozległ się jęk, płacz i wycie z bólu. Padły obok mężczyzn kobiety i dzieci. Nikt rannym nie pospieszył z ratunkiem, z pomocą”. Na widok bezecnej zbrodni pokajał się oficer rotny i rzekł do Griba, trzykrotnie się przeżegnawszy — „ Ja udowolił wasze razporiażenia kto was budjet sudit, nie moje djeło”… Nieżywych i rannych załadowano na sześć wozów i gnojnic tak, że jedni na drugich leżeli, zlewając się nawzajem broczącą krwią i oparami okrutnych ran ze zmiażdżonymi kośćmi!

Rodziny robotników folwarcznych z okolic Kutna

Trzech żołnierzy (prawdopodobnie Polaków) odmówiło strzelania, za co zostali zakuci dyby i odstawieni do Kutna. Po sześciu godzinach wozy ze zmarłymi i rannymi robotnikami dotarły do szpitala św. Walentego w Kutnie, gdzie transport przyjął dr Antoni Troczewski. Zabici i ranni posiadali szereg obrażeń, w tym: rany postrzałowe w klatkę piersiową, rany twarzy i głowy ze zmiażdżeniem obu szczęk, zmiażdżenie przedramienia, rany brzucha i wypadnięcie kiszek, zmiażdżenie goleni, rany nóg i rąk. Antoni Troczewski i Marian Kiniorski złożyli protest w tej sprawie. M. Kiniorski udał się do Warszawy, prosząc o pomoc hrabiego Ksawerego Branickiego, który wystarał się o audiencję u generał – gubernatora warszawskiego Kostantina Maksimowicza. A. Troczewski złożył dymisję z funkcji naczelnego lekarza powiatu i oświadczył władzom, iż: „z takimi ludźmi, którzy dopuszczają się mordu na bezbronnych, pracować nie chce”. Przedstawicieli władzy carskiej nazwał „łajdakami”. Następnie napisał specjalny raport gubernatorowi warszawskiemu, inspektorowi lekarskiemu i towarzystwu lekarskiemu.

Ks. Piotr Zbrowski (w środku z krzyżem)

Po przybyciu transportu do Kutna kapitan Grib próbował nakłonić proboszcza Piotra Zbrowskiego do natychmiastowego pogrzebania zmarłych, bez uroczystości pogrzebowych. Pogrzeb poległych odbył się w czwartek dnia 10 marca 1905 roku. Czekano na przybycie podprokuratora sądu okręgowego z Warszawy i na jego pozwolenie oddania zwłok. Prokurator zadecydował, że sekcja zwłok jest zbyteczna i postępowanie kapitana Griba było zgodne z instrukcjami administracyjnymi. Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się dopiero o godzinie 11.00. Wzięło w nich udział ok. 5000 uczestników: „… Po nabożeństwie żałobnym ludność nie tylko z Kutna, ale i całej okolicy zgromadziła się w tłumnym zwartym zastępie. Byli w nim wszyscy: ziemianie i włościanie, bracia poległych, rzemieślnicy i robotnicy z cukrowni „Konstancja” i Sojki, oraz z fabryki maszyn rolniczych A. Vaedkego, chrześcijanie i Żydzi handlujący z miasteczka. Na znak żałoby ci ostatni zamknęli wszystkie sklepy po ulicach, którymi przeciągał kondukt pogrzebowy… Przodem szły bractwa kościelne ze światłem i chorągwiami, dalej dwaj kapłani miejscowi: ksiądz proboszcz P. Zbrowski i ksiądz wikariusz W. Sowiński, którzy eksportowali zwłoki. Tuż przed 9 trumnami sosnowymi, biednymi, czarnymi trumnami, 4 rzemieślnicy kutnowscy nieśli wieniec okazały z napisem: „ Braciom włościanom – rodacy z Kutna”. Te trumny dźwigali na barkach właściciele dóbr okolicznych, inteligencja miejska, rzemieślnicy, a za zwłokami ciągnął wielotysięczny orszak żałobny w niemej boleści. Podczas całej uroczystości porządek panował wzorowy. Policja i wojsko schowały się zupełnie. Jedynie trzech strażników ziemskich szło za trumnami. Jeden z uczestników pogrzebu tak podsumował to wydarzenie: „ …Tak uroczystego pogrzebu Kutno może nigdy jeszcze nie widziało. Był dziwnie majestatyczny w swej prostocie, a zarazem powadze, spokoju i nastroju. Czuło się z jednej strony jedność i zbratanie, a drugiej wrzenie siłą stłumionych nienawiści i pragnienia odwetu. — To była wielka chwila duchowa. Po złożeniu dziewięciu trumien, w jedną bratnią mogiłę, odtąd historyczne piętno nadającą cmentarzowi kutnowskiemu — wśród płaczu i zawodzenia wdów i sierót po poległych — zakończył się pogrzeb o godzinie 12.15 w południe. Pewien obywatel miejscowy, szlachetną myślą powodowany, zebrał podczas pogrzebu 109 rubli na zapomogi doraźne dla rodzin po poległych”.

Pod presją opinii publicznej władze carskie wszczęły śledztwo w sprawie, w wyniku którego zdymisjonowano naczelnika powiatu Dwigubskiego, a naczelnika straży ziemskiej Griba przeniesiono na inny teren.

dr Jacek Saramonowicz

9 marca, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|

Kutno znane i nieznane. Akcja rekwizycyjna Grupy Dywersyjnej „Błyskawica” w Rustowie i Krzyżanowie.

7 lutego 1946 roku około godziny 19.30 Posterunek Komendy Powiatowej Milicji Obywatelskiej w Kutnie został zaalarmowany o śmierci starszego sierż. Jana Jędrzejczaka komendanta posterunku MO nr 6 w Rustowie. Natychmiast na miejsce zdarzenia udał się patrol MO w celu wyjaśnienia okoliczności zajścia. W sklepie w Krzyżanowie znaleziono zwłoki zastrzelonego komendanta posterunku.

 

Powojenny sklep w Krzyżanowie

Powojenny sklep w Krzyżanowie

 

Nagrobek. J. Jędrzejczaka w Kutnie

 

Początkowo kutnowscy milicjanci nie mieli pewności, od czyich kul zginął starszy sierżant Jan Jędrzejczak. Po wojnie na terenie Kutna i powiatu działały zorganizowane grupy przestępcze składające się z żołnierzy sowieckich, które terroryzowały mieszkańców. Trzy tygodnie wcześniej jedna z takich grup, podczas rabunku mienia, zastrzeliła dwóch milicjantów na ulicy Łąkoszyńskiej w Kutnie.

Tablica pamiątkowa MO w Kutnie

Komendant powiatowy MO w Kutnie ppor. Lucjan Miszczak nakazał przeprowadzenie śledztwa i w piśmie do Wojewódzkiej Komendy MO w Łodzi donosił, że: trzech milicjantów z posterunku zostało rozbrojonych przez 6 bandytów, którzy okroczyli ich od strony stojącej w stojaku broni, tak że ci nie mieli możności stawienia oporu”. Winą za całe zajście obciążył komendanta posterunku Jana Jędrzejczaka, który wychodząc z kancelarii posterunku „…nie polecił zaryglować drzwi, w związku z czym pozostali milicjanci myśląc, że zaraz wróci, drzwi nie zaryglowali”.

W toku śledztwa ustalono przebieg zdarzeń jakie miały miejsce w Rustowie i Krzyżanowie. 7 lutego 1946 roku o godzinie 18.00 na teren posterunku MO w Rustowie weszło sześciu umundurowanych mężczyzn (później dołączyło do nich następnych pięciu). W tym czasie na posterunku przebywało trzech milicjantów (Jan Krawczyk, Stanisław Kowalczyk i instruktor MO Mrozowicz z Kutna), którzy początkowo uznali niespodziewanych gości, za odział specjalny PUBP w Kutnie. Umundurowani mężczyźni przedstawili się jako „chłopaki z lasu” i kazali podnieść ręce do góry. Wówczas milicjanci mieli już jasność, że mają do czynienia z oddziałem polskiego podziemia niepodległościowego. Nie stawiali oporu i pozwolili na zarekwirowanie broni, umundurowania, gotówki w kwocie 6366 zł oraz pieczątek MO. Przed wyjściem z posterunku oświadczyli, że: „za dwa miesiące wszystko wam oddamy i jeszcze wspólnie z nami będziecie walczyć, gdyż Ruski sami z Polski nie wyjdą”.

Posterunek MO w Rustowie (stan obecny)

Po 10 minutach dwaj milicjanci z Rustowa postanowili zaalarmować o incydencie Komendę Powiatową MO w Kutnie. W związku z tym, że łączność telefoniczna na linii Rustów – Kutno została przerwana, plut. Jan Krawczyk i instruktor Mrozowicz udali się do odległego nieopodal Zarządu Gminy w Krzyżanowie, aby skorzystać z telefonu. Po drodze zatrzymał ich uzbrojony patrol oddziału podziemia i poinformował, że na terenie Zarządu Gminy przeprowadzana jest właśnie akcja. W tym czasie padły trzy serie z automatu. Jak się wkrótce okazało, kule z automatu śmiertelnie trafiły Jana Jędrzejczaka, który zginął, bo: „… strzelał i nie chciał się poddać”.

Zarząd Gminy w Krzyżanowie (stan obecny)

Tymczasem dwaj milicjanci z posterunku w Rustowie udali się w kierunku sklepu w Krzyżanowie, gdzie znaleźli zwłoki komendanta posterunku w Rustowie leżące na podłodze. O godzinie 19.30 plut. Jan Krawczyk poinformował MO w Kutnie o całym zajściu, lecz kiedy z Kutna dotarł oddział pościgowy MO i UB, po Grupie Dywersyjnej „Błyskawica” nie było już śladu. 20 – osobowy oddział (z dwoma wozami taborowymi) oddalił się, przez Krzyżanówek i Julianów, w kierunku trasy Kutno – Łowicz i dalej w stronę kompleksów leśnych koło Gostynina. W nocy z 17 na 18 lutego żołnierze GD „Błyskawica” zarekwirowali środki finansowe z kasy browaru w Ciechomicach. Podczas powrotu na teren powiatu łęczyckiego doszło do kontaktu bojowego grupy pościgowej UB z oddziałem „Błyskawica” na terenie powiatu kutnowskiego. Ze względu na trudne warunki atmosferyczne (wiatr i śnieżyca) oddziałowi podziemia udało się wycofać w bezpieczne miejsce. Kolejną akcję GD „Błyskawica przeprowadziła a 24 lutego w Piątku, gdzie rozbiła m.in.: posterunek MO.

Broń GD Błyskawica

Dowódcą Grupy Dywersyjnej „Błyskawica” por. Józef Kubiak ps. „Paweł” (wcześniej Zasępca komendanta dziesięcioosobowej Grupy Egzekucyjnej NSZ, której dowódcą był Marian Grabski ps. „Spec”. We wrześniu 1945 roku grupa egzekucyjna „Speca” została rozpracowana i rozbita przez UB, a na dowódcy wykonany został wyrok śmierci. Józefowi Kubiakowi udało się uniknąć aresztowania i w połowie września 1945 roku przyłączył się do organizacji „Niepodległość” dowodzonej przez Eugeniusza Kokolskiego ps. „Groźny”. Dowódcą jednego z oddziałów był ppor. Kazimierz Skalski ps. „Zapora”, który przeprowadzał akcje na spółdzielnie produkcyjne i urzędy państwowe, niszczył dokumentacje i nakładał kary na urzędników. W grudniu 1945 roku doszło do podziału organizacji „Niepodległość”, z której wyłoniła się 35 osobowa Grupa Dywersyjna AK „Błyskawica”. Jej komendantem został por. „Paweł”, a jego zastępcą i jednocześnie dowódcą siedmioosobowego patrolu ppor. „Zapora”.

por. Kazimierz Skalski Zapora

GD „Błyskawica” od stycznia do marca 1946 roku przeprowadziła szereg akcji likwidacyjnych i rekwizycyjnych. W kwietniu 1946 roku oddział „Niepodległość” został rozbity przez UB, a GD „Błyskawica” została wcielona do Konspiracyjnego Wojska Polskiego. W dniu 30 czerwca 1946 r. Józef Kubiak „Paweł” zastrzelony został przez funkcjonariuszy UB we wsi Psary powiecie poddębickim. Por. Kazimierz Skalski nie skorzystał z marcowej amnestii w 1947 roku, obawiając się aresztowania. Walczył dalej w oddziałach III Komendy Konspiracyjnego Wojska Polskiego. Zginął 22 stycznia 1948 roku w czasie potyczki z KBW w lasach województwa poznańskiego.

dr Jacek Saramonowicz

2 marca, 2020|Aktualności, Kutno znane i nieznane|