About Jami

This author has not yet filled in any details.
So far has created 681 blog entries.

Atak kawalerii niemieckiej na Kutno w nocy z 15 na 16 listopada 1914 r.

Atak kawalerii niemieckiej na Kutno w nocy z 15 na 16 listopada 1914 r.

Tłumaczenie artykułu z niemieckiej broszury p.t. „Deutsche Reiter”, wydawnictwa H. Hillgera, Berlin – Upsk, „Krieg und Sieg” opublikowane w Tygodniku Kutnowskim nr 46 z 12 XI 1921 r., s. 4; nr 49 z 9 XII 1921 r., s.4 – 5; nr 51 z 21 XII 121 r., s. 7.

Dnia 11 listopada rozpoczęły się ataki na naszych szybko naprzód postępujących wojsk w północnej Polsce, na południe od Wisły. W Dniu 15 listopada walczyło zwycięskie lewe skrzydło na linii, wiodącej przez Dąbrowice, na południe od Lubienia, w poprzek przez: gościniec z Kowala do Gostynina, aż że błota nadwiślańskie na zachód od Płocka. Z tyłu, po za środkiem tej linii, stał nasz korpus kawalerii pod dowództwem generała porucznika von Richthetena, w gotowości do wyruszenia w pościg za ustępującym nieprzyjacielem z chwilą zwycięskiego przełamania jego frontu przez główna armię.

Jedyna dywizja kawalerii oczekiwała z niecierpliwością rozkazu do pościgu już od godz. 7 rano od Czaplami, na południowy wschód od Lubienia. Około godz. 2 po południu uznał dowódca korpusu, że moment odpowiedni nadszedł. Dywizja otrzymała rozkaz ścigania Rosjan w kierunku południowo – wschodnim, ile tylko koniom nóg starczy. Jako cel wytknięta została szosa, wiodąca z Łęczycy do Łowicza, którą mieliśmy osiągnąć między Piątkiem, a Bielawami.

Rozstrzygnięcie właśnie przed chwilą nastąpiło: dzielny korpus rezerwy wyrzucił nieprzyjaciela z jego mocnej pozycji pod Łaniętami. Patrzyliśmy na Moskali, wychodzących z rowów z podniesionymi w górę rękami. Niezdobyta do niedawna linia obrony była przełamana i droga dla kawalerii stała otworem. Z jedna brygadą, jako przednią strażą, ruszyła cała dywizja zaraz naprzód, okrężną drogą przez Sokołów, aby wyminąć piechotę, która postępowała za nieprzyjacielem prostą drogą. Około godz. 4 po południu – a było już całkiem o tej porze – husarzy musieli się rozprawić naprzód z dość silnym oddziałem kozaków, który, nie zauważony przez piechotę, usadowił się w lesie, na południe od Sokołowa. Dalsza droga miała prowadzić przez Strzelce. Dowódca przedniej straży, dotarłszy do Niedrzewia, stwierdził niestety, że droga do Strzelec zajęta już była przez korpus główny. Rozprawa z kozakami zajęła nam czas i przeszkodziła w wyminięciu piechoty. Była to naturalnie dla prącej naprzód dywizji okoliczność przykra. Wysłany naprzód oficer sztabu generalnego naszej dywizji zorganizował przemarsz straży przedniej przez krzyżującą się z nią kolumnę artylerii. Główna siła miała postąpić podobnie.

Nieuniknioną przy tym zwłokę wykorzystał oficer aprowizacyjny a zarazem tłomacz sztabu dywizyjnego, przygotowując nam w „zamku” Niedrzewieckim herbatę – jedyny napój, wiecznie się powtarzający w ciągu długich dni naszego dalszego pochodu za armią rosyjską aż prawie pod Łódź i Piotrków. W prostym, ale ciepłym pokoju, opuszczonym kilka godzin temu przez rosyjskiego generała z jego sztabem, wobec nastającego pod wieczór dość silnego mrozu, nastrój był wyśmienity.

Nareszcie zdołaliśmy wyprzedzić piechotę, co prawda rezygnując z głównego, wygodnego traktu. Tylko ten, kto już raz jeździł konno w ciemnościach po rosyjskich drogach, zrozumie co to znaczy. Wkrótce nastała też nowa niespodzianka. Jeden szwadron przedniej straży rozerwał się u południowego wyjścia z Klonowca: druga jego połowa pojechała naprzód prosto, zamiast wykręcić na południowy – wschód, na lewo Bo też nawet konturów najbliższego jeźdźca przed sobą nie można było rozpoznać.

Zaledwie, że przednia straż doszła do skrzyżowania z główną szosą, wiodąca ze Strzelec do Kutna, dany został rozkaz wykręcenia tą szosą w prawo, zamiast dalszego pochodu z kierunku południowo – wschodnim. Dawało to widoki szybszego posuwania się naprzód i prawdopodobieństwo urządzenia pod Kutnem krótkiego odpoczynku. Wiadomo, było bowiem, że na to miasto wyznaczonych było już przedtem kilka batalionów strzelców, spodziewaliśmy się więc zastać je już w ręku niemieckim.

Kutno zostało więc oznaczone przedniej straży jako cel najbliższy. Jednak cel ten dość trudno dawał się osiągnąć. Jeźdźcy, zsiadłszy z koni, musieli dom za domem po obu stronach szosy opróżniać z kozaków, zanim kolumny mogły ruszyć dalej. Trzeba było powyrzucać Moskali z ciepłych izb, aby potem z tyłu nie strzelali do naszych szeregów. Jeden z podoficerów zbierał ich na samych końcach dywizji i prowadził na tyłach.

Tak nastała godzina 10 wieczorem, przy 12 stopniach mrozu. O tej porze nadeszła wiadomość, że nasi przedni żołnierze zaskoczyli i pojmali wartownika piechoty rosyjskiej. Z tego wynikało, że bataliony naszych strzelców jeszcze tu nie dotarły i że znajdujemy się sami w obliczu nieprzyjaciela. Batalion piechoty zwykle przydzielony do naszej dywizji, oraz kompania cyklistów, użyte były tym razem gdzieindziej i jeszcze do naszej dywizji nie powróciły.

Wkrótce nadeszły dalsze ważne raporty straży przedniej, zbliżającej się już do Kutna. Jeden z tamtejszych mieszkańców wyznał, że Kutno obsadzone było w dniu 15 listopada przez znaczne siły nieprzyjacielskiej piechoty i artylerii, że jednak nad wieczorem główne siły opuściły miasto w kierunku Warszawy i że obecnie znajduje się tam tylko mniejszy oddział. Z jednego z pierwszych domów wyciągnięty został z łóżka oficer rosyjski, który pokazał na mapie położenie trzech jeszcze pułków piechoty rosyjskiej na zachód od Kutna. Jeżeli zeznania tego oficera były prawdziwe, w co zresztą można było nie wątpić, bo zgadzały się dobrze z jego wskazaniami na mapie, to pułki owe zagrażały poważnie naszemu prawemu skrzydłu. W każdym razie stawało się konieczne dokładne poinformowanie o tym naszych głównych sił na zachodzie. W tym kierunku musiały być potem wysłane oddziały strzelców jednej z brygad kawaleryjskich dla osłony prawego boku.

Dowódca straży przedniej otrzymał tymczasem polecenie zajęcia Kutna. W wykonaniu tego rozkazu zdecydował się on przedrzeć się z przednimi oddziałami przez miasto, aby w ten sposób opanować możliwie jak najprędzej wszystkie wyjścia. Miasteczko było już w głębokim śnie pogrążone. W szybkim biegu, pieszo udało się naszym jeźdźcom zamknąć wszystkie wyloty i obsadzić je chociaż słabymi siłami. Sam pułkownik H. ze strzelcami mniej więcej dwóch szwadronów i dwiema armatami dotarł do obszernego rynku właśnie w chwili, gdy w miasteczku ruch się rozpoczynał. Część załogi rosyjskiej, stanowiąca zapewne straż główną, wypadła z jednej z bocznych uliczek na rynek i rozpoczęła utarczkę salwą, której ofiarą padli jako pierwsi rotmistrz sztabu brygady Bodenstedi i trębacz, sierżant Schmieter. Ten pierwszy atak udało się wstrzymać od razu, dzięki przytomności umysłu kanoniera Dietzmana, który samorzutnie wystrzelił z pierwszej przygotowanej właśnie do strzału armaty. Ale ze wszystkich domów zaczęli się teraz sypać Moskale i rozpoczęła się dzika, bezplanowa walka jednego z drugim. Armaty na rynku, których obsługa po większej części już była ranna, zostały w końcu tak zagrożone, że trzeba je było stamtąd wycofać.

Widok odjeżdżających armat dodał moskalom widocznie odwagi, bo ze zdwojoną energią ponowili atak. Jedna z zagrożonych armat uratowana została tylko dzięki energii huzara Birkenhausa. Pułkownika li, leżącego na ziemi z ciężko nadwyrężoną noga uratowali od niewoli dwaj dzielni ordynansi, frajter Grochmann i huzar Dierkens przyprowadzili mu konia i wsadzili go na niego śród najgorętszego ognia karabinowego. Tymczasem rozwinęła się już także walka u wylotów, szczególniej na szosie do Łowicza – drodze odwrotowej Rosjan. Tu stał porucznik strzelców konnych Schmidt z siedmioma ludźmi, przy moście. W tym kierunku wymaszerowała silniejsza kolumna piechoty rosyjskiej i z najbliższej odległości powitana została gorącym ogniem owych siedmiu karabinów. Poniósłszy dotkliwe straty, cofnęli się Moskale do domów i rozpoczęli gęstą strzelaninę do naszych kilku strzelców, którzy leżeli dobrze zasłonięci i udaremniali wszelkie próby przebicia się. Wobec tego spróbowali Moskale nas obejść i zaskoczyć z boku z ogrodów. Trzej pierwsi, przełażący przez płoty, padli od kul porucznika Schmidta, wobec czego reszta podniosła ręce do góry.

Tymczasem za miastem sztab dywizyjny wyczekiwał z niecierpliwością wyniku walki ulicznej. Ogień karabinowy słyszało się coraz silniejszy. Wieści „blobowe” mnożyły się co chwila. „Jedna armata stracona”. „Posterunki u wylotów zostały odcięte”. „Pułkownik H. padł”. Wobec takich mnożących się niepomyślnych wieści ciężką istotnie była decyzja nie ustępować, tylko przez wprowadzenie posiłków chcieć sobie zapewnić zwycięstwo. Dowódca dywizji, hr. Schmettow, trwał przy tym swoim postanowieniu wbrew wszelkim alarmującym wieściom. Artyleria dostała rozkaz wyjechania na północny skraj miasta i wystrzelenia do środka miasta granatów wiele ich tylko miała do rozporządzenia. Generał v. S. otrzymał polecenie rozwinięcia przeciw miastu przed artylerią linii strzelców dwóch naszych brygad. Z miasta zaczynał się teraz także ogień. Na szosie panowało wściekłe zamieszanie. W zupełnych ciemnościach trzeba było wysunąć strzelców i artylerię. Konie, prowadzone za uzdy, zostały zebrane na tyły.

Wówczas też padł rozkaz „ wyprowadzić karabiny maszynowe na front!”. Do spełnienia tego zadania, wcale nie łatwego, jak z powyższego wnosić można, zgłosił się natychmiast książę Joachim Pruski, należący do sztabu dywizji jako ordynansowy oficer. Rozkaz został spełniony ze stanowczością i dziarskością. Wkrótce książę zgłosił się z raportem, że udało mu się osobiście dostawić tę ważną broń do przedniej linii bojowej.

Granaty, pękające nad domami, gra karabinu maszynowego i wystąpienie strzelców przeciwko przedmieściu, a wreszcie, i nie na ostatnim miejscu, dzielna wytrwałość wszystkich oddziałów w środku miasta i u wylotów, zmogły powoli siłę Rosjan. Ogień tak w mieście samem, jak i na peryferiach słabł stopniowo. O godzinie 4 nad ranem zdobycie Kutna zostało zameldowane.

Duża ilości Moskali poddała się tymczasem w mieście samem. Ale coraz więcej przyprowadzano ich jeszcze i spędzano na plac pod kościołem. Grupami przeszukiwali ludzie poszczególne domy. Nie brakowało przy tym komicznych epizodów: przed jednym z domów zastaje któryś z naszych oficerów trzech badańskich dragonów i pyta ich się, po co oni tu stoją. Odpowiedź brzmi: „jakiś po niemiecku mówiący Moskal otworzył okno i powiedział nam, że nie potrzebujemy się fatygować, bo oni zaraz w sześciu do nas przyjdą tylko się ubiorą!”

Około piątej rano wkroczył nasz sztab dywizyjny do Kutna. W jednej z aptek dostaliśmy coś nie coś do zjedzenia, a w braku innego napoju – trochę wina pepsynowego. Znalazł się też ciepły napój.

Po sprowadzeniu luźnych koni mieliśmy dwie godziny do dyspozycji na odpoczynek. Czas ten wyzyskaliśmy jak się dało do pożywienia tak ludzi, jak i koni. Owsa niestety nie było prawie wcale. Nie brakowało tylko, aż do zbytku, zarekwirowanych papierów, których zapas wystarczył jeszcze w parę dni później do poczęstowania piechoty, co tego samego ranka wkroczyła do Kutna. Mogliśmy jej także dodać 1500 jeńców i prawdziwym podziękowaniem dla nas była radość piechoty wywołana niespodziewanie wielkim łupem. Jak iskra rozeszła się śród niej wiadomości o tak pięknem uzupełnieniu jej zwycięstwa przez konnych towarzyszy broni.

Wkrótce wyruszyliśmy dalej przeciwko tylnym połączeniom nieprzyjaciela. Już o godzinie 9.30 rano dywizja była w pochodzie ku Łowiczowi. Po półgodzinnym marszu miała nas czekać nowa uciecha. Okazały automobil wjechał w sam środek naszego patrolu pod dowództwem porucznika Odnna i najechał na przedni odział, którego komendant, porucznik Haussman zmusił pojazd do zatrzymania się pochylonymi lancami swoich żołnierzy. W automobilu siedział ekscelencja baron von Korff, gubernator Warszawski, ze swoim adiutantem. Był w drodze do Kutna, które spodziewał się zastać zajęte przez rosyjską brygadę piechoty. W parę minut po wzięciu do niewoli został on odstawiony komendantowi dywizji, a potem dowódcy korpusu kawalerii.

Natomiast nas wiodła droga dalej, głęboko na tył nieprzyjacielskiej armii. Dzień w dzień, aż do późnej nocy bywała dywizja w walce. I nie było chwili jednej, w której by ten dzielny oddział tracił swą jak skały wiarę w dobry wynik i o stateczne zwycięstwo naszego oręża.

18 listopada, 2019|Aktualności|

101. rocznica odzyskania niepodległości przez Polskę

Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji z kutnowskich obchodów 101. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę.

12 listopada, 2019|Aktualności|

Uroczysta sesja Rady Miasta Kutno

10 listopada 2019 roku miała miejsce uroczysta sesja Rady Miasta, poświęcona 100. rocznicy nadania tytułu Honorowego Obywatela Miasta Kutna Doktorowi Antoniemu Troczewskiemu. W jej trakcie zostały wygłoszone dwa wykłady. Pierwszym prelegentem był dr Piotr Stasiak, który swoje wystąpienie zatytułował ” Antoni Troczewski – obywatel Miasta Kutna”. dr Jacek Saramonowicz mówił natomiast o ” Antonim Troczewskim – twórcy i przywódcy obozu narodowego w Kutnie”. W tym dniu odbyła się także premiera wydawnictwa albumowego Muzeum Regionalnego w Kutnie „Archiwum Niepodległości”. Jest to publikacja, która prezentuje przegląd inicjatyw i wydarzeń patriotycznych zorganizowanych w Kutnie z okazji 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości.

12 listopada, 2019|Aktualności|

Pałac Saski w Kutnie – kosztowna ruina czy cenny zabytek ?

Rewitalizacja Pałacu Saskiego w Kutnie stanowi wielkie wyzwanie finansowe i logistyczno-organizacyjne. Spójna koncepcja rewaloryzacji obiektu to efekt pracy specjalistów: architektów, archeologów, konserwatorów, projektantów i naukowców z ośrodków uniwersyteckich. Wszystkim przyświeca jeden cel: stworzenie nowoczesnego i wielofunkcyjnego kompleksu muzealnego, który będzie historyczno-edukacyjnym centrum Kutna.

Pałac Augusta III to unikatowy budynek z 1750 roku (czasów panowania dynastii Wettinów i unii polsko – saskiej), który w swoim zamierzeniu łączył dwie stolice: Warszawę i Drezno oraz miał zapewnić królowi wygodny odpoczynek podczas podróży na nowym trakcie pocztowym. To niepowtarzalny obiekt w skali europejskiej o konstrukcji szachulcowej, cenny dla szeroko pojętej kultury polskiej, jak i europejskiej. Podtrzymanie ducha miejsca oraz idea harmonijnego połączenia polskiej kultury sarmackiej oraz kultury drezdeńskiego dworu, a także historii regionalnej, to cel przyszłego kompleksu muzealnego.

Rewitalizacja kompleksu pałacu podróżnego Augusta III to wyjątkowe wyzwanie inwestycyjne pod względem finansowym i konserwatorskim. Rewitalizacja obiektu zabytkowego wiąże się z koniecznością przeprowadzenia prac zgodnych z programem konserwatorskim, który określa nie tylko sposób prowadzenia robót budowlanych, ale także wskazuje niezbędne materiały i technologie. Powoduje to znaczny wzrost kosztów.
W odróżnieniu od budowy zwykłego budynku, w przypadku zwłaszcza takiego zabytku, jakim jest pałac podróżny, wymaga on starannego ich dobrania. Konserwacji wymagają elementy drewnianej konstrukcji, wypełnienia ceglanych ścian. Ponadto elementy zniszczone muszą być zgodnie z zaleceniami konserwatorskimi wykonane za pomocą tradycyjnych technik ciesielskich z wykorzystaniem materiałów, np. cegieł o zbliżonym składzie do pierwotnych. Dochodzą do tego koszty wykonania wymaganych przepisami instalacji zabezpieczających: przeciwpożarowych i antywłamaniowych oraz innych, zapewniających odpowiednie warunki ekspozycyjne. W przypadku drewnianej konstrukcji, a z taką mamy tu do czynienia, koszty te znacznie wzrastają. Stąd taka kwota, a nie inna (mogła być znacznie wyższa) w przypadku skali wydatków na kutnowski pałac.

Ponadto wszystkie te działania są niezbędne do zachowania pałacu jako zabytku. Prowadzone do rozpoczęcia prac budowlanych badania i ekspertyzy mogły być realizowane jedynie wycinkowo. Konstrukcja szkieletowa pałacu od ponad 150 lat nie była konserwowana. Poddawana licznym przeróbkom, wycinaniu elementów konstrukcyjnych, trzymała się jedynie dzięki drewnianemu szalunkowi i tynkom nałożonym na ten szalunek. Pełna ekspertyza stanu obiektu mogłaby się odbyć jedynie po zdjęciu tych szalunków. To niestety groziłoby katastrofą budowlaną. Odsłonięcie całej konstrukcji było możliwe jedynie po rozpoczęciu prac budowlanych, a przede wszystkim zgromadzeniu środków finansowych, które pozwoliły te prace rozpocząć. W trakcie tych działań okazało się niezbędne powołanie specjalnej komisji konserwatorskiej z udziałem m.in. ekspertów od konserwacji cegieł oraz mykologa. Ich ocena substancji zabytkowej, po przeprowadzeniu badań, stwierdzała, że istniejące elementy drewniane, a także ceglane, są w daleko posuniętym stanie degradacji. Niemożliwa jest ich konserwacja, a tym samym wykorzystanie jako elementów konstrukcyjnych budynku. Takie niespodzianki są dość częstym zjawiskiem w przypadku inwestycji na obiektach zabytkowych, a szczególnie wykonanych w konstrukcji drewnianej. Zdarzają się np. odkrycia nieujawnionych wcześniej fresków, niezidentyfikowane wcześniej konstrukcje ukryte pod ziemią, itp. Są to sytuacje trudne do przewidzenia, ale mające wpływ na wzrost kosztów i terminy realizacji inwestycji.

Dofinansowanie projektu opierało się na założeniu maksymalnie 30% odbudowy, co nie jest aktualnie możliwe do zrealizowania. Nie oznacza to jednak utraty przez pałac statusu zabytku. Nadal, zgodnie z wytycznymi programu konserwatorskiego, pod nadzorem Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Łodzi, ratowane są elementy zabytkowe konstrukcji. W oparciu o program konserwatorski wykonywane są nowe elementy rekonstrukcji konserwatorskiej zgodne z tradycyjnymi technikami obróbki ciesielskiej z XVIII wieku oraz stosowany jest materiał maksymalne zbliżony do zastosowanego pierwotnie. Wszystkie te zabiegi mają na celu zachowanie zabytkowego charakteru pałacu. O statusie budynku jako zabytku nie stanowi tylko procent zachowanej oryginalnej substancji. Gdyby tak było to choćby warszawskie Stare Miasto, Zamek Królewski i wiele innych podziwianych dziś w Polsce zabytków, takiej rangi by nie posiadały.

Czy obiekt jest zniszczony w większym czy mniejszym stopniu i jakie są badania stwierdzające skalę zniszczeń – to o zachowaniu, czy też nie, zabytku decydują również inne względy. Zabytki o szczególnym znaczeniu dla historii są często ratowane bez względu na stopień degradacji, np. budynek d. plebanii ewangelicko-augsburskiej w Zgierzu, czy dawny Hotel Müllera w Ciechocinku. Mimo stanu gorszego, niż kutnowski pałac, zalecono podjęcie działań mających na celu ich rekonstrukcję i utrzymanie statusu zabytkowego tych budynków. W obu przypadkach uwypuklono ich wartości historyczne, podkreślając, że „przywrócenie ich wartości zabytkowych może nastąpić jedynie w razie wykonania rekonstrukcji wiernie odtwarzającej bryłę, formę i konstrukcję pierwotnego obiektu, bez jakichkolwiek zmian i uproszczeń oraz unowocześnień wpływających na odbiór budynku jako zabytkowego”. I takie procedury są przewidziane i realizowane w przypadku kutnowskiego pałacu. Przytoczone przykłady dwóch budowli w Zgierzu i Ciechocinku, jako jedne z wielu mających ogromne znaczenie dla dziedzictwa regionalnego, w przypadku kutnowskiego pałacu posiadają znaczenie ogólnokrajowe, a nawet ważne dla dziedzictwa europejskiego.

O zabytkowym charakterze danego budynku świadczą także inne czynniki, m.in. takie jak wartość historyczna obiektu, czy wartość artystyczna i architektoniczna oraz niematerialna i naukowa. Zdaniem prof. dr. hab. J. Sito, prof. dr. hab. Tadeusza Bernatowicza (eksperta do spraw wpisów zabytków na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO) oraz dr. Ulricha Schaafa (wybitnego specjalisty od konstrukcji drewnianych, zajmującego się konserwacją świątyń pokoju w Jaworze i Świdnicy), zachowane w Kutnie duże fragmenty konstrukcji szkieletowej podróżnego (pocztowego) pałacu Augusta III o cechach murowanego pałacu – rezydencji, posiadają wyjątkową wartość historyczną i zabytkową. Do czasów współczesnych nie zachował się ani jeden przykład tego typu konstrukcji w architekturze pałacowej, powstałej na królewskie zamówienie, pełniącego zarazem funkcje królewskiego „zajazdu” – pałacu podróżnego. Architektura odrestaurowanego i zrekonstruowanego pałacu stanowić będzie wyjątkowy i jedyny przykład XVIII – wiecznego pałacu podróżnego wzniesionego
w konstrukcji szachulcowej, zarazem jako jednego z nielicznych materialnych świadectw pozostałych po unii polsko – saskiej i europejskim dziedzictwie tych czasów w Polsce. Podkreślali także znaczenie tego obiektu właśnie jako istotnego dziedzictwa narodowego i międzynarodowego. Kutnowski pałac to także jedna z nielicznych pozostałości po przedsięwzięciu nieznanym w ówczesnej Europie – trakcie pocztowym, który zbudowano niemal od podstaw dla połączenia Drezna i Warszawy nowym szlakiem komunikacyjnym. Dla Kutna poprowadzenie królewskiego traktu z Drezna do Warszawy i budowa pałacu miało ogromne znaczenie, bowiem utrwalało status miejskiego charakteru i wpływało na rozwój gospodarczy. Sprzyjał temu napływ rzemieślników i kupców zapewniających odpowiednią obsługę przemieszczającego się przez miasto dworu i podróżujących tym szlakiem. Kutnowski pałac to także przykład wspaniałej architektury zbudowanej w duchu drezdeńskiego baroku, który w Europie Środkowo – Wschodniej był w tym czasie jednym z głównych nurtów w architekturze.

Pałac to świadek historii, swoisty materialny dokument i źródło naszej lokalnej
i narodowej tożsamości. To nasza spuścizna po przodkach, których dokonania należy szanować i pielęgnować także w wymiarze przynależności do kultury zachodnioeuropejskiej.

Drugorzędne znaczenie dla oceny wartości zabytku ma to, z kim był on związany. Bez wątpienia jednak fakt, iż kutnowski pałac jest spuścizną po polskim królu, podnosi jego rangę. Jednak nie dla wszystkich jest to oczywiste. Idąc, jak to dzisiaj robią niektórzy, tropem zasług dla Polski czy też przewinień ówczesnych właścicieli obecnych zabytków, zastanawiając się w tym kontekście, czy o dany obiekt trzeba dbać, należałoby się zatem zastanowić nad utrzymywaniem czy remontowaniem i konserwacją takich obiektów jak zamek w Malborku, pałace na dolnym Śląsku, Pomorzu, Warmii i Mazurach, kapitalistyczne pałace „wyzyskiwaczy” łódzkich fabrykantów, bankierów, itp. Są one zarazem częścią naszej historii, jak również historii małych ojczyzn nie zawsze związanych z Polską i mają dla naszej historii złowrogi wydźwięk. Po co je restaurować ? Te pytania, czy wątpliwości, stawiane są przez pseudoznawców i chyba nie wymagają odpowiedzi. To przede wszystkim zabytki, niezależnie od tego, czy są one związane z osobami znanymi i popularnymi, czy też negatywnie „zasłużonymi” w naszej historii.

Zdaniem wielu konserwatorów, których wypowiedzi pojawiały się w ostatnich latach, w ocenie zabytków ważną rolę odgrywa stopień zachowanych wartości zabytkowych danego obiektu. Nie mniej bardzo zniszczony zabytek, ale o dużej wartości, warto ratować nawet za cenę wielkich nakładów inwestycyjnych. Ta wysoka wartość zabytkowa obiektu przesądza także o celowości podejmowania działań służących uratowaniu chociaż niektórych elementów substancji zabytkowej, a także usprawiedliwia znaczną skalę ewentualnych prac rekonstrukcyjnych.

5 listopada, 2019|Aktualności|

Odczytanie aktu 5 listopada w Kutnie

W niedzielę 5 listopada 1916 roku punktualnie o godzinie 12.00 w sali teatralnej Domu Dochodowego w Kutnie, udekorowanej polskimi godłami i barwami narodowymi, odbyło się uroczyste zebranie z udziałem najważniejszych przedstawicieli społeczeństwa kutnowskiego oraz duchowieństwa. Naczelnik powiatu von Oppen odczytał w języku niemieckim akt proklamowania Państwa Polskiego, który następnie został przetłumaczony na język polski.

Po odczytaniu dokumentu wszyscy zebrani powstali z miejsc i trzykrotnym okrzykiem „hurra” powitali radosną informację. Następnie o godzinie 15.00 na rynku wojskowa orkiestra niemiecka odegrała trzy hymny: polski, niemiecki i austriacki. Całe miasto udekorowane było flagami niemieckich i biało – czerwonymi. Manifest dwóch cesarzy wywieszono do czytania w najważniejszych miejscach miasta. Zniesiona została równie tego dnia godzina policyjna i wolno było cała noc spacerować po ulicach Kutna bez przepustek.

Podsumowaniem uroczystości było, przygotowane przez amatorów na rzecz Polskiej Macierzy Szkolnej, odegranie komedii Michała Bałuckiego pt. „Gęsi i Gąski”. Cała sala teatralna Domu Dochodowego, jak wynika z relacji prasowej, wypełniona była po brzegi.

4 listopada, 2019|Aktualności|

Narodowe Święto Niepodległości

Prezydent Miasta Kutno oraz Kutnowska Rada Pamięci Narodowej zapraszają 11 listopada na obchody 101. rocznicy odzyskania niepodległości.

30 października, 2019|Aktualności|

Obchody rocznicy rewolucji październikowej w Kutnie

W PRL obchody kolejnych rocznic rewolucji październikowej urosły do rangi święta państwowego, październik ustanowiony został miesiącem przyjaźni polsko – radzieckiej. W szkołach odbywały się uroczyste akademie i wieczorki tematyczne. Zakłady pracy i inne instytucje podejmowały szereg zobowiązań, a by w ten sposób uczcić kolejną rocznicę rewolucji. Nad wszystkim czuwały władze partyjno- administracyjne.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Prace przy fundamentach nowej remizy strażackiej w Kutnie z okazji rocznicy rewolucji październikowej, 1950 rok. W pierwszym rządzie, czwarty od lewej Bronisław Kustosik.

W 1950 r. Zarząd Ochotniczej Straży Pożarnej dla uczczenia „ 33 Wielkiej Rewolucji Październikowej” podjął decyzję o bezpłatnym wykonaniu fundamentów pod rozbudowujący się wówczas dom strażacki. Prace wykonywane były wieczorem i w nocy, a 21 października przeciągnęły się nawet do godzin porannych. W pracach tych czynny udział brał Bronisław Kustosik – ówczesny przewodniczący Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Kutnie. Z okazji rocznicy rewolucji OSP podjęło stosowną rezolucję: „…Solidaryzując się z całą polską klasą robotniczą w wysiłku o wykonanie planu 6-letniego i obronę pokoju, idąc zdecydowanie i twardo po linii wytkniętej przez nasz Rząd i awangardę PZPR, zmierzającej do ugruntowania podstaw socjalizmu w Polsce… czynni członkowie OSP w Kutnie postanawiają zobowiązać się do bezinteresownego wykonania wszystkich prac związanych z założeniem fundamentów pod rozbudowę Domu Strażackiego…” . Pracownicy Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Kutnie zobowiązali się do uporządkowania podwórza przy gmachu Prezydium PRN ( załadowanie 200 m3 gruzu i ziemi). Pracownicy wydziału komunikacyjnego postanowili odnowić nawierzchnię na drodze Sójki – Gąbin na długości 1 km. Pracownicy Prezydium Miejskiej Rady Narodowej zobowiązali się do odgruzowania domów mieszkalnych w ramach remontów kapitalnych.

W okresie rządów W. Gomułki obchody były nieco skromniejsze , by ponownie nabrać blasku za czasów E. Gierka. W l977 roku z okazji 60 rocznicy Rewolucji Październikowej odbyła się akademia miejska z udziałem przedstawiciela Armii Radzieckiej. Zasłużonym działaczom komunistycznym wręczono listy gratulacyjne. Referat okolicznościowy wygłosił sekretarz KM PZPR w Kutnie ds. propagandy. W części artystycznej wystąpiła młodzież kutnowskich szkół oraz zespół artystyczny ze Związku Radzieckiego. Miejska akademią poprzedzały wieczorki i apele w zakładach pracy, instytucjach i szkołach. Wielu działaczy TPPR otrzymało honorowe odznaki towarzystwa. Zorganizowano również konkurs „Co wiesz o Kraju Rad?” dla młodzieży szkół średnich. Odbyły się również tradycyjne „Dni Filmu Radzieckiego” w Kinie „19 stycznia”.

dr Jacek Saramonowicz

21 października, 2019|Aktualności|

Inauguracja roku akademickiego 2019/20 na Uniwersytecie Dziecięcym

Dziś w Szkole Podstawowej Nr 2 w Kutnie mali studenci wrócili do zajęć po akademickiej przerwie na Uniwersytecie Dziecięcym. Ten rok, mimo utrudnionych warunków lokalowych naszego Muzeum, będzie się toczył rytmem zajęć w comiesięcznych odstępach. Gościny będą nam użyczać kutnowskie szkoły, w murach których zorganizujemy wykłady i warsztaty. Kształcić będziemy z wielu dziedzin: historii, edukacji regionalnej, przyrody, historii sztuki czy filozofii. Wasilij Dworecki, prowadzący inauguracyjną prelekcję, rozdał indeksy młodym słuchaczom.
Cieszy nas fakt, iż Uniwersytet Dziecięcy reaktywował swoją działalność. Studentom życzymy powodzenia w nauce i pasji w zgłębianiu wiedzy, a Nauczycielom dziękujemy za udział w projekcie. Do zobaczenia na wykładach!

7 października, 2019|Aktualności, Uniwersytet Dziecięcy|

„Mój świat w sztuce” – wieczór w Centrum Seniora

W miniony czwartek, 3 października, odbył się wieczór dedykowany seniorom zatytułowany „Mój świat w sztuce”  w ramach Kutnowskich Dni Seniora. Muzeum Regionalne w Kutnie wraz z Towarzystwem Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej, przy współpracy z Urzędem Miasta Kutno, Centrum Seniora i Uniwersytetem Trzeciego Wieku umożliwiło prezentację twórczości artystycznej ( literatura, malarstwo i rękodzieło) w oprawie muzycznej, o którą wyśmienicie zadbali : Michał Dudkowski i Michał Chojnacki. W spotkaniu wziął także udział Zastępca Prezydenta Miasta Kutno Pan Zbigniew Wdowiak. Wydarzenie spotkało się z miłym odbiorem i dużym zainteresowaniem. W atmosferze skupienia wysłuchano poezji i prozy autorstwa Pań: Janiny Kaczmarek, Danuty Kawki, Elżbiety Wasińskiej, Marii Stępniak i Marleny Kluk. Swoje obrazy zaprezentowały Panie: Janina Górska, Maria Barbara Spera, Jadwiga Poterała, Danuta Ujazdowska, Marlena Kluk i Janina Kaczmarek, natomiast rękodzieło: Halina Głogoza oraz Danuta Konopczyńska.
Autoryzowane biogramy twórczyń przedstawił Michał Jabłoński.
Foto: Sylwia Kacalak.

6 października, 2019|Aktualności|

Dni Seniora w Kutnie

Muzeum Regionalne w Kutnie włącza się we wspaniałą inicjatywę, jaką są Dni Seniora. Jutro organizujemy spacer „Trzy kroki w przeszłość”, w którym przybliżymy historię rewitalizowanych miejsc w naszym mieście. W czwartek, 3 października, odbędzie się wieczór „Mój świat w sztuce”, w czasie którego połączymy prezentację twórczości literackiej z wernisażem malarstwa. W roli głównej wystąpią kutnowscy seniorzy, którzy w wolnym czasie oddają się pasjom artystycznym.
Zapraszamy w czwartek 3 października o godz. 17:00 do Kutnowskiego Centrum Seniora przy ul. Wyszyńskiego 11.

 

1 października, 2019|Aktualności|